Nasz top 10 najlepszych seriali kwietnia. "The Pitt", "Półbrat", "Chętni na seks" i inne hity miesiąca
Redakcja
10 maja 2026, 10:01
Które seriale z kwietnia warto nadrobić? Podsumowujemy kolejny miesiąc 2026 roku – oto najlepsze tytuły, na czele z "Wdowią Zatoką", "Półbratem", "The Pitt" i miniserialem "Chętni na seks".
Które seriale z kwietnia warto nadrobić? Podsumowujemy kolejny miesiąc 2026 roku – oto najlepsze tytuły, na czele z "Wdowią Zatoką", "Półbratem", "The Pitt" i miniserialem "Chętni na seks".
10. Testamenty (nowość na liście)

"Testamenty" to duże zaskoczenie, po tym jak ostatnie sezony "Opowieści podręcznej" wymęczyły widzów, doprowadzając do sytuacji, w której koszmary Gileadu przestały robić na nas wrażenie. W młodzieżowej wersji tej historii znów jest strasznie – tylko w inny sposób. Mamy tu bowiem bohaterki znacznie młodsze i – jak na realia tego świata – uprzywilejowane, a ich życie w pewnym stopniu przypomina to z "Bridgertonów". Agnes, czyli tak naprawdę Hannah (Chase Infiniti), córka June (Elisabeth Moss), żyje całkiem szczęśliwie, mając zerową świadomość, co jest nie tak z Gileadem – dopóki na horyzoncie nie pojawia się Daisy (Lucy Halliday), nastolatka z Kanady. Jej przybycie do Gileadu zmieni wszystko, a cała historia skręci w znajomym – i jednocześnie nowym – kierunku. "Testamenty" zaskakują, także czytelników MArgaret Atwood, oferując to, co dobrze znamy, w odświeżonej, niby lżejszej, ale równie okrutnej wersji. [MW]
9. For All Mankind (spadek z 7. miejsca)

Kwietniowe odcinki 5. sezonu "For All Mankind" zapamiętamy przede wszystkim ze śmierci jednego z głównych bohaterów serialu. Gdy już wydawało się, że Ed Baldwin (Joel Kinnaman) przeżyje wszystkich, twórcy zafundowali mu godne zejście ze sceny – na własnych warunkach i do końca robiąc to, w co wierzył. Przy tak emocjonalnym pożegnaniu cała reszta zeszła na drugi plan, a choć marsjańskie niepokoje przerodziły się już w regularną bitwę, najciekawsze dopiero przed nami. Cokolwiek z tego nie tylko politycznego zamieszania wyniknie i jak wpisze się w to serialowa młodzież, czy odgrywająca coraz ważniejszą rolę Celia (Mireille Enos), jedno jest w stu procentach pewne. Podbój kosmosu bez Eda Baldwina to nie będzie to samo. [MP]
8. Wielki powrót (spadek z 6. miejsca)

"Wielki powrót" w kwietniu fundował nam najróżniejsze emocje. Od odcinka, w którym Valerie (Lisa Kudrow) dopuściła do głosu żałobę po Mickeyu – to był piękne hołd dla zmarłego w 2017 roku Roberta Michaela Morrisa – przeszliśmy do licznych zwrotów akcji w kwestii kluczowego dla 3. sezonu używania AI w branży filmowej. Mogliśmy zobaczyć, jak niedoceniana przez lata aktorka bierze na siebie coraz większą odpowiedzialność, by uratować serial, wciąż jednak ukrywając przed ekipą prawdę o tym, kto (a właściwie co) pisze nowy sitcom. Gdy skandal wyjdzie na jaw, to właśnie na Valerie skupi się niechęć świata, a odcinek z główną bohaterką samą w domu przypomni, jak wspaniale "Wielki powrót" łączy satyrę z autentycznymi, niedostępnymi AI, ludzkimi dylematami i emocjami. [KC]
7. Rooster (spadek z 4. miejsca)

Tak jak Greg (Steve Carell) z czasem zaczął czuć się coraz swobodniej na kampusie, tak samo "Rooster" zyskiwał z odcinka na odcinek, stając się naszą cotygodniową serialową ucieczką. Oczywiście największa w tym zasługa głównego bohatera i jego stopniowego otwierania się na świat i innych, ale trzeba też docenić twórców, którzy stworzyli ku temu odpowiednie warunki. Kreując kolejny już ekosystem, w którym pełno jest nieporadnych, lecz mających serce po właściwej stronie postaci, Bill Lawrence znów odniósł sukces, co zresztą potwierdzają liczby, widzowie i zamówienie na 2. sezon. Pal licho, że w akademickich perypetiach nie ma wiele oryginalnego – ważne, że schemat wciąż działa, a my naprawdę cieszymy się na kolejne wizyty w Ludlow. [MP]
6. Margo jest spłukana (nowość na liście)

W kwietniu widzieliśmy już ponad połowę serialowej adaptacji powieści Rufi Thorpe. I chociaż "Margo jest spłukana" na początku przyciągnąć mogło samymi wielkimi nazwiskami w obsadzie, to warto z tą produkcją zostać także dla świeżej fabuły i bardzo nietypowej rodziny w momencie trudnych decyzji. Margo (Elle Fanning) podbija OnlyFans, by mieć pieniądze na utrzymanie synka. Jej matka (Michelle Pfeiffer) decyduje się na ślub, który wreszcie ma dać jej stabilizację. A ojciec (Nick Offerman) próbuje nie wrócić do nałogu, z groźnego wrestlera przeistaczając się w uroczego opiekuna swojego wnuka. Dużo tu zaszłości sprzed lat, nierozliczonych pretensji, ale też autentycznej więzi, którą David E. Kelley przenosi na ekran z dużą lekkością, jednak bez unikania trudnych tematów. [KC]
5. The Pitt (spadek z 3. miejsca)

