2. sezon "Klangoru" to "kobiety zanurzone w smole". Ekipa opowiada, czym wyróżniają się nowe odcinki
Nikodem Pankowiak
8 lutego 2026, 13:46
"Klangor" przyzwyczaił nas do tego, że jego świat jest wyjątkowo gęsty i mroczny. W nowych odcinkach produkcji CANAL+ jest podobnie, za co odpowiadają mężczyźni. Czy zatem jest to serial o toksycznej męskości?
"Klangor" przyzwyczaił nas do tego, że jego świat jest wyjątkowo gęsty i mroczny. W nowych odcinkach produkcji CANAL+ jest podobnie, za co odpowiadają mężczyźni. Czy zatem jest to serial o toksycznej męskości?
Za nami już połowa 2. sezonu serialu "Klangor" od CANAL+. We wracającej po pięciu latach produkcji doszło do sporej zmiany – grający w 1. sezonie główną rolę Arkadiusz Jakubik nie powrócił do serialu, a jego miejsce zajęła nowa bohaterka, Helena Zdun, w którą wcieliła się Małgorzata Gorol ("The Office PL"). Jak wprowadzenie kobiecej perspektywy wpłynęło na cały serial? Czy "Klangor" w tym sezonie to historia o toksycznej męskości? O tym porozmawialiśmy z jego twórcami i obsadą.
Klangor sezon 2 – czy to serial o toksycznej męskości?
W nowym sezonie "Klangoru" poszukująca córki główna bohaterka musi odnaleźć się w otoczeniu toksycznych, często przemocowych mężczyzn. Kacper Wysocki, scenarzysta serialu, przyznaje, iż faktycznie toksyczna męskość miała być jednym z jego głównych motywów obok tematu współczesnego macierzyństwa i poczucia sprawiedliwości. Z kolei reżyser Łukasz Kośmicki zwraca uwagę, że żaden z męskich bohaterów nie jest tutaj jednoznacznie zły i nie da się ich oceniać zero-jedynkowo.
— Tak, ale też te postaci, te męskie, te bardziej negatywne, one też nie są tak jednostronnie pokazane, bo one też mają swoją perspektywę, swoją motywację i ona czasami jest może nienajlepsza, może nietrafna, ale nie musi być z założenia intencjonalnie zła. Po prostu jest ze złej perspektywy, ale nie jest, że tak powiem, ze złego serca czy złej głowy. (…) To już w scenariuszu było zawarte, żeby te postaci nie były takie jakieś zero-jedynkowe. Poza tym kryminał jest zawsze pewnego rodzaju grą z widzem, więc tutaj też te fałszywe tropy, podrzucanie ich to jest ta część umowy, którą zawieramy z widzem. Także to też było po to skonstruowane, żeby tak to zobaczyć.
Magdalena Czerwińska, czyli serialowa Danka Schulze stwierdziła, że kobiety w "Klangorze" prezentują zupełnie inny punkt widzenia niż mężczyźni, przy których boku te kobiety muszą czasem stać. I choć większość bohaterek serialu finalnie jest sprawcza i potrafi wziąć swój los we własne ręce, to Weronika Książkiewicz, grająca w tym sezonie Jagodę Zawiszę, zwraca uwagę, jakie mogą być skutki związku z toksycznym partnerem.
— No ale jakie bycie przy mężczyźnie niesie konsekwencje? Alkohol? Tabletki nasenne? Nie jest to łatwe czasami bycie przy takich mężczyznach, ale myślę, że bohaterki tutaj, które są pokazane, to też są kobiety po przejściach i w trakcie jakiś własnych procesów. To nie jest tak, że tutaj mężczyźni są tylko źli, a te kobiety są tylko dobre. Myślę, że to jest tak, że te bohaterki są w poszukiwaniu siebie i lepszego życia.
Z ekipą "Klangoru" porozmawialiśmy także o kulisach produkcji o dowiedzieliśmy się, jak wygląda kręcenie serialu nad morzem. Twórcy zdradzili również, dlaczego Arkadiusz Jakubik nie wrócił w głównej roli oraz skąd wzięła się różowa kurtka Heleny. Jeśli jesteście ciekawi, w jakiej formie "Klangor" wrócił na ekrany, koniecznie sprawdźcie naszą recenzję 2. sezonu: Klangor sezon 2 – recenzja.