"Ołowiane dzieci" zupełnie zmyśliły te sceny. Ekspertka sprostowała straszliwe przeżycia lekarki
Jacek Werner
17 lutego 2026, 14:31
Ile prawdy jest w "Ołowianych dzieciach"? Sami twórcy dają do zrozumienia, że w trosce o dramaturgię historię szopienickiej huty doprawiono fikcją. Warto wiedzieć, że te sensacyjne chwile nigdy się nie wydarzyły.
Ile prawdy jest w "Ołowianych dzieciach"? Sami twórcy dają do zrozumienia, że w trosce o dramaturgię historię szopienickiej huty doprawiono fikcją. Warto wiedzieć, że te sensacyjne chwile nigdy się nie wydarzyły.
"Boję się. Bardzo się boję" – mówi Jolanta Wadowska-Król (Joanna Kulig) w prologu serialu "Ołowiane dzieci". Wywieziona na hałdę, z pistoletem przystawionym do czoła, dzielna "doktórka" lada moment może przypłacić życiem walkę o zdrowie szopienickich dzieci. W rzeczywistości nic z tego się nie wydarzyło.
Ołowiane dzieci – fikcja w serialu Netfliksa
Za oddzielanie faktów od fabularnej fikcji w "Ołowianych dzieciach" wzięła się Magdalena Majcher, autorka powieści "Doktórka od familoków", w której poruszyła historię Jolanty Wasowskiej-Król – uzyskawszy autoryzację samej lekarki. Pisarka przekonuje, że ekranowa interpretacja zdarzeń wokół epidemii ołowicy z prawdą rozchodzi się niezmiernie często. Oto jak zapatruje się na wątek gróźb, kierowanych pod adresem lekarki przez SB.
— Wątki związane z SB, milicją, aresztowaniem Doktórki, wywiezieniem na hałdę w worku na głowie, spalenie samochodu, wybicie okien, manifestacja przed hutą z udziałem ZOMO. Nic z powyższych nie miało miejsca. Wiem to nie tylko od Jolanty Wadowskiej-Król, ale też z Instytutu Pamięci Narodowej, który odwiedziłam, zbierając materiały do książki.
Nie było aresztowania, nie było obserwacji przez SB (tutaj pojawia się wątpliwość, bo w IPN-ie nie ma teczki doktor Wadowskiej-Król, jest tylko podanie o pozwolenie na zagraniczny wyjazd, rozpatrzone pozytywnie, a historyk, z którym rozmawiałam, stwierdził, że jeśli oni nie mają żadnych informacji o obserwacji, inwigilacji nie było, ale pod tym postem odezwała się rodzina Doktórki i potwierdziła obserwację, powołując się na rodzinne archiwum, więc wątek zawieszam. Na pewno jednak Wadowska-Król nie szukała pomocy u esbeka i nie weszła z nim w żadną relację, jak jest to przedstawione w serialu), nie było przykładania broni do głowy. To wszystko wątki fikcyjne, wymyślone na potrzeby serialu – czytamy na Facebooku Majcher.
Pisarka kontynuowała, wskazując, że Wadowska-Król rzeczywiście obawiała się represji, ale nie przyjęły one tak radykalnej formy, jak pokazuje serial.
— Doktórka obawiała się, że może zostać aresztowana, ale nic takiego się nie wydarzyło, głównie dzięki znajomości Bożeny Hager-Małeckiej z Jerzym Ziętkiem. Ówczesny wojewoda (a prywatnie przyjaciel ojca Hager-Małeckiej, z którym brał udział w powstaniach śląskich i tworzył polską administrację w Tarnowskich Górach) doradził jej, co zrobić, aby dokończyć badania i nie narazić się władzom. Dzięki wstawiennictwu Hager-Małeckiej u Ziętka udało się uniknąć represji, choć Doktórka i tak została ukarana: uniemożliwiono jej zrobienie kariery naukowej, zabrano badania i zamknięto drogę do doktoratu.
Jeśli zechcielibyście dowiedzieć się więcej o tym, jak do faktów podchodzi serial Jakuba Korolczuka i Macieja Pieprzycy, sprawdźcie, które postacie są prawdziwe w "Ołowianych dzieciach".
A jak rzeczywiste inspiracje wpisują się w ogólne wrażenia z nowego serialu Netfliksa? Opinię Serialowej odnajdziecie w tym miejscu: Ołowiane dzieci – recenzja serialu.