"Under the Dome" (1x13): Ratunku, kopuła!

"Under the Dome" (Fot. CBS)

"Under the Dome" (Fot. CBS)

I kiedy myślałem, że nie może być już gorzej, nawet wątek Barbiego i Rudej się posypał. Spoilery.

W telegraficznym skrócie finał (niestety tylko 1. sezonu) "Under the Dome" można podsumować bardzo prosto. Po pierwsze, pani szeryf dalej jest patentowaną idiotką. Po drugie, Big Jim zachowuje się, niczym złoczyńca z komiksów dla opóźnionych dzieci. Po trzecie, kopuła niby czegoś chce... ale kogo to obchodzi? Po czwarte, czy na sali jest scenarzysta?

Podobnie jak w czasie poprzednich odcinków, tak i w finale sezonu, odczuwałem straszną irytację z powodu braku kogoś, kto porządnie napisałby postacie. Pani szeryf w dalszym ciągu miała głównie płaczliwy wyraz twarzy, a w dodatku zachowywała się w sposób wybitnie nierozgarnięty. Niepełnosprawni umysłowo są świetnymi pracownikami, ale niekoniecznie na stanowiskach, które wymagają jednak myślenia. Na pozycję drugiego niedorozwiniętego trafił Phil z radia, który wersję Big Jima łyknął kompletnie wbrew znanym mu faktom. I w zasadzie nie wiadomo, dlaczego nagle przestał lubić Barbiego.

Swoją drogą, pani szeryf wie, że Big Jim to przestępca, a oddała mu miasto szybciej niż Francuzi Paryż w 1940 roku.

Denerwujące nastolatki były jeszcze bardziej denerwujące. Rozumiem, że Amerykanom trzeba tłumaczyć, co dzieje się na ekranie, ale można to jednakowoż robić z większym wdziękiem. Niestety, łopatologia dialogów między dzieciakami była porażająca do tego stopnia, że tylko obowiązek (oraz to, że jednak lubię mój sprzęt) sprawił, że nie walnąłem czymś w ekran. Poza tym, obok była poręczna ściana.

Scenarzystom udało się też zepsuć wątek Barbiego i Julii. Nie dość, że zrobiło się mdło, to jeszcze w ogóle nie domyślamy się, czemu Julia trzymała jajo przy brzuchu i czemu motylek tak znacząco krążył wokół Barbieego, zanim usiadł na jajku trzymanym przy brzuchu. W ogóle się nie domyślamy. Skąd.

Po zmianie barwy kopuła przypomina teraz betonowy sarkofag i bardzo bym chciał, aby drugiego sezonu nie było, a w jego wnętrzu zapanowała martwa cisza. Napięcie byłoby większe niż teraz...

Ogólnie rzecz ujmując "Under the Dome" to jeden z najbardziej żenujących seriali, jakie widziałem w ostatnim czasie. Ściga się tu z "Revolution", ale tam przynajmniej są smaczki w postaci parowych autobusów.

No dobrze, jakby nie patrzeć, Rachelle Lefevre wciąż wygląda seksownie. I to wszystko, co da się dobrego powiedzieć o finale sezonu "Under the Dome". Poza tym, że się skończył.