Noah Wyle podaje dobry powód, by wszyscy obejrzeli "The Pitt". Oto jaki ma to wpływ na pracę lekarzy
Karol Urbański
17 lutego 2026, 15:16
Odkąd "The Pitt" zadebiutował na ekranie, medyczny dramat HBO Max stał się jednym z najgłośniejszych seriali ostatnich lat. W jaki sposób odbiór hitu przyczynił się do zmiany spojrzenia widzów na zawody medyczne?
Odkąd "The Pitt" zadebiutował na ekranie, medyczny dramat HBO Max stał się jednym z najgłośniejszych seriali ostatnich lat. W jaki sposób odbiór hitu przyczynił się do zmiany spojrzenia widzów na zawody medyczne?
Ogromny sukces "The Pitt" nie pozostał wyłącznie na ekranie. W rozmowie z Serialową i innymi mediami Noah Wyle opowiedział, w jaki sposób medyczny dramat HBO Max wpłynął na perspektywę widzów w kwestii podejścia do pracy medyków na ostrym dyżurze.
The Pitt – serial a większa świadomość społeczna
Przed premierą 2. sezonu "The Pitt" Serialowa miała okazję wirtualnie spotkać się z ekranowym dr. Robbym (Wyle), który przybyliżył zebranym bardzo pozytywne konsekwencje emisji debiutanckiej odsłony medycznego hitu. Serial HBO Max miał ogromnie przyczynić się do zwiększenia świadomości społecznej w kwestii wyzwań codziennej pracy lekarzy i pielęgniarek zatrudnionych na ostrym dyżurze.
Nie chodzi tutaj jednak wyłącznie o laików. Aktor (a zarazem producent wykonawczy, scenarzysta, a od niedawna także reżyser "The Pitt") przyznał, że ekipa dostaje bardzo dużo wiadomości ze strony prawdziwych medyków lub też osób będących prywatnie związanych z przedstawicielami zawodu medycznego. Nawiasem mówiąc, sam Wyle jest synem wieloletniej pielęgniarki.
— Myślę, że najbardziej nieoczekiwanym efektem serialu jest to, że daje on kontekst rodzinom osób, które zajmują się tym zawodowo. Część z listów, które otrzymujemy – a które są dla nas najbardziej satysfakcjonujące – nie zawiera słów: "Hej, zajmuję się tym zawodowo i to, co robicie, wydaje się prawdziwe". To są podziękowania za pokazanie ich żonom, mężom i dzieciom, czym oni zajmują się zawodowo, a o czym tak naprawdę nie mogą rozmawiać.

Kontynuując swą wypowiedź, gwiazdor "The Pitt" dał do zrozumienia, że serial stanowi swego rodzaju uniwersalny dialog między pacjentem a lekarzem. Jeśli wierzyć słowom aktora, medyczny hit miał rzeczywisty wpływ na przyzwyczajenia tych pierwszych, choćby w kontekście większej wyrozumiałości względem wyjątkowo trudnego miejsca pracy, jakim jest oddział ratunkowy.
— Uważam, że to wzbudza empatię, rozmowę i tolerancję w sposób, który okazał się skuteczny. Wiem, z różnych anegdot, że ludzie, gdy idą do szpitala, mają nieco więcej cierpliwości co do czasu oczekiwania. Mają nieco więcej wyrozumiałości dla osób, które mogą być poważniej chore od nich i które będą leczone w pierwszej kolejności.
Serial jest traktowany tak samo jak niegdyś "Ostry dyżur" – jako sposób na przełamanie lodów między pacjentem a lekarzem. Można powiedzieć: "Nie wiem, czy oglądałeś 'The Pitt', ale był tam taki przypadek…" i nagle oboje macie wspólny punkt odniesienia, którego wcześniej nie mieliście, i możecie porozmawiać o trudnej sprawie. To ogromna zaleta tego serialu.
Co więcej, w trakcie naszego spotkania gwiazdor serialu świetnie wyjasnił, czemu ta scena z 2. sezonu "The Pitt" striggerowała fanów. Na deser możecie również przeczytać, co tak naprawdę skrywa nadchodzący motocyklowy urlop dr. Robby'ego z 2. sezonu – Wyle podzielił się z nami bardzo przenikliwą odpowiedzią.
W międzyczasie rzućcie też okiem, o jakich zagrożeniach sztucznej inteligencji opowiadają twórcy. Naszą opinię o nowej serii znajdziecie tutaj: The Pitt sezon 2 – recenzja. A ile będzie sezonów "The Pitt"? Okazuje się, że twórcy mają naprawdę ambitne plany na przyszłość.