Jak 2. sezon "Fallouta" ma się do gier? Oto jak sprytnie twórcy serialu uniknęli kolizji z oryginałami
Jacek Werner
11 lutego 2026, 16:31
Serialowy "Fallout" wszedł w świat, który na ekranach rozwija się jeszcze od lat 90. – i słynie z tego, że wiele kluczowych zwrotów akcji uzależnia od decyzji gracza. Jak zdołano uchronić ten element w fabule serialu?
Serialowy "Fallout" wszedł w świat, który na ekranach rozwija się jeszcze od lat 90. – i słynie z tego, że wiele kluczowych zwrotów akcji uzależnia od decyzji gracza. Jak zdołano uchronić ten element w fabule serialu?
Od samego początku serii gier "Fallout" to właśnie sami gracze mają wpływ na przemiany, które zachodzą na pustkowiach. Jak wpasowuje się w to serial Prime Video? Mimo powrotu do miejsca akcji z gry "Fallout: New Vegas" twórcy znaleźli sposób, by nie "kanonizować" żadnego z zakończeń tamtej gry.
Fallout sezon 2 – które zakończenie New Vegas jest kanoniczne?
Twórcy "Fallouta" postawili sobie nie lada wyzwanie, osadzając akcję serialu w tym samym świecie, w którym toczą się też gry – jak wiecie nie od dziś, produkcja nie adaptuje żadnej z nich, ale dopisuje własną historię do przepastnej chronologii. Serial ustanawia najdalej wysunięty punkt w dziejach tego uniwersum, rozgrywając się dziewięć lat po zdarzeniach gry "Fallout 4".
Jeszcze ciekawiej wypada zderzenie akcji serialu z zakończeniem gry "Fallout: New Vegas", z którą 2. sezon dzieli te same miejscówki i frakcje. W pierwowzorze to od gracza zależało, kto będzie rządził na terytoriach Nevady: Legion, Republika Nowej Kalifornii czy Robert House. Żadne z zakończeń nie zostało uznane za oficjalnie kanoniczne. Jak potraktowali tę kwestię scenarzyści?

Otóż twórcy "Fallouta" postanowili, że w żaden sposób nie rozsądzą kwestii tamtego zakończenia – zamiast tego wykorzystali 15-letnią przerwę pomiędzy zdarzeniami "New Vegas" i akcją serialu, by w pewnym sensie wyzerować napięcia, które "dziś" rządzą Pustkowiami w okolicach dawnej hazardowej metropolii. Innymi słowy: niezależnie od tego, kto zwyciężył przed laty, w świecie "Fallouta" triumfu nie osiąga się "na wieczność" – prędzej czy później stare konflikty muszą wybuchnąć na nowo.
Z 2. sezonu "Fallouta" nie dowiadujemy się więc, kto zwyciężył w bitwie o Zaporę Hoovera, która potoczyła się w grze. Zamiast tego każdą z dawnych frakcji widzimy w dość kiepskim położeniu – a końcówka serii zapowiada odrodzenie dawnego konfliktu.
Screen Rant spostrzega coś jeszcze, próbując odpowiedzieć, jak w to wszystko wpisuje się Robert House (Justin Theroux). Otóż wziąwszy pod uwagę, że cyfrowa świadomość antagonisty istnieje wewnątrz komputera w kasynie Lucy 38, część fanów "Fallouta" mogłaby dość do wniosku, że to właśnie triumf House'a narzuca się jako najbardziej oczywiste, kanoniczne rozwiązanie jego wątku z "New Vegas". Serwis podkreśla jednak, że jest to bodaj jedyne świadectwo jego potencjalnego sukcesu – zatem i tu twórcy zdołali uniknąć jakiejkolwiek twardych odpowiedzi.
Co z tego wszystkiego wynika? Mniej więcej tyle, że by dobrze bawić się na serialu, trzeba założyć, że choć w świecie "Fallouta" wydarzyło się wszystko, co widzieliśmy w pierwowzorach, żadne zdarzenie nie poniosło z sobą trwałych przemian. Z samym światem postapo jest więc trochę, jak z kultowymi słowami z gry: "war – war never changes".
A co wiemy już o 3. sezonie "Fallouta"? Prace na planie mają ruszyć już w maju tego roku, co oznacza, że nowe odcinki wyjdą pewnie w okolicach połowy roku 2027. Wiemy też, że następny rozdział "Fallouta" zabierze nas tam, gdzie nie było nawet gier – czy zwiastuje to zmianę w kanonie? Sprawdźcie też nasze wyjaśnienie sceny po napisach 2. sezonu "Fallouta". Zerknijcie też, co tak podkręca ciekawość wobec przyszłych losów Lucy i Maximusa.