Najwyższy czas pożegnać się z bohaterami "Suits"

Bohaterowie "Suits" na zdjęciu promocyjnym

Bohaterowie "Suits" na zdjęciu promocyjnym

Wszystko co dobre ma swój koniec. To przysłowie ewidentnie dotyczy też tego, co nie jest ani bardzo dobre ani bardzo złe. W tym tygodniu nadchodzi czas, by pożegnać się z bohaterami "Suits".

Jak pisała na początku sierpnia Marta, USA Network zdecydowała się zamówić 2. sezon serialu o nowojorskich przedstawicielach palestry. Zastanawiając się nad czwartkowym finałem, mam duże wątpliwości po obejrzeniu całego sezonu, czy twórcom na pewno uda się w ostatnim odcinku zbudować cliffhanger, który sprawi, że widzowie nie zapomną na długie miesiące o dwójce głównych bohaterów.

Wątek przewodni serialu - czyli to, że Mike udaje dyplomowanego prawnika  - został rozmyty czy wręcz zakończony, dlatego już nie spodziewam się rewelacji. Dużo ciekawszy, ale wciąż sztampowy jest przewijający się w całym sezonie motyw starcia prawnika "młodego, współczującego" (Mike) z "zimnym draniem" (Harvey).

Z drugiej strony trzeba przyznać, że serial uniknął kilku typowych dla gatunku pułapek. Na przykład nie ma w nim bardzo mocno zarysowanego i zwykle banalnego motywu melodramatycznego, który w tego typu produkcjach w zasadzie musi obejmować dwoje ludzie pracujących ze sobą w tym samym biurze.

Cóż, na pewno zobaczymy wielu prawników w ładnych garniturach i kostiumach. Finał 1. sezonu "Suits" już w ten czwartek, 8 września.