"Arrow" (2x01): Kryzys tożsamości

Oliver Queen przechodzi kryzys tożsamości w pierwszym odcinku nowego sezonu "Arrow". Ale na szczęście serial ma się świetnie. To był powrót, na który czekaliśmy. Spoilery!

Oliver Queen (Stephen Amell) powrócił na wyspę, która była jego Czyśćcem - i to w bardzo dosłownym sensie. Tak zaczyna się drugi sezon "Arrow" - na wyspie Lian Yu, gdzie Olivier udał się po tragicznych wydarzeniach z sezonu pierwszego. Felicity (urocza jak zawsze Emily Bett Rickards) i Diggle (David Ramsey) odnajdują go i próbują przekonać go do powrotu do Starling City. Sytuacja w mieście jest bardzo zła - po zniszczeniu dzielnicy Glades matka Oliviera oczekuje na proces, a rodzinnej firmie grozi przejęcie. To w końcu skłania głównego bohatera serialu do powrotu.

Drugi sezon "Arrow" rozpoczyna się od transformacji Olivera. Przez pierwsze kilkanaście minut Oliver skoncentrowany jest na ratowaniu swojej rodzinnej firmy przed przejęciem, i nawet w obliczu zagrożenia (grupa ludzi pałających żądzą zemsty za zniszczenie Glades) nie wraca do swojego dawnego zajęcia. Na szczęście jednak - gdy porwana zostaje Thea - Olivier ponownie sięga po łuk. Teraz jednak chce być kimś innym - nie mordercą mechanicznie skreślającym kolejne nazwiska z listy, ale prawdziwym bohaterem. "Jeśli mamy to robić, to ze względu na Tommy'ego" - mówi w jednej z ostatnich scen odcinka

To wszystko brzmi znajomo, i chociaż trudno przyznać "Arrow" punkty za oryginalność, to przemiana Olivera wypada wiarygodnie - w ramach świata stworzonego przez serial w pierwszym sezonie. To jednak nie znaczy, że "Arrow" się zmienił jako serial. Nadal jest to bardzo sprawnie zrealizowana, bezpretensjonalna opowieść, której uroku dodają takie postacie jak Felicity. To nadal jest doskonała rozrywka i nic więcej. I bardzo dobrze!

Trudno o drugi serial, który oglądałoby się równie przyjemnie jak "Arrow". Nie można tu szukać poważnych rozważań społeczno-politycznych, głębokich introspekcji, wyrafinowanego symbolizmu czy złożonych możliwości interpretacji. Nie oznacza to jednocześnie, że jest to projekt całkowicie banalny czy płaski. Ta przemiana Olivera ma sens - przy zachowaniu konwencji serialu. Nie chce być już mordercą, chce być kimś lepszym, śmierć Tommy'ego tak na niego wpłynęła. I to będzie jeden z głównych wątków nowego sezonu.

Jedno się nie zmieniło - flashbacki nadal są nieciekawe. O ile wątki umieszczone w teraźniejszości zawsze miały swój cel i prowadziły do czegoś konkretnego, przez większą część pierwszego sezonu flashbacki nie były interesujące. Niestety, teraz może być dokładnie tak samo.

W pierwszym odcinku pojawiają się dwie nowe interesujące postacie. Jest Isabel Rochev (Summer Glau), kobieta pragnąca przejąć kontrolę nad Queen Consolidated. Może być ciekawym przeciwnikiem dla Olivera. A w ostatniej scenie odcinka Roy przez chwilę mógł zobaczyć w akcji tajemniczą (przynajmniej dla osób, które nie znają komiksowego pierwowzoru, chociaż twórcy zapowiadają tu niespodziankę) Black Canary. To gwarantuje, że nowy sezon może być jeszcze ciekawszy niż poprzedni.

"Arrow" miał swoje słabsze momenty w pierwszym sezonie. Ale jako serial po prostu "działał". Drugi sezon zaczyna się na bardzo wysokim poziomie. Twórcy ustawili na nowo postacie na szachownicy, i wprowadzili kilka nowych. I to wszystko w bardzo dobrym stylu. Jeśli ten poziom się utrzyma, drugi sezon "Arrow" będzie prawdziwym hitem.

REKLAMA