Kit Harington szczerze o traumach, które odgrywa w "Branży". "Jest tam wiele z mojego własnego życia"
Marta Wawrzyn
19 lutego 2026, 17:01
Kit Harington po "Grze o tron" odnalazł się w serialu "Branża", który w cyniczny sposób prezentuje światek londyńskiej finansjery. Aktor wcielający się w sir Henry'ego Mucka przyznaje, że widzi w postaci sporo samego siebie.
Kit Harington po "Grze o tron" odnalazł się w serialu "Branża", który w cyniczny sposób prezentuje światek londyńskiej finansjery. Aktor wcielający się w sir Henry'ego Mucka przyznaje, że widzi w postaci sporo samego siebie.
"Branża" od HBO powróciła w styczniu z 4. sezonem. Po sześciu odcinkach widzimy już aż za dobrze, że nie będzie to szczęśliwy sezon zwłaszcza dla Henry'ego (Kit Harington) i Yasmin (Marisa Abela), którzy, już jako małżeństwo, stanęli u boku Whitneya (Max Minghella), dynamicznego szefa Tendera, fintechu, któremu marzyło się zastąpienie tradycyjnych banków. Problem w tym, że jego firma okazała się wielkim przekrętem.
Branża sezon 4 – Kit Harington utożsamia się z Henrym
Serialowa miała okazję porozmawiać na Zoomie z Kitem Haringtonem, który nie mógł się nachwalić hitu HBO. Usłyszeliśmy od niego m.in., że "Branża" jest zgodna z duchem czasu jak żaden inny serial. Ekranowy Henry zwrócił też uwagę na to, że z postaciami – które przez wielu widzów uważane są za socjopatyczne – większość z nas jest w stanie się utożsamić, przynajmniej w ich najbardziej wrażliwych stanach.
— Myślę, że interesujące w tych postaciach jest to, że w ich najbardziej wrażliwych stanach, w ich szczególnych drobiazgach czy też mrocznych sekretach, wszyscy w dziwny sposób się z nimi utożsamiamy. Wszyscy mamy swoje szkielety i rzeczy, które ukrywamy. I te postacie są w takich momentach wrażliwe, a my w pewien sposób na to reagujemy.
Nie utożsamiamy się z ich ambicjami bankowymi czy tym, jak wbijają sobie nawzajem nóż w plecy. Reagujemy na fakt, że jedno z nich kogoś zdradza. Że drugie ma na tym punkcie fetysz. Myślę, że to właśnie na te rzeczy reagujemy – mówił nam gwiazdor "Branży".

Aktor zapewnił dalej, że ma wiele empatii do Henry'ego – arystokraty, który w 3. sezonie "Branży" doprowadził do upadku firmę Lumi, a potem poszedł do polityki, tylko po to by szybko z niej wylecieć z hukiem – ale też widzi w nim sporo samego siebie i własnych problemów, w tym uzależnień i traum, z jakimi zmagał się po zakończeniu "Gry o tron".
— Jeśli chodzi o Henry'ego, jest w nim wiele rzeczy, z którymi się utożsamiam. Pochodzimy chyba z podobnego środowiska, choć w zupełnie inny sposób. Myślę, że to człowiek, który desperacko stara się czynić dobro. A w tym sezonie dowiadujemy się o jego karierze politycznej, gdzie tak właściwie był całkiem dobrym politykiem.
Stawał w obronie ludzi w sytuacjach, kiedy powinien był to robić. Myślę, że jest w pewnym sensie najlepszą wersją parlamentarzysty torysów. Ale on wciąż mruga, nadal nie widzi… nadal totalnie kieruje się swoim ego. I to właśnie sprawia, że się potyka. Ale rozumiem też jego uzależnienia, traumy i tym podobne. Więc jest tam wiele rzeczy, które mógłbym wziąć z własnego życia – przyznał Kit Harington.

Aktor dodał, że były momenty, kiedy uważał, iż twórcy "Branży", Mickey Down i Konrad Kay, trochę przesadzają z sytuacjami, kiedy Henry sam się biczuje – do tego stopnia, że "musiał ich powstrzymać". A jeśli chodzi o widzów, to liczy na trochę empatii do Henry'ego z ich strony, ponieważ pewne rzeczy są większe niż jego uprzywilejowanie.
— Myślę, że Henry w 3. sezonie… musiałem ich powstrzymać. Policzyłem, ile razy Henry używa słowa "głupi". Bo stwierdziłem: "Zdajecie sobie z tego sprawę? Powiedziałem to jakieś 15 razy w tej scenie". A oni nawet nie zdawali sobie sprawy, że to robią. Ale to było jak terapia, że on rozmawiał z ludźmi, używając tego słowa. Naprawdę używał tego słowa jako broni. Ale on jest niesamowicie wrażliwą osobą. I wiele się o tym dowiadujemy w tym sezonie. To ważny wątek.
Myślę, że jeśli zrobiłem coś w tym sezonie z postacią i jeśli oni coś zrobili z postaciami, to mam nadzieję, że to, że one naprawdę są ważne i naprawdę im współczujemy z powodu tego, co im się przydarzyło, a co nie powinno się przytrafić nikomu, nieważne, jak jesteś uprzywilejowany, skąd pochodzisz czy nawet jak źle się zachowujesz. Nic, co przytrafia się Henry'emu w jego życiu, nie powinno się wydarzyć. Myślę, że w tym roku było to ciekawe wyzwanie, które pozwoliło widzom dostrzec tę wrażliwość i wykazać się empatią.
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z nowymi odcinkami hitu HBO, tutaj znajdziecie naszą opinię: Branża sezon 4 – recenzja. A ile jeszcze odcinków przed nami? Sprawdźcie pełną rozpiskę: Branża sezon 4 – kiedy odcinki. Zerknijcie też na tajniki castingów do "Branży" – skąd w serialu HBO takie nazwiska, jak Kit Harington, Max Minghella, Charlie Heaton czy Kiernan Shipka? A na koniec sprawdźcie, po co w "Branży" tyle seksu i co twórcy chcieli powiedzieć w scenach z trójkątem i ostrygą.