Ten serial HBO ma najbardziej szalone sceny seksu. "K*rwa, to jest taka frajda" – mówią twórcy "Branży"
Marta Wawrzyn
14 lutego 2026, 14:04
Podczas gdy HBO Max podbija "Gorąca rywalizacja", platforma już od dawna może się pochwalić serialem, który ma najlepsze i najbardziej pokręcone sceny seksu. Ekipa "Branży" mówi nam, jak oni to robią – i po co to robią.
Podczas gdy HBO Max podbija "Gorąca rywalizacja", platforma już od dawna może się pochwalić serialem, który ma najlepsze i najbardziej pokręcone sceny seksu. Ekipa "Branży" mówi nam, jak oni to robią – i po co to robią.
Najpierw było hasło: "To nie telewizja, to HBO", a potem "To nie porno, to HBO". Jeśli w ostatnich latach można było odnieść wrażenie, że słynąca z mocnych i bardzo dosłownych scen erotycznych stacja trochę je stonowała, na pewno nie jest tak w przypadku serialu "Branża", który w 4. sezonie wręcz zdobywa nowe poziomy. O tym, po co "Branży" tyle scen erotycznych, mówią sami twórcy i jedna z głównych gwiazd.
Branża sezon 4 – twórcy wyjaśniają tę szaloną scenę seksu
Serialowa miała okazję spotkać się w Berlinie z showrunnerami hitu HBO Konradem Kayem i Mickeyem Downem, a także odtwórczynią roli Harper, Myha'lą. Podczas rozmowy w gronie europejskich dziennikarzy ekipa "Branży" została zapytana o to, jak to jest być "najbardziej sprośnym serialem w dzisiejszej telewizji". "A kto jest drugi? Gorąca rywalizacja?" – zainteresował się Mickey Down, z kolei Myha'la wyjaśniła, że w scenach seksu, którymi "Branża" jest wypakowana, chodzi o coś innego niż seks.
— Ludzie zadają mi pytania na ten temat w stylu: "Jak się czujesz z całym tym pie*rzeniem w telewizji?". I tak naprawdę ja wierzę i to, co najbardziej cenię w seksie w tym serialu, to to, że oprócz szoku, jaki wywołuje to, co oglądasz, zawsze dowiadujesz się czegoś o postaciach. To kluczowe informacje, które zdobywasz o tych wszystkich postaciach.
A szczególnie teraz, w tym sezonie, myślę, że w tych scenach jest też fabuła. Więc to nie jest seks dla samego seksu i nie dla szokowania. Poza tym uważam, że seks jest integralną częścią życia. A do tego ci ludzie prowadzą szalone życie. Oczywiście, że będą robić szalone rzeczy w sypialni. To przedłużenie. To po prostu naturalne przedłużenie ich życia. I to właśnie w tym cenię – to, że czegoś się uczymy [o nich].

W 3. odcinku 4. sezonu "Branży" możemy zobaczyć najbardziej skomplikowaną pod każdym względem – jeśli chodzi o emocje i rozwój postaci, ale też kwestię władzy, wzajemnej manipulacji i tego, kto ma tu własną agendę, a kto niekoniecznie – scenę trójkąta prawdopodobnie nie tylko w historii samego serialu, ale i telewizji.
Yasmin (Marisa Abela), Henry (Kit Harington) i Hayley (Kiernan Shipka) angażują się w seks podczas pobytu w Austrii u Bauerów, ale chodzi w tym o wszystko, tylko nie seks. Oto jak wyjaśnił nam tę scenę, razem z cięciem do Yasmin i ostrygi, Konrad Kay.
— Scena trójkąta (…) jest naprawdę interesująca z wielu powodów. Myślę, że to jedna z najlepszych scen w tym serialu pod tym względem. Myślę, że jeśli oglądasz ją chwila po chwili, to nie tylko… Uwielbiam to, jak wszystko podwaja się niemal co 10 sekund, ale co jest w niej naprawdę fascynujące, to to, że naprawdę można to prześledzić, zwłaszcza poprzez grę każdego z aktorów. To prawie jak trójkąt w prawdziwym życiu, bo nieustannie śledzisz na każdym kroku zgodę, to, kto ma władzę, kto ją oddaje. Widzisz niechęć Henry'ego, a potem w końcu on podnieca się na tyle, żeby to zrobić. Masz zaproszenie Yasmin, która potem uświadamia sobie: "K*rwa, czy ja naprawdę chcę, żeby to się wydarzyło?".
Widzisz, jak ona na to patrzy, co wydaje się ogromną ewolucją jej postaci w porównaniu z byciem w to zaangażowaną. Jakby niemal outsourcingowała swoją seksualność, co wydaje się bardzo pasować do postaci. A potem, wracając do tego, o czym mówiłem wcześniej, masz tę niemal idiotycznie campową nonszalancję z cięciem do sceny z ostrygą. Za każdym razem, gdy to oglądam, myślę sobie – i jeszcze jest to małe beknięcie – i myślę sobie: "K*rwa, to jest taka frajda". To jest zabawne. To jak dźgnięcie w oko. Jestem pewien, że to wkurzy wiele osób. I spoko. Ale ja i Mickey po prostu czuliśmy, że tego właśnie potrzebował ten moment.

Myha'la zaleciła ponowne obejrzenie tej sceny po skończeniu całego sezonu, z kolei Mickey Down stwierdził wprost: to kwintesencja serialu, w którym do pewnych rzeczy wypada jednak mieć dystans – przynajmniej taki, jaki mają do siebie sami twórcy.
Myha'la: Poza tym, jeśli obejrzysz serial, a potem jeszcze raz tę scenę, pomyślisz sobie: "O mój Boże, kto tu właściwie kogo rozgrywa?". Kiedy już będziesz wiedzieć wszystko, co trzeba wiedzieć, możesz wrócić i obejrzeć tę scenę, żeby dokładnie prześledzić to, o czym mówi Konrad. I cały czas będziesz dokonywać nowych odkryć, co moim zdaniem jest naprawdę super.
Mickey Down: To kwintesencja serialu, ta scena. Mam nadzieję, że to trochę wygląda jak przekazanie władzy. Jest tu dokonywanych mnóstwo różnych wyborów. To pod pewnymi względami naprawdę poważna scena, ale trzeba ją traktować z dystansem, bo tak właśnie zawsze staramy się pisać. Nie chcemy traktować siebie poważnie. Serial jest poważny i traktujemy go bardzo poważnie, ale nie traktujemy siebie samych poważnie.
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z nowymi odcinkami hitu HBO, tutaj znajdziecie naszą opinię: Branża sezon 4 – recenzja. A ile jeszcze odcinków przed nami? Sprawdźcie pełną rozpiskę: Branża sezon 4 – kiedy odcinki. Zerknijcie też na tajniki castingów do "Branży" – skąd w serialu HBO takie nazwiska, jak Kit Harington, Max Minghella, Charlie Heaton czy Kiernan Shipka? A na koniec sprawdźcie, co twórcy "Branży" mieli do powiedzenia osobom oglądającym seriale z telefonem w ręku.