"Awantura" w 2. sezonie serwuje konflikt pokoleń. Sprawdzamy, czy wciąż warto oglądać – recenzja
Mateusz Piesowicz
16 kwietnia 2026, 09:01
Pierwsza "Awantura" okazała się niespodziewaną rewelacją, więc z niecierpliwością czekaliśmy na sezon 2. Kontynuacja nadeszła w formie antologii, a my sprawdziliśmy, czy nadal jest tak samo dobrze.
Pierwsza "Awantura" okazała się niespodziewaną rewelacją, więc z niecierpliwością czekaliśmy na sezon 2. Kontynuacja nadeszła w formie antologii, a my sprawdziliśmy, czy nadal jest tak samo dobrze.
Gdy poprzednio "Awantura" zawitała na Netfliksa, historia drogowego incydentu, który rozrósł się ponad wszelką miarę, zachwyciła nas intensywnością, szalonymi zwrotami akcji i emocjami nie z tej ziemi. Zresztą nie tylko nas, co potwierdziły deszcz zasłużonych nagród i zapowiedź kontynuacji, na którą musieliśmy jednak czekać aż trzy lata. Czy nowa odsłona serialu zachwyca tak samo jak ostatnio?
Awantura w świecie elit w 2. sezonie antologii Netfliksa
Chociaż po sukcesie 1. sezonu twórca "Awantury" Lee Sung Jin głośno zastanawiał się, czy nie warto kontynuować historii Danny'ego i Amy, ostatecznie stanęło na pierwotnym planie – serial został antologią. Debiutujący dzisiaj na Netfliksie i składający się z ośmiu odcinków 2. sezon, choć opiera się na podobnym schemacie, jest zatem całkiem nową historią poświęconą innym postaciom. A jak się szybko przekonacie, różnic między obydwoma seriami jest o wiele więcej.

Podstawową stanowi fakt, że stronami tytułowej "Awantury" są tym razem dwie pary. Tę młodszą stanowią Ashley (Cailee Spaeny, "Obcy: Romulus") i Austin (Charles Melton, "Riverdale"), pracownicy elitarnego country clubu i zakochani po uszy narzeczeni, którzy przypadkiem zostają świadkami ostrej kłótni swojego szefa Josha (Oscar Isaac, "Moon Knight") z żoną Lindsay (Carey Mulligan, "Obiecująca. Młoda. Kobieta."). Oczywiście w miejscu, gdzie dyskrecja jest na wagę złota, konsekwencje publicznego ujawnienia takiej sceny mogłyby być bardzo poważne, więc potencjalny pożar trzeba szybko ugasić. Z czasem sprawy się jednak komplikują.
Gdy obydwie pary zostają wplątane w sieć wzajemnych powiązań, a na jaw zaczynają wychodzić zarówno osobiste, jak i zawodowe problemy bohaterów, napięcia między nimi wzrastają. Sytuacje dodatkowo gmatwa pojawienie się nowej koreańskiej właścicielki klubu, wpływowej pani prezes Park (Youn Yuh-jung, "Pachinko"), której aprobata może decydować o czyimś być albo nie być w bezwzględnym świecie elit. Tylko czy w brutalnej wojnie o status, wpływy i pieniądze ktokolwiek może tak naprawdę wygrać?
Awantura sezon 2 – mniej ekspresji i gorących emocji
Podobnie jak poprzednim razem, również w 2. sezonie "Awantury" twórca wraz z ekipą scenarzystów wykorzystali początkowy incydent do uruchomienia efektu domina. W kolejnych odcinkach fabuła oddala się więc coraz bardziej od pierwotnego źródła konfliktu, zmierzając w nieraz zaskakujących kierunkach, ale w centrum (komedio)dramy utrzymując zawsze niejednoznaczne relacje między bohaterami. Różnica polega na tym, że w tej serii jest mniej czystego szaleństwa, które wcześniej napędzało serial, a zachowania postaci mają bardziej pasywno-agresywny niż otwarcie konfrontacyjny charakter.

