Miały być kontrowersje – jest duża niespodzianka. Jakie są oceny "Love Story" od Ryana Murphy'ego?
Jacek Werner
13 lutego 2026, 12:16
Trzeba przyznać: Ryan Murphy potrafi jeszcze zaskoczyć. Na długo przed premierą "Love Story" skazał historię związku Johna Kennedy'ego Jr. i Carolyn Bessette na porażkę. Tymczasem pierwsze oceny zaskakują.
Trzeba przyznać: Ryan Murphy potrafi jeszcze zaskoczyć. Na długo przed premierą "Love Story" skazał historię związku Johna Kennedy'ego Jr. i Carolyn Bessette na porażkę. Tymczasem pierwsze oceny zaskakują.
Zupełnie czego innego oczekiwano po "Love Story" (wcześniej "American Love Story"), czyli nowego serialu Ryana Murphy'ego. Zamiast tabloidowej dramy o tragicznych małżonkach wyszedł najwyraźniej… mocno zniuansowany romans. Oto pierwsze oceny.
Love Story – opinie o serialu Ryana Murphy'ego zaskakują
Ależ było nienawistnie wokół nowego serialu Ryana Murphy'ego. Na wiele miesięcy przed premierą w mediach społecznościowych szykowano się na romansidło w stylistyce rodem z H&M – produkcję już wtedy bronił sam twórca. Teraz wiemy jednak, że pierwsza odsłona nowej antologii wcale nie zasługiwała na tyle hejtu – a przynajmniej na to wskazują pierwsze oceny.
Na chwilę obecną serial cieszy się w serwisie Rotten Tomatoes znakomitym wynikiem 90% pozytywnych głosów przeliczonym na podstawie ponad 21 recenzji od krytyków. W tekstach pojawiają się wzmianki o niuansach w podejściu do jednej z najsłynniejszych par XX wieku – niemałym uznaniem cieszą się też kreacje Sarah Pidgeon ("Dzicz") i debiutanta Paula Kelly'ego.
Jakie stwierdzenia padają w zagranicznych publikacjach? Decider zwraca uwagę na poruszającą historię, którą ujęto bez nazbyt sensacyjnych chwytów.
— Wspaniałe kreacje Kelly'ego, Pidgeon oraz całej obsady drugoplanowej, a także prawdziwie kunsztowna scenografia i pomysłowe konstruowanie świata sprawiają, że nowa interpretacja historii, którą – jak mogłoby się wydawać – już znacie, staje się serialem obowiązkowy dla każdego, kto ma serce – pisze Hope Sloop.

Na The Hollywood Reporter krytyczce wtóruje Angie Han, która doceniła dobre intencje za mocnym ekranowym romansem.
— Trzeba oddać mu sprawiedliwość: portret, który "Love Story" maluje na tym płótnie, jest zręczny i pełen czułości: ze szczerym zainteresowaniem wobec wewnętrznego życia Carolyn i Johna jako ludzi, a nie jedynie symboli – i determinacją, by przedstawić prawdę.
W innych publikacjach pojawiają się też porównania do późniejszych sezonów "The Crown" i zestawienia z ostatnimi serialami Ryana Murphy'ego, od których – na szczęście – historia Kennedy'ego Jr. i Bessette trzyma się bardzo daleko.
— Koniec końców "Love Story: John F. Kennedy Jr. i Carolyn Bessette" to przemyślany serial, który koncentruje się na poświęceniu związanym z długoterminowym zobowiązaniem, chemii między dwojgiem ludzi, niedopasowaniu oraz ogłuszającym chaosie sławy – sumuje Aramide Tinubu na łamach Variety.
A jak w porównaniu do powyższych głosów wypada nasza opinia? Serialowa najnowszą produkcję Murphy'ego już widziała prawie w całości. Wrażenia opisaliśmy tutaj: Love Story – recenzja serialu.