"Ołowiane dzieci" – będzie pozew? Rodzina tej bohaterki mówi "dość". Oto co zarzucają Netfliksowi
Karol Urbański
18 marca 2026, 12:16
Od premiery "Ołowianych dzieci" minęło już trochę czasu, ale kontrowersje nie opuszczają polskiego serialu Netfliksa o epidemii ołowicy na Górnym Śląsku. Czy w stronę streamingowego giganta zmierza pozew?
Od premiery "Ołowianych dzieci" minęło już trochę czasu, ale kontrowersje nie opuszczają polskiego serialu Netfliksa o epidemii ołowicy na Górnym Śląsku. Czy w stronę streamingowego giganta zmierza pozew?
Jeden z bardziej wyraźnych głosów krytyki wobec serialu "Ołowiane dzieci" należy do Stanisława Torbusa, wnuka prof. Bożeny Hager-Małeckiej, która zainspirowała ekranową kreację Agaty Kuleszy. Torbus już wcześniej wypowiadał się krytycznie o głośnym projekcie, tymczasem obecnie zapowiada podjęcie wraz z rodziną kroków prawnych.
Ołowiane dzieci – wnuk bohaterki vs Netflix. Co dalej?
Kilka dni temu wnuk prof. Hager-Małeckiej opublikował obszerny post na Facebooku, w którym zapowiedział podjęcie kroków prawnych wobec platformy streamingowej. Zdaniem Torbusa ekranowe przedstawienie jego babci miało być krzywdzące i niesprawiedliwe, stawiając bohaterkę inspirowaną jej życiem w nienajlepszym świetle. "W ogóle trudno z nią sympatyzować – śliska postać, a jednocześnie bufonowata" – argumentował swego czasu Torbus.
— Niestety dziś obrona prawdy wymaga również zdecydowanych kroków prawnych. Próba pisania historii na nowo przez streamingowego giganta nie pozostawiła mi wyboru. Dlatego wraz z kancelarią mecenasa Krzysztofa Breguły złożyłem "ostateczne przedsądowe wezwanie do zaniechania naruszeń dóbr osobistych" skierowane do Netflix Polska oraz Netflix USA. Do podjęcia tego kroku skłoniły mnie dziesiątki rozmów z ludźmi, którzy pamiętają prawdziwą historię "Ołowianych dzieci" i nie godzą się na zastępowanie faktów fikcją – czytamy w tekście opublikowanym w mediach społecznościowych.
Jeśli platforma zdecyduje się zadośćuczynić przedstawicielom Torbusa, środki, które ci ewentualnie uzyskają maja zostać przekazane na rzecz nowo powstającej Fundacji non-profit im. prof. Bożeny Hager-Małeckiej. Wnuk naukowczyni opisuje, że zadaniem instytucji będzie m.in. "kultywowanie pamięci i ochrona dorobku naukowego prof. Hager-Małeckiej" czy "promocja zdrowia i profilaktyki chorób środowiskowych u dzieci, szczególnie na Śląsku".
Zdaniem Torbusa historia dokonań prof. Hager-Małeckiej została wypaczona przez twórców serialu. Wnuk naukowczyni twierdzi, że to właśnie jego babcia zdiagnozowała ołowicę na podstawie badań dzieci, które wysyłała do jej kliniki dr Wadowska-Król (w tej roli Joanna Kulig) i to ona – wbrew temu, co zostało pokazane w serialu – miała wywierać presję na wojewodzie Jerzym Ziętku (Marian Dziędziel), aby rozpoczął działania ograniczające trucie dzieci.
Kontrowersje wokół głośnego tytułu nie kończą się jednak w tym miejscu. Sporo głosów krytykujących serial twierdzi, że "Ołowiane dzieci" obrażają Ślązaków, a jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o zakulisowych perturbacjach, sprawdźcie czy Jolanta Wadowska-Król była aresztowana przez SB, a także, czy naprawdę bohaterka "Ołowianych dzieci" była wtedy w ciąży.
A jak rzeczywiste inspiracje wpisują się w ogólne wrażenia z nowego serialu Netfliksa? Opinię Serialowej odnajdziecie w tym miejscu: Ołowiane dzieci – recenzja serialu.