Gwiazda "Stranger Things" dosadnie o najbardziej odjechanej z fanowskich teorii. "Była durna"
Jacek Werner
16 lutego 2026, 11:16
Na wypadek, gdyby ktoś nadal wierzył, że gdzieś na serwerach Netfliksa kryje się sekretny odcinek "Stranger Things", gwiazdor zaserwował zimny prysznic. Oto co mówi o teorii spiskowej znanej jako Conformity Gate.
Na wypadek, gdyby ktoś nadal wierzył, że gdzieś na serwerach Netfliksa kryje się sekretny odcinek "Stranger Things", gwiazdor zaserwował zimny prysznic. Oto co mówi o teorii spiskowej znanej jako Conformity Gate.
Co stało się w finale "Stranger Things"? To już kwestia waszej interpretacji, ale co do jednego nie ma żadnych wątpliwości: nie ma i nie będzie sekretnego finału, o którym gorączkowo debatowano w sieci na początku tego roku. Teraz teorię suflowaną przez zwolenników tzw. Conformity Gate ocenił gwiazdor serialu.
Stranger Things – skąd teoria o sekretnym finale?
Przypomnijmy, że zdaniem najgorliwszych fanów "Stranger Things" finał 5. sezonu wcale finałem nie był – a losy obrońców Hawkins miały zakończyć się dopiero w kolejnym, sekretnym odcinku. Rzeczywistość szybko zdementowała każdy z niecelnych domysłów – a teraz do sprawy odniósł się Caleb McLaughlin, czyli ekranowy Lucas. Aktor nie przebierał w słowach.
— Początkowo pomyślałem sobie, że teoria Conformity Gate jest durna. Rozumiem, że ludzie chcą żyć w optymistycznym przekonaniu pt. "Och, chcemy więcej Stranger Things", ale ja pomyślałem: "Ludzie, to już koniec. Minęło dziesięć lat". Myślę, że niektórzy nie zrozumieli koncepcji serialu, kiedy oni mówili: "Będzie więcej". Nie, to tylko wyobraźnia Mike'a. On taki zawsze był, już od 1. sezonu. To jest historia, którą opowiada – czytamy w The Hollywood Reporter.

Według fanów wyczekujących na "sekretny finał", całość epilogu "Stranger Things" nie potoczyła się "naprawdę", a była w istocie wizją, w której Vecna (Jamie Campbell Bower) uwięził naszych bohaterów. Wpatrując się w najbardziej niepozorne drobiazgi z ostatniego odcinka, widzowie utrzymywali, że prawdziwą końcówkę serialu dopiero zobaczmy – padły nawet dokładne daty premiery.
Zaangażowanie z jakim media społecznościowe generowały kolejne takie domysły skomentował wkrótce potem Charlie Heaton, grający Jonathana – podobnie jak McLaughlin, aktor miał stanowczą opinię.
Odkładając teorie czy pożegnanie Jedenastki (Millie Bobby Brown) i reszty bohaterów naprawdę było ostateczne, sprawdźcie, jak mogło się potoczyć – oto jaki był plan na alternatywne zakończenie "Stranger Things".