Na czym tak naprawdę polega ogromny sukces "The Pitt"? Noah Wyle ma dla nas świetną odpowiedź
Karol Urbański
16 stycznia 2026, 16:01
Debiutancka odsłona "The Pitt" była bez wątpienia jednym z największych fenomenów telewizyjnych minionego roku. Przy okazji rychłego startu 2. sezonu (czekaliśmy na niego ledwie rok) Noah Wyle świetnie wyjaśnił sukces projektu.
Debiutancka odsłona "The Pitt" była bez wątpienia jednym z największych fenomenów telewizyjnych minionego roku. Przy okazji rychłego startu 2. sezonu (czekaliśmy na niego ledwie rok) Noah Wyle świetnie wyjaśnił sukces projektu.
We współczesnym świecie telewizyjno-streamingowym rzadko zdarza się, by serial wrócił z nowym sezonem rok po wydaniu pierwszego (a jego oglądalność wzrosła o 200%). Jeszcze rzadziej zdarza się to w przypadku tak głośnych tytułów jak "The Pitt". W rozmowie z Serialową i innymi mediami Noah Wyle (ekranowy dr Robby i jeden ze współtwórców projektu) świetnie opisał fenomen medycznego hitu.
The Pitt – na czym tak naprawdę polega sukces serialu?
2. sezon "The Pitt" wrócił do nas mniej więcej rok po debiucie tego pierwszego. Głosy widzów i krytyków raz jeszcze wskazują na jednoznaczny sukces medycznego dramatu autorstwa telewizyjnych weteranów spod znaku "Ostrego dyżuru". W czym dokładnie mieści się tak wyraźny triumf projektu sygnowanego logo platformy HBO Max? Noah Wyle ma odpowiedź:
— Szczerze mówiąc, nie wiem, jaki jest sekret naszego sukcesu, który sprawia, że ten tytuł dociera do ludzi. Naszym zamiarem od samego początku było stworzenie serialu, który byłby jak najbardziej zgodny z prawdą medyczną i jak najwierniej odzwierciedlał doświadczenia osób pracujących na pierwszej linii frontu. To właśnie tej grupie odbiorców chcieliśmy przede wszystkim oddać hołd. I to oni jako pierwsi nas zaakceptowali. Było to coś w rodzaju przekazywania informacji pocztą pantoflową w środowisku medycznym.

Kontynuując swą wypowiedź odtwórca roli dr. Robby'ego zwrócił uwagę na elementy podkreślające niezwykle autentyczny charakter "The Pitt", takie jak brak wyraźnej ścieżki dźwiękowej, wierność szpitalnym procedurom czy rezygnację z filmowych narzędzi, które mogłyby w ten czy inny sposób upiększyć dramatyczny aspekt wydarzeń ekranowych.
— Myślę, że to właśnie nadało serialowi wiarygodności i autentyczności, które pozwoliły innym ludziom go odkryć. Wydaje mi się, że jedyną rzeczą, którą mógłbym wskazać jako cechę wyróżniającą naszą produkcję, jest absolutna wierność rzeczywistości. Do tego dochodzi też rezygnacja z niektórych sztuczek, takich jak muzyka czy niektóre narzędzia filmowe, które wyrywają widza z doświadczenia i przypominają mu, że ogląda coś, co nie zostało stworzone dla jego rozrywki, ale po to, by zaangażować jego zmysły w inny sposób – podsumował Wyle.
Jeśli interesują was kulisy hitowego serialu medycznego, koniecznie sprawdźcie, ile będzie sezonów "The Pitt" – okazuje się bowiem, że twórcy mają naprawdę ambitne plany na przyszłość. Naszą opinię o nowej serii znajdziecie tutaj: The Pitt sezon 2 – recenzja.