"Love Story" bez tajemnic. Tę gwiazdę obsadzono jako pierwszą – a była pewna, że poszło jej fatalnie
Jacek Werner
16 lutego 2026, 13:31
Ekranowa chemia gwiazd "Love Story" to bodaj największy atut nowego hitu Ryana Murphy'ego. A czy wiecie, kto dostał rolę jako pierwszy? Gwiazda serialu zdradza ciekawy przebieg castingu.
Ekranowa chemia gwiazd "Love Story" to bodaj największy atut nowego hitu Ryana Murphy'ego. A czy wiecie, kto dostał rolę jako pierwszy? Gwiazda serialu zdradza ciekawy przebieg castingu.
Zgodnie z oczekiwaniami na castingu "Love Story" zjawiły się tony młodych gwiazd – i choć przesłuchania bynajmniej szybko się nie skończyły, producenci serialu nie mieli najmniejszych wątpliwości, gdy natknęli się na przyszłych Johna F. Kennedy'ego Jr. i Carolyn Bessette.
Love Story – jak wyglądał casting Sarah Pidgeon?
Któż nie chciałby zagrać u Ryana Murphy'ego? Mimo kontrowersji i projektów zbesztanych przez krytyków nazwisko twórcy pozostaje jedną z najbardziej sprawdzonych marek w streamingowym przemyśle. Z tego właśnie względu, w castingu do najnowszej amerykańskiej antologii wzięły udział zastępy aktorów.
Jako pierwszą z dwóch głównych ról twórcy serialu obsadzili Carolyn Bessette (Sarah Pidgeon). Co ciekawe, przyszła gwiazda nie sądziła, że przesłuchanie jej się powiodło. Okazuje się, że producenci serialu, w tym sam Ryan Murphy, zakończyli przesłuchanie Pidegon już po pierwszym odczytaniu przygotowanych dla niej scen – co ze zrozumiałych względów zaniepokoiło aktorkę.
— Pomyślałam sobie: "O, to chyba niezbyt dobry znak". Ryan spytał, skąd jestem, odpowiedziałam, że z Michigan. (…) Później zadzwoniłam do moich ludzi i powiedziałam, że nie jestem przekonana, czy dostałam tę rolę. Trudno było ich odczytać – wspomina Pidegon w rozmowie z TVLine.
Co zatem ciekawe, pokerowe miny producentów skrywały wrażenia diametralnie odmienne od tych, których obawiała się aktorka.
— Sarah Pidgeon bardzo szybko okazała się faworytką – gdy tylko zobaczyliśmy ją na ekranie. Ona po prostu ucieleśnia tak wiele z cech, które – jak sądzę – miała Carolyn, a których tak naprawdę nie da się wyuczyć czy wyreżyserować. Myślę, że po prostu miała je w sobie od zawsze – stwierdził Connor Hines, twórca serialu.
Choć spodziewano się kontrowersji, wygląda na to, że 1. sezonu nowej antologii bynajmniej nie zapamiętamy, jako kolejnego potknięcia w dorobku Murphy'ego – czego ogromną zasługą ma być właśnie wyborny casting głównych ról. Sprawdźcie tylko, jakie recenzje zebrał serial "Love Story".
Serialowa najnowszą produkcję Murphy'ego też widziała już prawie w całości. Wrażenia opisaliśmy tutaj: Love Story – recenzja serialu.