"O jedno cię proszę" w 2. sezonie rozrasta się do sporych rozmiarów i zaskakuje – recenzja nowej serii
Karol Urbański
20 lutego 2026, 09:01
Po niemal trzyletniej przerwie do Apple TV wraca serial "O jedno cię proszę". Rzućcie okiem, jak wypadł 2. sezon thrillera z Jennifer Garner w roli głównej.
Po niemal trzyletniej przerwie do Apple TV wraca serial "O jedno cię proszę". Rzućcie okiem, jak wypadł 2. sezon thrillera z Jennifer Garner w roli głównej.
Debiutujące niespełna trzy lata temu "O jedno cię proszę" z miejsca stało się najbardziej popularnym miniserialem w historii Apple TV. Platforma streamingowa a nadgryzionym jabłuszkiem nie mogła przepuścić takiej okazji koło nosa, co poskutkowało zamówieniem – nieplanowanej pierwotnie – kontynuacji; zarówno książkowej, jak i serialowej. Debiutujący dziś sezon 2 (widziałem przedpremierowo wszystkie odcinki) to pod wieloma względami zupełnie inny serial. Ale czy to dobrze?
O jedno cię proszę sezon 2 – jak zmienił się serial?
Cóż, biorąc pod uwagę to, że w parze ze świetną oglądalnością szły marne opinie widzów i krytyków, na odmienny charakter 2. sezonu "O jedno cię proszę" można spojrzeć jak najbardziej przychylnie. Zacznijmy jednak od samej fabuły, gdyż już na tym polu odnajdziemy w apple'owskim serialu naprawdę sporo zmian. Pierwsza z nich mieści się w znacznym przeskoku czasowym.

Do Hannah (Jennifer Garner) i Bailey (Angourie Rice) powracamy pięć lat później i wydaje się, że niemal wszystko w życiu dwójki uległo poprawie. Ich skomplikowana relacja nie przypomina już dysfunkcyjnego duetu z 1. sezonu, a w jednej z pierwszych scen nowej serii gościmy na przyjęciu u (odseparowanej niegdyś) rodziny w Austin. Bohaterki łączy teraz relacja zdecydowanie przyjacielska, którą wspomaga teksańska rodzina prawdziwej matki Bailey.
Nie byłoby jednak udanej fabuły bez problemów czających się w tle, prawda? Twórcy serialu, Josh Singer i Laura Dave (również autorka literackiego pierwowzoru), doskonale o tym wiedzą, dlatego na każdym kroku wprowadzają Hannah w stan napięcia. Od momentu, gdy pięć lat temu brodaty Owen (Nikolaj Coster-Waldau) pojawił się w sklepie, zagrożenie ich życia ewidentnie zmalało, niemniej bohaterka panicznie rozgląda się za potencjalnymi kłopotami.
O jedno cię proszę – sezon 2 to większy rozmach i skala
Te oczywiście w końcu ją znajdują, co uruchamia scenariusz, na który Hannah i Bailey były gotowe od dawna (szybko orientujemy się, że tym razem protagonistka jest nawet w stanie samodzielnie obronić się przed bandziorami). Od tego momentu bohaterki biorą nogi za pas i ruszają w trasę. Cel? Znaleźć się jak najdalej zagrożenia.

Pozbawiony wcześniej szans na ekranowy czas Coster-Waldau pełni w tym sezonie znacznie ważniejszą rolę, a to dlatego, że narracja dzieli czas między wątek uciekających Hannah-Bailey a Owena, który od pięciu lat bawi się w detektywa. Mąż głównej bohaterki chce za wszelką cenę postawić przed sądem mafijną rodzinę Campano, która lata temu pozbawiła życia matki Bailey. Wspiera go, co prawda Grady (Augusto Aguilera), ale ta pomoc może się niebawem wyczerpać.
W międzyczasie fabuła zostaje też poszerzona o osobisty wątek samej Bailey, która na własną rękę – choć z niemałym wsparciem rodziny swej matki – próbuje dowiedzieć się, co tak naprawdę doprowadziło do jej śmierci. Kieruje ją to choćby na trop członki rodziny Campano granej przez Judy Greer ("Mistrz kija"), która wydaje się wiedzieć więcej, niż najważniejsi cyngle mafijnej familii.
Zresztą, zarówno rodzina Campano, jak i współpracujący z nimi Nicholas Bell (David Morse) doczekują się w 2. sezonie zdecydowanie więcej miejsca. Z uwagi na zakulisowe działania Owena amerykańska mafia traci wpływ, co rodzi problemy we współpracy z kryminalnym konglomeratem, z kolei dziadek Bailey musi zastanowić się, jak bardzo zżyty jest z mafijnym bossem, którego niegdyś nazywał przyjacielem.
O jedno cię proszę sezon 2 – jak wypadły nowe odcinki?
Jak pewnie zdążyliście już zauważyć, rozmiary "O jedno cię proszę" znacząco urosły i przekształciły thriller o skromnych rozmiarach w wielowątkową opowieść. Tę śledzić będziemy na przestrzeni ośmiu odcinków, które czasem trwania również biją debiutancką serię na głowę. Mało tego, droga Hannah i Bailey zabierze nas w podróż przez rozmaite stany USA, a w końcówce – w całkiem atrakcyjny sposób – zawędrujemy nawet na stary kontynent.

Gatunkowo thriller został poszerzony również o elementy kina akcji, w których trójka naszych głównych aktorów sprawdza się całkiem nieźle. Coster-Waldau ma szansę, by pobawić się w Jasona Bourne'a uzależnionego od komputerów, podczas gdy Garner z bardzo dobrym skutkiem wymierza kopniaki i kuksańce. Wszystko to miesza się z dramatem rodzinnym, zostawiając widza z intrygującą mieszanką, której próżno było szukać w tytule wcześniej.
Wciąż nie jest to oczywiście telewizja najwyższych lotów (scenariusz jest banalnie prosty, a w historii nie brakuje wymęczonych plot twistów, które znamy na pamięć), niemniej serial zaliczył potrzebny glow-up. Najbardziej odczuwalne jest to oczywiście w skali projektu wspartej większym budżetem, ale fabuła poszatkowana na kilka symultanicznie prowadzonych wątków również na tym zyskała.
Jeśli szukacie niezobowiązującego seansu, do którego z pewną gwarancją rozrywki będziecie chcieli wracać każdego tygodnia, to nie zaszkodzi wam wrócić do "O jedno cię proszę". To całkiem udany gatunkowy miks, który po drodze nie zapomina, że najważniejsi są jego bohaterowie.