Sezon i mniej: "Criminal Minds: Suspect Behavior"

Ekran tytułowy "Criminal Minds: Suspect Behavior"

Ekran tytułowy "Criminal Minds: Suspect Behavior"

Forest Whitaker w roli głównej, świetne "Criminal Minds" jako punkt wyjścia i ogromne doświadczenie stacji CBS w promowaniu spin-offów. "Criminal Minds: Suspect Behavior" musiało się udać, prawda?

CBS słynie ze spin-offów i tzw. back door pilots. W ten sposób na antenie stacji debiutowały kolejne mutacje "CSI" oraz "NCIS: LA". Do powyższej grupy należy również najchętniej obecnie oglądany serial dramatyczny, czyli "NCIS", a bohaterów takich jak Leroy Jethro Gibbs (Mark Harmon) czy Abby Sciuto (Pauley Perrette) widzowie po raz pierwszy zobaczyli w świetnych epizodach "Ice Queen" i "Meltdown" w 8. sezonie bardzo dobrze znanego w Polsce serialu prawniczego: "JAG: Wojskowe Biuro Śledcze".

W 2009 roku pojawiły się pierwsze plotki o tworzeniu spin-offu na podstawie innej bardzo popularnej serii kryminalnej – "Criminal Minds" (polski tytuł "Zabójcze umysły"). Pod koniec stycznia 2010 roku ujawniono, że gwiazdą nowej produkcji będzie Forest Whitaker – aktor, który nie tylko zasłynął wieloma niezwykłymi rolami filmowymi, ale w ciągu ostatnich kilku lat stworzył dwie fantastyczne kreacje telewizyjne: Curtisa Amesa w "Ostrym dyżurze" oraz porucznika Jona Kavanaugh w 5. sezonie "The Shield".

W nowej produkcji twórcy postanowili skoncentrować się na innej, nieco mniej typowej, grupie agentów FBI. Jej szefem został Sam Cooper (Whitaker) – osoba przejawiająca niezwykłą niechęć do garniturów, biurokracji i Quantico. Początkowo skład drużyny uzupełniali: brytyjski snajper, Mick Rawson (Matt Ryan), były przestępca i pensjonariusz więzienia San Quentin, Jonathan Simms (Michael Kelly) oraz mało doświadczona Gina LaSale (Beau Garrett).

Nowi bohaterowie zadebiutowali w odcinku "The Fight" pod koniec 5. sezonu "Criminal Minds". Akcja epizodu koncentrowała się na dwóch pozornie odrębnych seriach morderstw: bezdomnych oraz samotnych ojców i ich córek. "The Fight" charakteryzował się dobrze napisanymi dialogami, przekonującym występem Whitakera i interesującymi interakcjami między członkami obydwu grup.

Mimo zalet pilot nowej produkcji pozostawił spore uczucie niedosytu. Wszystkie wątki rozwiązywane były zbyt szybko; zabrakło czasu na podążanie poszczególnymi tropami, pokazanie, w jaki sposób nowi bohaterowie różnią się metodami pracy od "starej" grupy agentów i jak funkcjonują we własnym gronie. Dość powiedzieć, że po obejrzeniu tego odcinka w zasadzie nie wiadomo było, po co widz miałby zasiąść do oglądania spin-offu.

Kilka miesięcy po emisji "The Fight" ujawniono, że nowy serial ostatecznie nazywać się będzie "Criminal Minds: Suspect Behavior"( Polski tytuł: "Zabójcze umysły: Okiem sprawcy") . Jednocześnie do obsady dołączyli: Janeane Garofalo jako Beth Griffith oraz Richard Schiff w roli dyrektora FBI, Jacka Ficklera. Regularnie pojawiać się miała, znana z pierwowzoru, Kirsten Vangsness. Premierę zaplanowano na midseason 2010/2011.

