"The Pitt" to "bezpieczna przystań" czy trauma dla lekarzy? Noah Wyle mówi, jaki wpływ ma serial na realia
Karol Urbański
20 lutego 2026, 14:16
Przy okazji 2. sezonu "The Pitt" coraz więcej mówi się o tym, że serial ma realny wpływ na funkcjonowanie medyków pracujących w Stanach Zjednoczonych. O kolejnym ważnym aspekcie opowiedział nam sam Noah Wyle.
Przy okazji 2. sezonu "The Pitt" coraz więcej mówi się o tym, że serial ma realny wpływ na funkcjonowanie medyków pracujących w Stanach Zjednoczonych. O kolejnym ważnym aspekcie opowiedział nam sam Noah Wyle.
Jak daleko sięga wpływ "The Pitt" na rzeczywistość medyczną w Stanach Zjednoczonych? W rozmowie z Serialową i innymi mediami Noah Wyle przyznał, że do ekipy filmowej naprawdę docierają sygnały o lekarzach, którzy na skutek seansu postanowili skupić się na swoim zdrowiu psychicznym.
The Pitt sezon 2 – serial ma wpływ na prawdziwych lekarzy
W debiutanckiej odsłonie "The Pitt" to przede wszystkim dr Robby (Wyle) mierzył się z problemami skupionymi wewnątrz swojej głowy. W 2. sezonie hitu HBO Max zakres opowieści o zdrowiu psychicznym ekipy medycznej poszerzył się o kolejnych bohaterów. Aktor (a zarazem producent wykonawczy, scenarzysta i reżyser) po raz kolejny podkreślił, jak istotnym elementem projektu jest takie a nie inne podejście twórców od tematu.
— Mogę odnieść się tylko do historii, które docierają do naszego biura produkcyjnego. Mamy wielu lekarzy w naszym zespole, którzy aktywnie współpracują z kolegami po fachu oglądającymi serial, którzy przyznają, że potrzebują pomocy albo, że nie zdawali sobie sprawy ze skali swoich problemów. Ten serial wywołuje w nich silne emocje. Nie wszyscy są w stanie go oglądać. Niektórzy bardzo źle reagują na retrospekcje z czasów COVID-19. Reakcje, które otrzymujemy, są bardzo zróżnicowane, ale często powodują one jakąś aktywność.

Kontynuując swą wypowiedź, Wyle przyznał, że "The Pitt" może być traktowany w ramach "formy terapii" dla osób zawodowo związanych ze światem medycyny. Jeśli chodzi zaś o samych twórców, to – jak przyznaje filmowiec – nie da się ukryć, że ci czują na sobie wielką odpowiedzialność za tematy, których opowiadanie kontynuują od czasu debiutanckiej serii. Wszystko wskazuje na to, że w tej kwestii nic się nie zmieni, a medyczny dramat – poza wspomnianym wcześniej okazjonalnym działaniem "triggerującym" – pozostanie "bezpieczną przystanią" dla wielu lekarzy i pielęgniarek.
— W pewnym sensie jest to forma terapii ekspozycyjnej dla osób, które to praktykują. To taka bezpieczna przysań. Możesz oglądać to w domu z najbliższymi i otrzymywać niewielkie dawki tej traumy co tydzień, budując tolerancję i angażując się w rozmowy na ten temat. Myślę, że to niezwykle pomocne. Jestem pewien, że wiele osób poszukało pomocy w zakresie zdrowia psychicznego po obejrzeniu serialu. Z drugiej strony, jak się czuję z odpowiedzialnością, przedstawiając ten temat? Byłoby nieodpowiedzialne z naszej strony, gdybyśmy nie uczynili tego głównym tematem 2. sezonu, i byłoby błędem, gdybyśmy poświęcili temu mniej czasu, niż w rzeczywistości zajmuje komuś uświadomienie sobie tego i rozpoczęcie drogi do wyzdrowienia.

Podczas naszego spotkania Wyle poruszył również kwestię tego, jaki wpływ ma "The Pitt" na pacjentów. Co więcej, w trakcie naszego spotkania gwiazdor serialu świetnie wyjasnił, czemu ta scena z 2. sezonu "The Pitt" striggerowała fanów. Na deser możecie również przeczytać, co tak naprawdę skrywa nadchodzący motocyklowy urlop dr. Robby'ego z 2. sezonu – Wyle podzielił się z nami bardzo przenikliwą odpowiedzią.
W międzyczasie rzućcie też okiem, o jakich zagrożeniach sztucznej inteligencji opowiadają twórcy. Naszą opinię o nowej serii znajdziecie tutaj: The Pitt sezon 2 – recenzja. A ile będzie sezonów "The Pitt"? Okazuje się, że twórcy mają naprawdę ambitne plany na przyszłość.