"Ołowiane dzieci" – czy dzieci naprawdę masowo umierały na ołowicę? Scena z krzyżami wyjaśniona
Jacek Werner
21 lutego 2026, 14:01
Nie ma wątpliwości, że przebieg epidemii ołowicy w okolicach katowickiej huty musiał być potworny, ale serial Netfliksa podsycił prawdę serią artystycznych zmyśleń. Jak należy oceniać scenę na cmentarzu?
Nie ma wątpliwości, że przebieg epidemii ołowicy w okolicach katowickiej huty musiał być potworny, ale serial Netfliksa podsycił prawdę serią artystycznych zmyśleń. Jak należy oceniać scenę na cmentarzu?
W serialu "Ołowiane dzieci" pojawia się scena, w której lekarka Jolanta Wadowska-Król (Joanna Kulig) wychodzi z kościoła i trafia na szopienicki cmentarz, gdzie pokazane są liczne groby z nazwiskami zmarłych dzieci. Czy w efekcie epidemii naprawdę doszło do tylu zgonów?
Ołowiane dzieci – czy dzieci masowo umierały na ołowicę?
Eksperci raz za razem oddzielają serialową dramatyzację przebiegu ołowicy od faktycznych zdarzeń z okolic katowickiej huty. Scena na cmentarzu pokazuje bohaterkę zszokowaną liczbą śmiertelnych przypadków zatrucia. Czy epidemia naprawdę zebrała w krótkim czasie tak straszne żniwo? "Dziennik Zachodni" przyjrzał się tej kwestii wraz z dyrektorką Centrum Badań nad Środowiskiem Poprzemysłowym im. Jolanty Wadowskiej-Król, dr hab. Lucyną Sadzikowską, profesorką Uniwersytetu Śląskiego, która znała prawdziwą lekarkę.
— Scena, kiedy lekarka wychodzi z kościoła, przy którym jest cmentarz. Pokazane są białe krzyże z nazwiskami dzieci. Jest ich sporo, co miałoby sugerować, że w krótkim czasie doszło tam do masowych zgonów. Dzięki życzliwości przedstawicieli duchowieństwa, przejrzałam księgi parafialne, dziesięć lat przed 1974 i dziesięć później. Przeanalizowałam je pod kątem śmierci dzieci i absolutnie nie ma tam nagłego wzrostu pochówku najmłodszych mieszkańców – podaje ekspertka.

Co z tego wynika? Scenę należy potraktować jako kolejną serialową hiperbolę – przesadny sposób zilustrowania patowej sytuacji, w jakiej znalazła się bohaterka usiłująca pomóc tym, którzy pomocy uparcie od niej nie chcą. A skoro o tym mowa, warto sprawdzić, ile fikcji jest i w tym wątku z "Ołowianych dzieci" – prawdziwa Wadowska-Król wcale nie musiała zmagać się upartością Ślązaków. A przynajmniej nie w stopniu, jaki pokazał Netflix.
Jeśli zechcielibyście dowiedzieć się więcej o tym, jak do faktów podchodzi serial Jakuba Korolczuka i Macieja Pieprzycy, sprawdźcie, które postacie są prawdziwe w "Ołowianych dzieciach". Zerknijcie też, jak rzeczywiście wyglądają objawy ołowicy.
A jak rzeczywiste inspiracje wpisują się w ogólne wrażenia z nowego serialu Netfliksa? Opinię Serialowej odnajdziecie w tym miejscu: Ołowiane dzieci – recenzja serialu.