W teorii ma to sporo sensu, bo całkowicie zmieniły się okoliczności. Zamiast czystej furii dwóch obcych sobie osób, mamy spór na linii pracodawca – pracownik. Oczywiście wyolbrzymiony i podkręcony do absurdalnych rozmiarów, jednak mimo wszystko wciąż oficjalny i stosunkowo przyziemny. Przystrajając go w dodatkowe konteksty, na czele z generacyjnym, miłosnym i etnicznym, otrzymujemy sezon wprawdzie bogaty w znaczenia, ale też mniej ekspresyjny w ich wyrażaniu, co niestety w praktyce pozbawiło serial jego podstawowego atutu.
Awantura sezon 2, czyli zetki, milenialsi i boomerzy
Można bowiem dużo opowiadać o tej serii z perspektywy choćby przepaści dzielącej nie tak odległe w latach pokolenia zetek i milenialsów. Można dodać do ich konfliktu boomerów uosabianych przez bogatego członka klubu Troya (William Fichtner, "Prison Break") czy męża pani prezes, chirurga plastycznego doktora Kima (Song Kang-ho, "Parasite"), oraz ją samą jako przedstawicielkę cichego pokolenia. Cała ta sztafeta prowadzi jednak do prostego wniosku, że kolejne generacje wpadają w te same wzorce zachowań wymuszanych przez otaczającą je rzeczywistość. Ciut banalnie, tak samo zresztą, jak odkrycie, że dynamika w związku ulega zmianom wraz z latami doświadczeń partnerów.

To jednak można wybaczyć. Przecież poprzedni sezon opierający się na frustracji łączącej ludzi z bardzo odległych środowisk też szczególnie oryginalny w swoim przesłaniu i używanych metaforach nie był. Tylko że jednocześnie nadrabiał pewne płycizny scenariusza szaloną energią, dynamiką wykonania i pomysłową zmiennością w tonacji. Tutaj jest natomiast najczęściej zwyczajnie… nudno.
Zwłaszcza na początku, gdy serialowi nie pomagają ani kłótnia, od której wszystko się zaczyna, ani mniej czy bardziej wyrafinowane gierki prowadzone przez bohaterów, ani ich skrywane przed światem sekrety. A już na pewno nie podglądanie uprzywilejowanych bogaczy, bo ileż podróbek "Białego Lotosu" można przyjąć? Potem jest trochę lepiej, zwłaszcza za sprawą najlepszego w sezonie, uderzającego w surrealistyczne klimaty 4. odcinka i podkręcającej tempo, energicznej końcówki, lecz całościowy efekt mimo wszystko rozczarowuje.
Awantura sezon 2 – czy serial nadal jest tak samo dobry?
Szkoda, że tak się stało, tym bardziej że "Awantura" już trzy lata temu była jedną z rzadkich na Netfliksie (a dziś praktycznie niespotykanych) świeżych i potrafiących zaskoczyć widza produkcji. W 2. sezonie jej dawna niekonwencjonalność i stojąca za nią twórcza odwaga nie zniknęły w stu procentach, jednak zostały mocno ograniczone. Z rzadka zdarzają się więc momenty wywołujące efekt wow, częściej ustępując pola wciąż dobrze rozpisanej, ale wyrachowanej partii emocjonalnych szachów.

W takich okolicznościach mniej docenia się niewątpliwe zalety produkcji, która zachowała swoją specyficzną otoczkę, dokładając do niej aktorskie wysiłki pierwszorzędnej obsady. Warto podkreślić, że Cailee Spaeny i Charles Melton dotrzymali kroku doświadczonym partnerom, tworząc nawet ciekawsze portrety młodych zakochanych stopniowo wyzbywających się naiwności i złudzeń względem świata czy samych siebie. Austin i Ashley nie raz, nie dwa irytują swoją postawą, ale zawsze jest w nich coś prawdziwego, co w zestawieniu z fasadą, za którą przez większość czasu kryją się Josh i Lindsay, tworzy ciekawy kontrast.
Albo raczej tworzyłoby, bo teoretycznie sparowanie tych dwojga z Oscarem Isaakiem i Carey Mulligan powinno dać mieszankę wybuchową. W rzeczywistości okazuje się, że najbardziej emocjonalny wątek tego sezonu dotyczy pewnego jamnika, podczas gdy o ludziach zapomina się już przy napisach końcowych. Być może gdybym nie wiedział, z jakiego poziomu "Awantura" startowała, potrafiłbym docenić tę historię bardziej. Posiadając odpowiednią perspektywę, nie umiem się pozbyć wrażenia, że zamieniliśmy lot w klasie premium na ekonomiczny. Niby docieramy do celu, ale wrażeń z podróży niewiele.