"Rooster" – Steve Carell zagrał alter ego tego znanego pisarza. Twórcy mówią nam, skąd pomysł
Jacek Werner
9 marca 2026, 17:01
"Rooster" dopisuje do dorobku Steve'a Carella następną ujmującą postać. Twórcy serialu zdradzili nam, skąd pomysł na komedię o pogubionym w życiu pisarzu. Okazuje się, że zainspirował ich ten oto prawdziwy autor.
"Rooster" dopisuje do dorobku Steve'a Carella następną ujmującą postać. Twórcy serialu zdradzili nam, skąd pomysł na komedię o pogubionym w życiu pisarzu. Okazuje się, że zainspirował ich ten oto prawdziwy autor.
"Rooster" zadebiutował na HBO i HBO Max – i jeśli nowa kreacja Steve'a Carella ("The Office") już przypadła wam do gustu, to zainteresuje was, skąd wziął się pomysł na Grega Russo. Otóż twórców serialu, Billa Lawrence'a ("Scrubs", "Ted Lasso") i Matta Tarsesa ("Scrubs"), zaintrygowała osobowość bestsellerowego pisarza, z którym współpracowali przy kryminalnej komedii "Małpi biznes". Nie bez znaczenia były też… ich własne doświadczenia w branży telewizyjnej.
Rooster – kulisy serialu HBO. Skąd postać Steve'a Carella?
Carl Hiaasen to ceniony dziennikarz i reporter, a od lat 70. autor kryminalnych powieści, które z satyrycznym pazurem obnażają mechanizmy korupcji. Jego dorobek przetłumaczono na dziesiątki języków, a teksty nie raz i nie dwa przenoszono na ekrany – uczynili to m.in. sami Lawrence i Tarses, którzy wraz z pisarzem stworzyli adaptację "Małpiego biznesu" dla Apple TV.
Pisarz po dziś dzień zaskakuje skromnością – czy wręcz pewnym powątpiewaniem w wymiar swego sukcesu – i właśnie dlatego z taką uwagą przyjrzeli mu się obaj wspomniani filmowcy. W rozmowie z Serialową twórcy "Roostera" wyjawili, że charakter Hiaasena był kamieniem węgielnym ekranowego Grega Russo, którego gra Carell.
— Zaczęliśmy od portretu człowieka, którego obaj podziwiamy. Jest taki amerykański autor, Carl Hiaasen. (…) Bardzo dobrze go poznaliśmy, ponieważ pracowaliśmy nad serialem opartym na książce, którą napisał. Jedną z niesamowitych rzeczy w Carlu jest to, jak wiele przetrwał. Jego brat był jednym z trzech dziennikarzy zamordowanych podczas ataku na redakcję gazety w Waszyngtonie. On sam był nagradzanym dziennikarzem kryminalnym w Miami. Napisał coś około 14 albo 16 bestsellerów – naprawdę szaloną liczbę.
Mimo to wciąż ma w sobie piękną pokorę i nadal próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie. Spotkanie takiego człowieka jest niezwykłe, bo większość osób, które poznałem z takim dorobkiem – na dobre i na złe – podchodzi do innych z ogromną pewnością siebie i arogancją, często wywyższając się. A tu spotykasz kogoś, kto wciąż nie jest pewien, kim w ogóle jest w tym ciągle zmieniającym się świecie – i jak się w nim odnaleźć. Kogoś, kto chce mieć pewność, że jest po prostu życzliwy i optymistyczny, a jednocześnie nadal chce coś wnieść, nadal chce tworzyć i być częścią tego, czym sztuka może być dla młodych ludzi. To było dla nas naprawdę inspirujące – tłumaczył Lawrence.

Matt Tarses wtórował mu, dodając, że sylwetka autora "Małpiego biznesu" pomogła w opracowaniu wzoru postaci, którą ostatecznie do życia powołał Carell.
— Chcieliśmy pokazać na ekranie kogoś, kto wiele osiągnął, odniósł sukces, ale jednocześnie jest pełen pokory i zwątpienia co do samego siebie. [Umieścić go] w świecie, w którym do końca nie potrafi się odnaleźć, czy go zrozumieć. Uznaliśmy, że Steve będzie idealną osobą, by taką postać ucieleśnić.
Co ciekawe, inspiracje nie skończyły się na pisarzu, bo koniec końców obaj twórcy sięgnęli też po własne doświadczenia. W licznych wywiadach przed premierą serialu tłumaczyli, że relacja Carella z jego ekranową córką to właściwie ich własne interakcje z dorosłymi już dziećmi. Serialowej powiedzieli zaś, że niepewność, z jaką Greg Russo wkracza w akademicki światek, rymuje się z ich doświadczeniami w branży filmowo-telewizyjnej.
— Nie jest to dla mnie za duży wstyd, przyznać, że i ja i Matt widzimy siebie samych w tym gościu, ponieważ pisanie do telewizji to zajęcie dla młodych mężczyzn i młodych kobiet. Matt ma dziecięcą buzię, więc nie wygląda na tyle lat, ile ma. Ja mam grzywkę, więc ludzie też myślą, że jestem młodszy, niż jestem w rzeczywistości.
Ale dla nas Steve jest postacią, która mówi sobie: "Co teraz? Jak będzie dalej wyglądało moje życie?". I jest to poniekąd miejsce, w którym znajdujemy się my obaj. Mam nadzieję, że nie jest to zbyt… no bo słuchaj, nikt by przecież nie zgadł, że Matt ma 65 lat – żartował Lawrence (w rzeczywistości Matt Tarses jest przed sześćdziesiątką).

A czy Lawrence'owi i Tarsesowi udało się oczarować widzów tak, jak oczarowała ich samych osoba Hiaasena? Serialowa już to sprawdziła, nasze wrażenia tutaj: Rooster – recenzja serialu.
W serialu HBO widzimy, jak bohater Carella udaje się na spotkanie autorskie zorganizowane na elitarnej uczelni. Wkrótce zostaje wciągnięty w uniwersytecki świat – wszystko przez to, że zaczyna pomagać swojej córce (Charly Clive) po tym, jak jej małżonek (Phil Dunster), jeden z profesorów, zdradza ją z doktorantką. Szybko okazuje się, że nasz bohater ma własne problemy, a relacja z córką jest co najmniej skomplikowana.