"The Vampire Lestat" – ta postać budzi skrajne emocje. Gwiazdy wyjaśniają nam pokręcony wątek
Mateusz Piesowicz
22 czerwca 2026, 14:31
"The Vampire Lestat" jest pełen niejednoznacznych postaci. Czy można tam więc wskazać czarny charakter? Sprawdźcie, co powiedzieli nam aktorzy – ich odpowiedzi mogą was zaskoczyć.
"The Vampire Lestat" jest pełen niejednoznacznych postaci. Czy można tam więc wskazać czarny charakter? Sprawdźcie, co powiedzieli nam aktorzy – ich odpowiedzi mogą was zaskoczyć.
Jak przystało na serial o rockandrollowym wampirze, "The Vampire Lestat" jest pełen krwi, seksu i narkotyków. Historia opowiedziana z perspektywy trasy koncertowej Lestata (Sam Reid) oraz jego skomplikowanej przeszłości to jednak nie tylko sex, drugs & rock'n'roll. Już pierwsze odcinki 3. sezonu "Wywiadu z wampirem" pokazały, że główny bohater to znacznie bardziej złożona postać i dokładnie to samo tyczy się pozostałych. Czy w takim razie można w ogóle mówić o prostym podziale na dobrych i złych?
The Vampire Lestat – gwiazdy serialu o wątku Armanda
Odruchowo na pewno łatwo wskazać czarny charakter w osobie Armanda (Assad Zaman). Wystarczy przypomnieć sobie, jak w poprzednim sezonie dla własnej korzyści manipulował pamięcią Louisa (Jacob Anderson) i Daniela (Eric Bogosian). Ale czy to z automatu czyni go serialowym antagonistą? Spytaliśmy o to podczas naszej rozmowy z obsadą samego Assada Zamana.
— Dla mnie jako aktora nie jest rozsądnie myśleć o Armandzie jako o czarnym charakterze. Muszę rozgryźć, kim on jest jako człowiek. Jeśli myślisz o kimś jako o złoczyńcy, to tak jakbyś go gloryfikował, na swój sposób ubóstwiał, stawiał na piedestale i pozbawiał głębi. Dla mnie Armand jest osobą, która wiele przeszła i to uczyniło go tym, kim teraz jest. Wciąż go rozpracowuję.
Jak się jednak okazuje, nie tylko wcielający się w Armanda aktor sądzi, że szufladkowanie go jako serialowego złoczyńcy jest zbyt proste. Również Jacob Anderson twierdzi, że to znacznie bardziej wielowarstwowa postać, dodając, że "The Vampire Lestat" sprawi, że również widzowie zmienią o nim zdanie. Zwłaszcza gdy lepiej poznają jego przeszłość.
— Muszę też powiedzieć coś o Armandzie, bo zawsze się go mocno czepiałem, gdy mówiłem o serialu. To bohater, który mi osobiście, Jacobowi, działa na nerwy. Wydaje się zawsze wszystko źle rozumieć. Ale myślę, że ten sezon coś zmienia w jego dotychczasowym postrzeganiu. Każe na niego spojrzeć jako na osobę, która od najmłodszych lat przechodziła najgorsze okropności, na którą spadło tyle okrucieństwa i która została sama.
Myślę, że Armand stale próbuje znaleźć swoje środowisko, co z jednej strony manifestuje się w religijnym fundamentalizmie i jego próbach kontrolowania innych, ale z drugiej to Louis staje się dla niego w pewnym momencie taką dziwną figurą. Stara się odtworzyć tę przerażającą dynamikę, którą mu narzucono w młodości.

Czy w takim razie Armanda należy traktować mniej jako czarny charakter, a bardziej jako kolejnego obok Louisa i Lestata niejednoznacznego bohatera ukształtowanego przez traumatyczne doświadczenia? Obydwaj aktorzy nie mają co do tego wątpliwości, podkreślając jednocześnie, że "The Vampire Lestat" nie jest czarno-białą historią i nad nikim nie należy wydawać zbyt pochopnych sądów. Armand i sposób, w jaki podeszli do niego w tym sezonie twórcy, jest tego najlepszym dowodem.
Jacob Anderson: Można na niego spojrzeć i powiedzieć: ten gość jest zły, nie ma w nim nic dobrego na żadnym poziomie. Ale myślę, że to, co nasz serial robi bardzo dobrze, to pokazuje, że każda z postaci, łącznie nawet z Claudią i Madeleine, mogłaby zostać czarnym charakterem w słabszej historii. Po to spędzacie z nimi czas, żeby ich poznać i zrozumieć ich decyzje. To łatwe, przypiąć komuś łatkę złoczyńcy w swojej głowie. Sam to zrobiłem. Ale myślę, że w tym sezonie dzięki Assadowi, Rolinowi [Jonesowi] i Hannah [Moscovitch] on stał się pełniejszą, w pełni zrozumiałą postacią.
Assad Zaman: Inna sprawa, że ten serial nie jest o bohaterach i złoczyńcach. Mówię to, będąc w pełni świadomym, że kształtowaliśmy pełnoprawny czarny charakter na przyszłość, ale żadna z tych postaci taka nie jest. Nie sądzę, aby Rolin i Hannah czy nawet sama Anne Rice była kiedykolwiek zainteresowana szufladkowaniem tych bohaterów jako dobrych i złych. Eksplorowała za ich pomocą ludzką naturę, sprawdzając, co robi z nią życie na przestrzeni kilku wieków. Zatem krótka odpowiedź – nie, [Armand] nie jest czarnym charakterem, ale pozytywnym bohaterem też nie.
The Vampire Lestat – serial, w którym nie ma banałów
Wielowarstwowe postaci to jedno, ale nie można zapominać o tym, że cały "Wywiad z wampirem" jest serialem, który wymyka się łatwym klasyfikacjom. Po części pełnoprawny horror o wampirach, po części gotycki romans, a teraz również rockandrollowy spektakl zapewnia oglądającym multum wrażeń i nie daje o sobie zapomnieć długo po seansie. Jak się okazuje, nie tylko widzom.
— To interesujące. Nie wiem, czy Eric i Jacob mają tak samo, ale oglądając poprzednie sezony, ucząc się z nich i widząc, dokąd to zmierza, ciągle odkrywam nowe rzeczy, nawet teraz, gdy serial się skończył i zeszliśmy z planu. Może to część życia z tą postacią przez cztery lata, bo Armand ciągle pojawia mi się w myślach. Skończyliśmy zdjęcia w grudniu, a on wciąż od czasu do czasu wyskakuje mi w głowie. Pojawia się krótka myśl o czymś, co już nakręciliśmy albo co dopiero nakręcimy i co może być ciekawe, a ja zastanawiam się, co zrobiłby w tej sytuacji Armand.