Nadal podziwiamy "The Pitt", w tym za zdolność do wzbudzania szerokich dyskusji i wykorzystanie tradycyjnego modelu telewizji do mówienia o sprawach ważnych dziś. 2. sezon zakończył się emocjonująco, zwłaszcza jeśli ktoś w napięciu śledził psychiczny kryzys Robby'ego (Noah Wyle). Dostaliśmy zwieńczenie trudnego dyżuru, możemy spekulować o dalszych losach członków zespołu, którym kibicujemy, a swój czas dostała też wspomniała ekipa z nocnej zmiany. Równocześnie chyba trochę przyzwyczailiśmy się do faktu, że "The Pitt" trzyma poziom i po prostu "robi swoje", łatwiej też dostrzegamy, gdy coś można było zrobić inaczej (na przykład lepiej rozłożyć akcenty między pierwszym a drugim planem, bez takiego skupienia na jeden postaci). Dlatego tym razem serial medyczny dopiero w połowie miesięcznej stawki. [KC]
4. Półbrat (nowość na liście)

Już po premierowym odcinku było widać, że "Półbrat", czyli nowe dzieło twórcy "Reniferka" Richarda Gadda, nie będzie serialem, który odpalamy co tydzień z uśmiechem na ustach. Jednocześnie historia przyszywanych braci Nialla (Jamie Bell i Mitchell Robertson w młodszej wersji) i Rubena (Gadd i Stuart Campbell) to rzecz, obok której absolutnie nie da się przejść obojętnie. Początek, w którym cofnęliśmy się do czasów szkolnych pary bohaterów i poznaliśmy ich jako skrajnie różnych nastolatków, już dał mocno w kość. Ale pokręcona opowieść o dojrzewaniu postawiła również solidne fundamenty pod relacją, która w przyszłości z pewnością nie będzie zdrowa, za to bez wątpienia skomplikowana. Dokąd ona konkretnie prowadzi (poza tym, że na ślub)? Trochę boimy się odpowiedzi, ale jeszcze bardziej jesteśmy ich ciekawi. [MP]
3. Wdowia Zatoka (nowość na liście)

Mieszanka horroru z komedią w stylu "Parks nad Recreation" z Matthew Rhysem w roli głównej? Można było w ciemno zakładać, że "Wdowia Zatoka" trafi w gusta redakcji Serialowej. I rzeczywiście, już pierwsze odcinki bardzo nam się spodobały, choć jak twierdzi Marta w recenzji, nowa produkcja Apple TV dopiero pokaże, czym naprawdę jest. Czekając na to, można się już jednak świetnie bawić, bo tytułowe miasteczko położone na odciętej od świata wyspie w Nowej Anglii być może jest przeklęte, a na pewno pełno w nim cudownych ekscentryków. Burmistrz Tom Loftis (Rhys) to akurat najmniejszy z nich, ale gdy fakty zaczynają przeczyć jego racjonalnemu podejściu… tym lepiej dla widzów! A kto wie, może niedługo naprawdę będzie tu więcej okazji do strachu niż śmiechu? [MP]
2. Hacks (powrót na listę)

Finałowy sezon "Hacks" od razu zaczął się mocno – "zmartwychwstaniem" Deborah (Jean Smart) w oczach świata po fałszywych doniesieniach. Krytyczne nekrologi okazały się jednak impulsem, by zawalczyć o zostawienie po siebie innej spuścizny, co zaowocowało pomysłem wystąpienia w Madison Square Garden (gdy tylko skończy się zakaz narzucony przez diabolicznego medialnego magnata). A od decyzji o wielkim wydarzeniu tylko krok do coraz dziwniejszych metod wywołania wokół siebie szumu, czego kwintesencją były z jednej strony zadziwiający ruchy w walce o splendor EGOT, z drugiej – nieoczekiwane flirty z młodym gwiazdorem (Christopher Briney). A przede wszystkim było niesamowicie zabawnie i, jak na "Hacks", zadziwiająco bezkonfliktowo, co pokazuje, że serial nie proponuje wciąż tych samych trików. [KC]
1. Chętni na seks (utrzymana pozycja)

O ile już przed miesiącem wiedzieliśmy, że "Chętni na seks" są bardzo odlegli od schematycznej fabuły o miłosnym trójkącie, dopiero finałowe odcinki pokazały, że kryminalna zagadka również nie stanowiła sedna tej opowieści. Ba, śmierć Floyda (David Harbour) okazała się "tylko" tragicznym zwieńczeniem koszmarnie smutnej (choć czasem bardzo zabawnej) historii, w której nikt nie był winny. Albo wszyscy byli winni po trochu, bo nie dostrzegali, jak wyrządzali sobie nawzajem krzywdę.
Rozwiązania zafundowane przez twórcę, Stevena Conrada, uderzają tym bardziej, że są bardzo zwyczajne. Nie ma mordercy ani przestępstwa, nie ma kogo oskarżyć. Jest bolesna proza życia, z jaką zostali bliscy Floyda i ci widzowie, którzy zdążyli się z bohaterami emocjonalnie związać. Poznając ich na przestrzeni sezonu, wyciągając z ich postaw pochopne wnioski i szukając błędnych odpowiedzi, zostaliśmy wszyscy sprytnie oszukani. Warto to docenić, bo mało który serial dzisiaj tak potrafi. [MP]