"Sons of Anarchy" (6x01): Dzieci przynoszą kłopoty

SAMCRO wróciło na drogę, a za nimi oczywiście ruszyły kolejne kłopoty. Tym razem największy problem mija bohaterów serialu, a oni, nawet jeśli patrzą w jego kierunku, nie są w stanie go zauważyć. Spoilery.

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że Jaxowi i reszcie klubu wiatr zawsze w oczy. Klub znajduje się w całkowitej rozsypce, Tara jest w więzieniu. Clay również, choć akurat on powinien już nie żyć, jednak jak na złość nie chce wybrać się na tamten świat. Nowy wróg SAMCRO poczyna sobie coraz śmielej, ale największe zagrożenie i tak może spowodować pewne dziecko… Podejrzewam, że każdy z bohaterów najchętniej wsiadłby teraz na motor i rzucił to wszystko w cholerę.

Gdy tylko na ekranie pojawia się mały blondynek, skrobiący w swoim zeszycie, wiemy, że coś się wydarzy i nie może to być nic dobrego. Przez cały odcinek pojawia się on gdzieś w tle głównych wydarzeń, spacerując przez niezbyt urocze ulice miasta. Bohaterowie albo go widzą i szybko o nim zapominają, albo nie dostrzegają wcale. Wszyscy pochłonięci są swoimi problemami.

Największym problemem jest oczywiście sytuacja klubu, która w kilka dni zmieniła się diametralnie. Nowym wiceprezydentem został Chibs, a jego poprzednik, Bobby, dystansuje się od całej reszty i rozważa bycie Nomadem. Większą rolę zaczyna pełnić zwykle milczący Happy, a lojalność Juice’a wobec SAMCRO jest kwestionowana przez zastępcę Jaxa. Widać, że cała ekipa nie już zespojona ze sobą tak, jak dawniej, a cała ta sytuacja może pogorszyć się w każdej chwili. Szczególnie że ogromne problemy spotkały także ich szefa w sferze osobistej.

Jax musi godzić rolę głowy klubu z byciem głową rodziny, co przychodzi mu coraz trudniej, zwłaszcza że jego żona wylądowała w więzieniu. Na dodatek z jakichś powodów nie chce spotkać się z mężem, argumentując to banalnym "Nie chcę, by widział mnie w takim stanie". Tara próbuje zgrywać twardą, ukrywa przed wszystkimi swoje emocje, jednak ostatecznie nie potrafi powstrzymać łez, a swój gniew wyładowuje na innej osadzonej więźniarce. Póki co trudno powiedzieć, czy w tej postaci zaszły zmiany większe, niż nowa fryzura. Pobyt za kratkami na pewno na nią wpłynie, ciekawe tylko, jak bardzo i kiedy się o tym przekonamy. Z kolei Jax czuje się odrzucony i szybko znajduje pocieszenie w ramionach innej kobiety. Zakładam, że nie była to jednorazowa przygoda.

Problemy problemami, ale nawet w najtrudniejszych czasach trzeba sobie jakoś radzić. Gdy Lyla zostaje pobita, wręcz torturowana, podczas nagrywania porno, Jax i spółka wkraczają do akcji, by w ramach zemsty obić twarze kilku irańskim typkom. Niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem, bo grupa wkracza w ten sposób na teren pewnego eksgliniarza, który obecnie nie ma nic wspólnego z przestrzeganiem prawa. Tym samym wplątują się w kolejne interesy z niebezpiecznym typkiem. Jak nie Parada lub Pope to ktoś inny… Wszyscy wiemy, że nic dobrego nie może z tego wyniknąć, prawda?

Mały blondynek siada na ławce przy szkole, dalej pisze coś w swoim zeszycie. Po chwili odkłada go na bok, wyciąga broń i wchodzi do środka. Krzyki, strzały, krew. Chłopiec to syn jednego z pracowników Nero, a więc tym samym przyjaciel klubu. Nie wróży to SAMCRO niczego dobrego. Gdy będzie trzeba znaleźć winnego, gang motocyklowy stanie się naturalnym wyborem. Już za chwilę w Charming może zrobić się zbyt duszno.

Początek przedostatniego sezonu "Sons of Anarchy" nie powala na kolana, choć niewątpliwie otwiera wiele wątków, które w kolejnych odcinkach mogą rozwinąć się w interesującym kierunku. Gemma jak zwykle stoi pomiędzy Jaxem i Tarą, Clay zrobi wszystko, by przeżyć, a Lee Toric za wszelką cenę będzie chciał dorwać klub. Atmosfera jest gorąca, możemy spodziewać się wielu bójek, pościgów i strzelanin. Mam przeczucie, że, mimo średniego początku, może być to naprawdę dobry sezon.

REKLAMA