Pomimo wspomnianych zmian i mnóstwa czasu do telewizyjnego debiutu, premierowy odcinek – "Two of a Kind", okazał się być ogromnym zawodem. I niestety, z każdym kolejnym spotkaniem z elitarną red cell – jak nazwano drużynę agenta Coopera, nastrój rozczarowania się pogłębiał.

Problemem nie było powielanie procedury znanej z pierwowzoru. Twórcy, aby uniknąć zbyt nachalnej wtórności, dobrali zestaw naprawdę skrajnie dziwnych seryjnych morderców. Z tego powodu warto zobaczyć "Devotion" oraz "See no Evil". Ponadto niektóre odcinki charakteryzowały się świetnym tempem akcji, jak chociażby finałowy "Death by a Thousand Cuts". Z kolei w "The Time is Now" scenarzyści odeszli od obowiązującego schematu oraz stworzyli wariację na temat jednej z najbardziej powielanych scen w serialach kryminalnych: bohater spotyka mordercę twarzą w twarz, po czym ujęcie zostaje przerwane.

Największą wadą "Suspect Behavior" okazali się być bohaterowie, a przede wszystkim Sam Cooper. Scenarzyści obdarzyli bohatera granego przez Whitakera tyloma różnymi cechami i umiejętnościami, że góruje on i przytłacza wszystkie pozostałe postacie. Dialogi między członkami drużyny są sztuczne i nienaturalne, a ich interakcje z przełożonym bliższe są papieskim audiencjom, niż rozmowom w pracy. Nawet tak doświadczona aktorka jak Janeane Garofalo ginie gdzieś w pospolitej dwuwymiarowości, a kreowana przez Vangness, zawsze interesująca Penelope Garcia, jest cieniem samej siebie.

W oryginalnym "Criminal Minds" pomimo formalnego podziału na role i funkcje, w drużynie panuje równowaga. Każdy bohater ma w sobie coś w sobie unikalnego, a jednocześnie zestaw wad, który uniemożliwia zdominowanie reszty zespołu. Dzięki temu wszelkie spory wydają się być bardzo realne, a budowanie relacji opartych na zaufaniu przez zawsze stanowiło istotną część tej produkcji.

W wypadku spin-offu obdarzenie jednego bohatera wiedzą absolutną spowodowało, że serial ogląda się bardzo źle. W prawie każdym odcinku, któryś z członków drużyny ma problem ze sprawą i musi dostać wykład od agenta Coopera. Ponadto dobrotliwy super-agent jednych obejmuje ojcowskim ramieniem, innym pozwala się wypłakać, a w przypadku większej przewiny, ochoczo pogrozi palcem.

W efekcie zamiast opowieści o grupie wybitnych specjalistów z red cell podlegającej bezpośrednio dyrektorowi FBI, widz otrzymuje historię o superbohaterze i jego pomocnikach – ignorantach. Zamiast elitarnej drużyny, śledzi się losy zespołu, który jest po prostu słabszy od oryginału.

I może dlatego "Zabójcze umysły: Okiem sprawcy" przepadły po zaledwie 13 odcinkach. W końcu główną przyczyną raczej nie była oglądalność. Serial przyciągał przed ekrany przyzwoitą widownię – średnio 10,57 mln widzów, porównywalną do ostatniego sezonu "CSI: NY" czy nawet "House'a". Co więcej, produkcję oglądało znacznie więcej widzów niż bezpośredniego konkurenta, czyli emitowany o tej samej porze przez NBC: "Law & Order: Special Victims Unit".

Kiedy jednak łączy się sprawdzony pomysł, doświadczoną ekipę realizatorów i świetną obsadę, oczekuje się nowego hitu. Niestety "Criminal Minds: Suspect Behavior" kompletnie zawiódł. Może było za łatwo? Może po prostu wydawało się niemożliwe, by serial z Forestem Whitakerem w roli głównej, przepadł po zaledwie jednym, krótkim sezonie?

REKLAMA