Aktorzy "Gry o tron" w Warszawie! Co powiedzieli?

Wszystkie zdjęcia: Jan Słupski/Serialowa.pl

Wszystkie zdjęcia: Jan Słupski/Serialowa.pl

Maisie Williams i Liam Cunningham – odtwórcy ról Aryi Stark i Davosa Seawortha - odwiedzili Warszawę. Opowiedzieli o serialu, kosztach sławy i… przyznali, że nie czytali książek, na bazie których powstał serial.

Aktorzy spotkali się z dziennikarzami w warszawskim barze Skwer. Polska to jednak tylko przystanek na ich trasie, promującej serial HBO – kolejny to Amsterdam. Ale jak zaznaczyła Maisie Williams, podróże po Europie są dla niej znacznie mniej męczące, niż na przykład po USA. "Szczerze powiem, że zaskoczyło mnie, jak ludzie reagowali na mnie w Stanach. Fakt, serial cieszy się sporą popularnością, ale mojej rodzinnej Wielkiej Brytanii tak tego nie odczuwam. Owszem, ludzie mnie rozpoznają, ale w USA reagują wręcz histerycznie. Podbiegają, koczują pod hotelem, w którym mieszkam… Z jednej strony to miłe, z drugiej - nieco uciążliwe" – opowiadała młoda aktorka.

Liam Cunningham został zapytany, czy chciałby się przenieść do świata, w którym dzieje się serial. "W życiu!" - odpowiedział. – "W każdej chwili ktoś mógłby mi odrąbać głowę. Każdy dzień oznacza walkę o przetrwanie. Naprawdę, świetnie się czuję w moim świecie, w którym wiem, że zawsze rano czeka na mnie filiżanka cappuccino, a nie nieprzyjaciel z toporem" – żartował aktor.

Zaznaczył jednak, że jest to też świat, w którym znacznie bardziej liczą się takie wartości, jak honor czy odwaga. – "To stara się pokazać 'Gra o tron'. I myślę, że po części dlatego serial jest tak popularny" – dodał Cunningham.

Maisie Williams przyznała, że nie czytała powieści George’a R. R. Martina, na bazie których powstał serial. "Zatem nie wie Pani, jak się potoczą losy bohaterki" – konkludował jeden z dziennikarzy. "Może się okazać, że zginie w połowie kolejnego sezonu..." – dopytywał.

"Może tak być, ale tak naprawdę nie mamy pojęcia, kiedy producenci zdecydują o końcu serialu. Może się okazać, że trzeci sezon będzie ostatni i naprawdę książkowe losy mojej bohaterki nie będą wtedy miały żadnego znaczenia" – mówiła Williams.

Na pytanie, kto powinien zasiąść na Żelaznym Tronie, Maisie Williams odpowiedziała, że ciągle zmienia zdanie, ale w tej chwili jest za Daenerys. "Myślę, że Stannis, bo inaczej Davos będzie miał poważny kłopot" - powiedział ze śmiechem Liam Cunningham. I dodał już całkiem serio, że też zmienia ciągle zdanie na temat serialowych postaci. Jego zdaniem nikt nie jest do końca dobry ani zły, a na dodatek wszystko może się zdarzyć, nikt nie jest bezpieczny.

Kogo wymienili, zapytani o ulubione postaci? Williams lubi Ygritte, bo jest fajna. Z kolei Cunningham ceni Daenerys za to, że niesamowicie zmieniła się przez te sezony, oraz Tywina Lannistera, ponieważ to znakomita, bardzo złożona postać.

Liam Cunningham opowiedział też nieco o swojej ciekawej biografii. Początkowo nie był wcale aktorem, lecz elektrykiem. Irlandczyk pracował kilka lat w tym fachu w Zimbabwe. "Pracowałem w parku krajobrazowym. Nie był to jednak jakiś mały park, sądzę że był mniej więcej wielkości Belgii" – mówił aktor. Później jednak wrócił do rodzinnego kraju i zapisał się do szkoły aktorskiej. "Kompletnie zakochałem się w tym zawodzie i zrozumiałem, że nie chcę już robić w życiu nic innego" – mówił aktor.

Zapytany o to, jak to się dzieje, że często gra w serialach fantasy i science fiction, jak "Merlin" czy "Doktor Who", Cunningham odpowiedział, że po prostu dostaje takie propozycje. "Chociaż w 'Doktorze Who' naprawdę bardzo chciałem zagrać. Uwielbiam ten serial" - dodał.