"Pluribus" – czy Inni okłamywali Carol przed tym twistem z finału? Twórcy wyjaśniają, jak to działa
Karol Urbański
3 stycznia 2026, 12:01
Osobliwa rewelacja z finału "Pluribusa" zmienia wszystko przed 2. sezonem hitu Apple TV. Skąd tak duża zmiana w metodzie działania Innych – czy ludzie ogarnięci wirusem szczęścia wcześniej okłamywali Carol? Twórcy wyjaśniają.
Osobliwa rewelacja z finału "Pluribusa" zmienia wszystko przed 2. sezonem hitu Apple TV. Skąd tak duża zmiana w metodzie działania Innych – czy ludzie ogarnięci wirusem szczęścia wcześniej okłamywali Carol? Twórcy wyjaśniają.
W finale 1. sezonu serialu "Pluribus" dowiedzieliśmy się, że Inni nie do końca potrzebują już zgody Carol (Rhea Seehorn) na przekształcenie jej w "jedną ze swoich". Czy to oznacza, że wcześniejsze zapewnienia o aprobacie bohaterki były jedynie kłamstwem? Cóż, nie do końca. Oto w jaki sposób ten kluczowy twist wyjaśniają twórcy hitu.
Pluribus – czy Inni wcześniej okłamywali Carol?
Jeśli rewelacja na temat tego, że Inni mogą przekształcić Carol za pomocą jej zamrożonych jajeczek, wywołała w was żywiołową reakcję, to wiedzcie, że nie jesteście sami. Otóż sama Rhea Seehorn przyznała, że w momencie, gdy dowiedziała się o twiście, dosłownie "chciało jej się wymiotować" (za Radio Times). Jak należałoby zatem czytać zmianę, która zaszła w Innych na przestrzeni debiutanckiej serii "Pluribusa"?
Vince Gilligan, czyli ceniony w branży twórca hitu Apple TV, przyznaje, że sedno tkwi w szczegółach. Ludzie zarażeni wirusem szczęścia tak naprawdę nigdy nie okłamywali Carol w kontekście jej "dołączenia". Po prostu bardzo szczegółowo dobierali słowa, którymi się z nią komunikowali i nie zdradzali wszystkiego, co wiedzą na temat możliwości przemiany bohaterki.
— Cóż, dosłownie rzecz biorąc, Inni są bardzo prawniczy. Konkretne pytanie, które im zadano – na które odpowiedzieli za pomocą tablicy informacyjnej w hotelu kasynowym w Las Vegas – brzmiało: "Czy to prawda, że potrzebujecie naszych komórek macierzystych?". Odpowiedź brzmiała: "Tak". Następnie Carol zapytała: "Czy to również prawda, że aby pobrać te komórki macierzyste, musicie wbić mi igłę w biodro?".
Oni byli bardzo ostrożni w sformułowaniu odpowiedzi. Tak jak w 2. odcinku, kiedy jedna z postaci pyta: "Więc jesteście wegetarianami?". Zosia robi krótką przerwę i odpowiada: "Tak, wolelibyśmy być wegetarianami". Sposób, w jaki odpowiadają na pytania, jest bardzo podobny do stylu "Perry'ego Masona", bardzo prawniczy. Ale nic się dosłownie nie zmieniło – mówił filmowiec w rozmowie z Variety.

Uzupełniając wypowiedź twórcy, Alison Tatlock (scenarzystka i producentka wykonawcza "Pluribusa") słusznie przyznała, że rzekoma zgoda, której potrzebowali Inni do przemiany, w gruncie rzeczy była nieobecna w serialu od samego początku. Tak naprawdę – w przypadku Carol – potrzebowali jedynie jej aprobaty w kontekście fizycznej ingerencji w jej ciało.
— Oni oczywiście nie potrzebują zgody, aby zmieniać ludzi, ponieważ założeniem serialu – już od pierwszego odcinka – jest to, że zmieniają wszystkich tak szybko, jak to możliwe, najpierw poprzez pocałunki, a ostatecznie poprzez przelatujące nad głowami samoloty. Gdyby mogli dodać swoją specjalną przyprawę do wody, z pewnością by to zrobili.
Potrzebują jednak zgody, aby ingerować w fizyczną istotę danej osoby. Nie mogli więc pobrać jej komórek macierzystych bezpośrednio. Ale jeśli jej komórki macierzyste już istnieją albo jeśli zamrożone jajeczka – które nie są komórkami macierzystymi – mogą zostać w nie przekształcone w wyniku skomplikowanego procesu i znajdują się już poza jej ciałem, to z pewnością to zrobią.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o serialu i samym zakończeniu, to koniecznie sprawdźcie nasze wyjaśnienie finału 1. sezonu "Pluribusa". W międzyczasie rzućcie też okiem na nasz ranking: Pluribus – podobne seriale. A kiedy możemy spodziewać się premiery 2. sezonu? Termin powrotu na plan "Pluribusa" sugeruje, że trochę sobie poczekamy.