"Bridgertonowie" – końcówka 1. części 4. sezonu bulwersuje. Aktorzy wyjaśniają, po co nam to było
Jacek Werner
3 lutego 2026, 15:31
1. część 4. sezonu "Bridgertonów" skończyła się wyjątkowo gorzko dla Sophie i Benedicta. Co sami aktorzy mówią na temat cliffhangera, z którym będziemy żyć do końcówki lutego?
1. część 4. sezonu "Bridgertonów" skończyła się wyjątkowo gorzko dla Sophie i Benedicta. Co sami aktorzy mówią na temat cliffhangera, z którym będziemy żyć do końcówki lutego?
4. odcinek 4. sezonu serialu "Bridgertonowie" kończy się swoistą zdradą uczuć, które Sophie (Yerin Ha) żywi do Benedicta (Luke Thompson). Co gwiazdy sądzą o "propozycji dżentelmena" i o tym, jak wypadł cliffhanger?
Bridgertonowie sezon 4 – skąd ten cliffhanger?
Wiele można powiedzieć o Benedikcie, ale najwyraźniej nie to, że jest gotowy na prawdziwą miłość. Choć między nim a Sophie zaiskrzyło coś niezwykłego, Bridgerton zaoferował ukochanej rolę potajemnej kochanki. Twórczyni serialu wyjaśniła już, że końcówka 1. części 4. sezonu miała nas oburzyć – a co mówią gwiazdy?
— [Sophie] jest bardzo tym dotknięta. To słowo ["kochanka"] ma dla niej głęboko traumatyczne znaczenie, a także wiąże się z jej istnieniem w tym świecie. Niesie ze sobą ogromny wstyd związany z jej dzieciństwem i z tym, jak trudne było życie, które prowadziła. Nie jest tylko służącą – jest też nieślubnym dzieckiem. Jej bariery natychmiast wracają na swoje miejsce. Myślę, że zapomniała o swojej pozycji i swoim miejscu, a [Benedict] wyrywa ją z tej bańki, z tej fantazji, w której żyła – tłumaczyła Yerin Ha w rozmowie z Deadline'em.

Luke Thompson przypomina z kolei, że warto w całej sprawie uwzględnić, że Benedict nie zna przeszłości Sophie, gdy składa jej bulwersującą propozycję.
— Naprawdę sądzę, że on składa tę propozycję w dobrej wierze. Myślę, że – jak w wielu momentach tego serialu – on nie zdaje sobie sprawy albo nie potrafi dostrzec, jak to może zostać odebrane. Dla niego to brzmi jak: "No cóż, to jest rozwiązanie, prawda? Wciąż będziemy mogli to robić", ale nie dostrzega, że to nie jest całkowite oddanie się drugiej osobie. Nadal próbuje wszystko kontrolować, mówiąc: "Okej, mogłabyś być moją kochanką i będzie to oddzielone od mojego życia towarzyskiego. Od innego aspektu mojego świata".
(…) To polaryzujący moment – i myślę, że to świetne. Zwłaszcza że wychodzi od postaci, która – przynajmniej takie mam wrażenie, patrząc na jej ogólny odbiór – jawiła się jako bardzo sympatyczna, wrażliwa, intuicyjna i "ogarnięta". To zaskakujące, ale też logiczne rozwinięcie tej jego strony. Istnieje w nim jeden element, który jest wadliwy. W gruncie rzeczy chodzi o to, że musi komuś powiedzieć: "Kocham cię". Jeszcze nie jesteśmy w tym miejscu, ale to jest dla niego bardzo trudne, więc ostrożnie, krok po kroku, zbliża się do granicy, licząc na to, że wciąż będzie mógł się wycofać. A Sophie raz po raz mówi: "Nie, nie możesz". Musisz albo wejść w to całkowicie, albo wcale.
Czy w 2. części 4. sezonu Benedict postanowi naprawić pomyłkę, ryzykując wzniesione brwi na regenckim dworze? Na chwilę obecną widzowie serialu jeszcze nie tego nie wiedzą – aczkolwiek sama gwiazda sądzi, że już najwyższy czas, by "Bridgertonowie" zawalczyli z klasizmem epoki.
W oczekiwaniu na więcej "Bridgertonów" sprawdźcie, czemu ta scena 4. sezonu była tak ważna – gwiazdy opowiadają o miłości od pierwszego wejrzenia.