Hity tygodnia: "Gra o tron", "Mad Men", "TBBT", "Continuum", "Hawaii Five-0"

1 2 3 4 5

"Mad Men" (6x06 - "For Immediate Release")

"Mad Men" (Fot. AMC)

"Mad Men" (Fot. AMC)


Paweł Rybicki: Najnowszy sezon niezbyt mi się podobał. Dryfował za bardzo w stronę historii o facecie pogrążonym w kryzie wieku średniego. Znaczy, być może taki właśnie jest cel twórców (i nie ma w tym nic złego), ale zabrali się do tego nazbyt sztampowo. Oczywiście, Don zawsze zachowywał się, jakby miał kryzys wieku średniego - zdradzał aktualne partnerki, pił i popadał w dziwne nastroje. Ale mam wrażenie, że tym razem z tym przesadzono.

Ostatni odcinek na szczęście wzbił się na bardzo wysoki poziom. W końcu porzuciliśmy małżeńskie problemy Dona i zobaczyliśmy w końcu, że nasz bohater nadal jest uzdolnionym twórcą reklamy. Brakowało mi tych biurowych rozgrywek i przebłysków geniuszu Dona. Mogliśmy już zapomnieć, że ten mężczyzna jest kimś, a nie tylko wyleniałym tatusiem, włóczącym się od łóżka żony do kochanki.

Michał Kolanko: Czy ten odcinek zapowiada definitywną zmianę kierunku w 6. sezonie? Ponury i depresyjny ton znika, zamiast tego wraca - nieco ukryty w ostatnich odcinkach - motyw biznesowo-komercyjno-korporacyjny. Ta zmiana powoduje, że to jeden z najlepszych odcinków tego sezonu. Tło historyczne również jest tylko tłem. Nowa energia Dona powoduje, że ten odcinek bardzo przyjemnie się oglądało, czego nie można było powiedzieć o niektórych wcześniejszych odcinkach tego sezonu.

Marta Wawrzyn: Nie sądzę, by zmienił się ton, zresztą, aż tak dużo optymizmu w "For Immediate Release" nie było. W moim prywatnym rankingu nic na razie nie jest w stanie w tym sezonie pobić "The Doorway" (co ciekawe, oba odcinki pisał osobiście Matthew Weiner), ale przyznaję, że ten odcinek też oglądało mi się świetnie. Podobnie jak przedmówcy, cieszę się, że dostaliśmy chwilę oddechu od kochanki Dona i jednocześnie znów pokazano nam, jak ekscytująca może być praca ludzi z Madison Avenue. Chciałabym też zwrócić uwagę na Megan, która posłuchała rady mamusi i zaczęła zachowywać się nie jak żona, a kochanka. Kto wie, może to zmieni losy małżeństwa Draperów?

Peggy została zaskoczona, i to nie raz, a dwa. Szczerze powiedziawszy, nie sądziłam, że tak szybko jej sielanka z Abe'em się zakończy. Nie sądziłam też, że kiedykolwiek jeszcze Don będzie znów jej szefem. Jednocześnie im dłużej o tym wszystkim myślę, tym bardziej oba pomysły na rozwój tej postaci mi się podobają.

Tymczasem Pete przekonał się boleśnie, że doktryna Mutual Assured Destruction, w skrócie MAD, która powstrzymywała mocarstwa przed zniszczeniem świata, nie zadziałała w przypadku jego teścia. To było do przewidzenia - kiedy w grę wchodzą wielkie emocje, ludzie nie zachowują się jak mocarstwa. Zobaczyliśmy więc, co się dzieje, kiedy obie strony odpalają wszystkie działa. A najwięcej i tak straciła Trudy.

Joan tymczasem wygarnęła Donowi parę słów prawdy, a on wyglądał na szczerze zaskoczonego, bo znów chciał dobrze. Ileż to razy on chciał dobrze, ale nie za bardzo mu wyszło?

Szczerze żałuję, że kompletnie nie miałam w tym tygodniu czasu na pisanie pełnej recenzji "Mad Men", bo ten odcinek naprawdę zasłużył na wyróżnienie. Ale z drugiej strony - może to początek serii lepszych odcinków? Już poprzedni odcinek, ten, w którym zginął Martin Luther King, pozwoliliśmy sobie zaliczyć do hitów, a teraz akcja naprawdę się rozkręciła. Przed nami coraz trudniejsze wybory w życiu prywatnym bohaterów, a także gra o większą stawkę w firmie. To chyba nie może być nudne.

1 2 3 4 5