4. sezon "Bridgertonów" to wcale nie "Kopciuszek"? Showrunnerka serialu wskazuje największe różnice
Jacek Werner
1 lutego 2026, 15:22
Uboga służka, książę z bajki i zła macocha, a do tego jeszcze bal maskowy i zgubiona rękawiczka? W 4. sezonie "Bridgertonowie" nie kryją powiązań z "Kopciuszkiem" – o co z nimi chodzi i czy to naprawdę ta sama historia?
Uboga służka, książę z bajki i zła macocha, a do tego jeszcze bal maskowy i zgubiona rękawiczka? W 4. sezonie "Bridgertonowie" nie kryją powiązań z "Kopciuszkiem" – o co z nimi chodzi i czy to naprawdę ta sama historia?
"Bridgertonowie" od zawsze opowiadają historie jak z bajki, ale dopiero 4. sezon postawił na tak bezpośrednie odniesienia. Podobnie jak w powieści Juliu Quinn, romans Sophie (Yerin Ha) i Benedicta (Luke Thompson) przebiega do złudzenia jak w "Kopciuszku". Oto co mówi o tym twórczyni.
Bridgertonowie – sezon 4 to nie do końca Kopciuszek
Wielka miłość, która zaczyna się na bajecznej maskaradzie, ale zostaje zagrożona przez różnice klasowe? Tego jeszcze w "Bridgertonach" nie było – choć sama historia jest stara jak świat. Skąd tak oczywiste odniesienia do historii z "Kopciuszka"? Oto co mówi showrunnerka Jess Brownell.
— Historia w stylu "Kopciuszka" jest w "Propozycji dżentelmena" absolutnie oczywista, ale myślę, że [u nas], podobnie jak u Julii Quinn, nie jest to bezpośrednie przepisanie tej baśni. To nie jest opowieść o damie w opałach, która czeka, aż uratuje ją dżentelmen z wyższych sfer.
To historia służącej, która ma bardzo wyraźne poczucie własnej tożsamości i jest niezwykle niezależna oraz uparta. A postać na wzór księcia – czyli w naszym świecie Benedict – to ktoś, kto tak naprawdę sam musi przejść pewną drogę samorozwoju, aby w wielu aspektach stać się godnym tej służącej. Myślę, że sięgnięcie po motyw [Kopciuszka] pozwala nam także poddać go refleksji – czytamy na Deadline.

A skoro mowa o służbie, która znacznie mocniej niż w poprzednich odsłonach "Bridgertonów" odznacza swoją obecność za kulisami życia arystokratów, Jess Brownell twierdzi, że to właśnie dzięki tym postaciom 4. sezon niesie z sobą nową energię.
— [Służący] nadają serialowi nową energię i nową głębię – po trzech sezonach uważam, że ten sezon, a właściwie cały serial, potrzebował zastrzyku czegoś świeżego. Poza tym w naszym serialu jest tak wielu fantastycznych aktorów, którzy w sezonach 1–3 mieli mniejsze role, a teraz dostaliśmy szansę, by dać im bogatsze życie wewnętrzne i naprawdę wysunąć ich na pierwszy plan. Wszyscy znakomicie sprostali temu wyzwaniu.
Zgadzacie się z showrunnerką? Czy "Bridgertonowie" naprawdę potrzebowali tej ważnej zmiany? W oczekiwaniu na to, co dalej czeka Sophie i Benedicta, sprawdźcie, kiedy premiera 2. części 4. sezonu "Bridgertonów".
A jak wypadło ponowne spotkanie z namiętnymi arystokratami? Tutaj ocena Serialowej: Bridgertonowie sezon 4 – recenzja.