Słowa serialowego Armanda potwierdził Eric Bogosian, który przyznał, że wrócił niedawno do poprzednich sezonów i relacji między bohaterami. Doświadczonemu aktorowi imponuje sposób, w jaki zbudowano serialowy ekosystem pod względem emocjonalnym, co znacząco ułatwiało pracę nad poszczególnymi scenami. Jego zdaniem wyróżnia to produkcję AMC wśród telewizyjnej konkurencji.
— Przygotowując się do tych wywiadów, przyjrzałem się wszystkim relacjom w naszym serialu i dowiedziałem się sporo nowych rzeczy, o których zapomniałem, których nie rozumiałem i o których tak naprawdę nie myślałem. Musiałem ponownie połączyć kropki. Czemu wszyscy robią to, co robią? Czemu ja kręcę ten dokument? To wszystko jest wyjaśnione w serialu, ale nie koncentrowałem się na tym, a bardziej na mikrokosmosie poszczególnych scen.
Rozmawiamy dziś ogólnie o serialu, ale ja przez cały 1. sezon nie wiedziałem, że Rashid to Armand. Nikt mi nie powiedział. Nikt mi tego nie wyjaśnił i dowiedziałem się dopiero w ostatnim odcinku. Więc gdy ja, Eric, się dowiadywałem, to również Daniel dowiadywał się w tym samym czasie. Właśnie taki to serial, skomplikowany. Nie ma w nim nic oklepanego.
Widzę ludzi w innych serialach, gdzie muszą samodzielnie budować rzeczy, które oglądaliście już milion razy, bo nic tam nie ma. U nas jest tak dużo, że możesz pracować nad niektórymi scenami bez końca i masz wrażenie, że mógłbyś jeszcze dłużej. Wydają się nieprzebrane w kontekście emocjonalnej złożoności i jest naprawdę dużo takich scen. Nie mamy wielu scen, gdzie tylko przechodzimy z punktu A do punktu B. Nie oglądacie, jak ktoś jedzie samochodem, wysiada, podchodzi do drzwi i je otwiera. To się nie dzieje. A jeśli się dzieje, to dlatego, że za drzwiami jest ktoś, kogo ma zabić.

The Vampire Lestat – co z relacją Louisa i Lestata?
Losy Armanda czy przemiana Daniela w wampira to wątki, które już odgrywają albo wkrótce będą odgrywać w serialu bardzo ważną rolę, ale dla wielu widzów "Wywiad z wampirem" to przede wszystkim historia Louisa i Lestata. "The Vampire Lestat" tego nie zmienia, jeszcze bardziej komplikując za to stosunki pary bohaterów. Co o ich relacji w nowej odsłonie serialu miał do powiedzenia Jacob Anderson?
— Znów jest stosownie wyboista. Zaczyna się w momencie, gdy wydaje się, że chociaż spróbują ją uzdrowić i zbudować coś pozytywnego, opartego na szczerości. Rzecz w tym, że Louis nie był z nim kompletnie szczery i to popycha Lestata na ścieżkę, na której się teraz znajduje.
Ale myślę, że przez cokolwiek by nie przechodzili w danej chwili, potrzebują siebie nawzajem. Uzupełniają się na swój specyficzny sposób i podchodzą do danych okoliczności pod nieco innym kątem. Ale przynajmniej potrafią dotrzeć do tego samego punktu, żeby znów się wzajemnie zniszczyć. Więc to tak naprawdę więcej tego samego, ale w trochę innym kontekście.
Jak potoczą się dalsze losy pary wampirów, która nie może żyć ani ze sobą, ani bez siebie? My już nie możemy się doczekać, aby poznać odpowiedzi, ale to tylko jeden z powodów, dla których sami oglądamy i niezmiennie polecamy wam serial AMC. Więcej znajdziecie tutaj: The Vampire Lestat – recenzja serialu.