"Stranger Things" – to ten aktor miał grać Hoppera. Twórcy zdradzili zaskakujący wybór i co nie wyszło
Karol Urbański
19 maja 2026, 13:46
Wyobrażacie sobie kogoś innego niż Davida Harboura w roli Jima Hoppera ze "Stranger Things"? Aktor, który ogromnie zyskał na hicie Netfliksa, wcale nie był pierwszym wyborem braci Dufferów.
Wyobrażacie sobie kogoś innego niż Davida Harboura w roli Jima Hoppera ze "Stranger Things"? Aktor, który ogromnie zyskał na hicie Netfliksa, wcale nie był pierwszym wyborem braci Dufferów.
Niewiele brakowało, a świat nie dowiedziałby się, kim jest David Harbour. Aktor, który wybił się na roli Jim Hoppera z serialu "Stranger Things", nie był brany pod uwagę jako pierwszy kandydat w castingu. Tym kimś był gwiazdor hitu Apple TV.
Stranger Things – kto miał zagrać Jima Hoppera?
Odpowiedź na powyższe pytanie twórcy jednego z największych hitów w historii Netfliksa udzielili, goszcząc w podcaście "Happy Sad Confused" prowadzonego przez Josha Horowitza. Okazało się wówczas, że kreacja szefa policji Hawkins została zaproponowana Billy'emi Crudupowi – aktorowi, którego możecie znać przede wszystkim jako Cory'ego Ellisona z "The Morning Show" od Apple TV.
— To był Billy Crudup, który jest zupełnie inny. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, prawda? Tak jakby wszystko nagle zaczęło do siebie pasować. Ale tak, Billy Crudup zrezygnował. Nie sądzę, żeby wtedy grał w wielu serialach, a teraz występuje w "The Morning Show" – mówili twórcy głośnego projektu Netfliksa podczas podcastu nagrywanego z udziałem publiczności.
Kontynuując swą wypowiedź Dufferowie przeszli do tego, jak Harbourowi ostatecznie udało się otrzymać prestiżową rolę w "Stranger Things". Okazuje się, że jego przesłuchanie było na tyle przekonujące, że decyzja w gruncie rzeczy zapadła natychmiastowo.
— Jedna z osób z reżyserki castingu uznała, że [Harbour] idealnie pasuje do tej roli. Przyszedł i przeczytał tekst. Wystarczyło jedno ujęcie. Nawet nas tam nie było, obejrzeliśmy tylko nagranie i od razu stało się jasne: to jest Hopper. Natychmiast go zatrudniliśmy – wspominał Ross Duffer.

Harbour rozpoczął swą ekranową karierę na granicy końcówki lat 90. i początku lat dwutysięcznych. Na przełom przyszło mu zatem czekać kilkanaście lat – od momentu, w którym "Stranger Things" zawładnęło wyobraźnią fanów popkultury, jego nazwisko stało się znane na całym świecie, a aktor stał się częścią wielu głośnych franczyz, w tym m.in. Marvela.
Ostatnio mogliśmy oglądać go w doskonale przyjętej czarnej komedii HBO pt. "Chętni na seks". Jeśli ten projekt nie trafił jeszcze nas wasz radar, koniecznie przeczytajcie naszą opinię: "Chętni na seks" – recenzja serialu.