Z nosem przy ekranie #25: Phil wszechmogący

"Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D." (Fot. ABC)

"Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D." (Fot. ABC)

Pogoda ostatnio nie tylko nie rozpieszcza, ale i zwiedza raczej parszywe rejony. Dobrze, przynajmniej wielka, niebiańska żarówa nie świeci w ekran. Spoilery.

Zresztą dziwne były te ostatnie dni, a towarzysząca mi "Gwiazda daleka" Bolaño jedynie potęgowała to wrażenie. Niby 150 stron, a człowiek i tak potrafi się zgubić.

Wciąż latały nazwiska, których zwyczajnie byłem w stanie spamiętać, pojedyncze kartki nafaszerowano latami doświadczeń, a dookoła roiło się od nieznośnych poetów. Na marginesie, około 70 strony lecący z głośników King Crimson zmieszał się w mojej głowie z bliżej nieokreślonym i podobno humorystycznym gitarowym brzdąkaniem z okolic Tenacious D. Nie polecam.

Już pomijając powyższą "przygodę", mam wrażenie, że ten tydzień zapodział się gdzieś lub przepadł. Zaginął albo po prostu zwiał pomiędzy pierwszą a kolejną godziną z nosem przy ekranie czy książce i praktycznie się skończył, zanim zauważyłem, że zgubiłem odpowiednio wtorek i środę.

Strach pomyśleć, co przyniosą najbliższe dni.

A tymczasem...

...nic ucieka za to agentowi Coulsonowi (Clark Gregg). Phil umie bezbłędnie oceniać ludzi, dba o swoich podwładnych i wie absolutnie wszystko – w tym jak prowadzić śledztwa w przypadku morderstwa. Jak trzeba, postawi się szefom albo wbrew wszystkim zaufa komuś podejrzanemu. Na dodatek posiada latający samochód, specjalny samolot i bywa zaskakująco skromny. W końcu na własnym zmartwychwstaniu można dorobić się znacznie więcej niż tylko mobilnej trupy z agencyjnymi legitymacjami i zniżkami na bilety lotnicze.

Wyobraźcie sobie teraz innego Coulsona. Przyjmijmy, że dostaje on nową misję i zostaje dyrektorem szkoły średniej, gdzie do jego zadań należeć będzie pilnowanie, pośród innych młodych i zdolnych, niejakiego Petera Parkera. Załóżmy też, że poza tzw. obowiązkami szkolnymi i walką z rozmaitym złem, od czasu do czasu nasz Phil będzie mógł wyskoczyć na randkę np. z Ciocią May. Brzmi całkiem nieźle, prawda?

Najśmieszniejsze jest to, że właśnie ten "fajny" Coulson marnował się przez dłuższy czas w animowanym "Ultimate Spider-Man" i nie da się ukryć, że po kilku tygodniach z "Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D." z radością wymieniłbym jednego Phila na drugiego – nawet jeśli musiałbym regularnie się użerać z irytującym Parkerem. Do kompletu dorzuciłbym Lolę, Skye (Chloe Bennet) a nawet ten dziwaczny samolot, co to straszy w każdym odcinku...

Może wtedy owa transakcja choć w minimalnym stopniu zostałaby uznana za uczciwą.

Za to ostatnio...

... w "NCIS" Abby (Pauley Perrette) zbudowała specjalne pudełko z dużym czerwonym guzikiem. To cudowne urządzenie umożliwiało przywołanie typowych wypowiedzi Gibbsa (Mark Harmon) z jego licznych wypraw do królestwa panny Sciuto. Miłym dodatkiem było również to, że ów bezcenny przedmiot ostateczne otrzymał Jackson Gibbs (Ralph Waite). Mam nadzieję, że Abby zrobi kiedyś wersję zawierającą wszystkie Gibbsowe zasady np. dla Tony'ego (Michael Weatherly) czy Tima (Sean Murray).

Zaledwie kilka sekund...

…wystarczyło, aby ucieszyć się z powodu ponownej wizyty Mycrofta (Rhys Ifans) w "Elementary". Kilkadziesiąt minut z "The Marchioness" przyniosło tak ciekawe wydarzenia, jak grupowe spotkanie z niedoszłą żoną starszego z braci Holmes oraz tak zaskakujące informacje, jak odpowiedź pewne na bardzo ważne pytanie dotyczące ostatniej wizyty w Londynie Jane (Lucy Liu) i Sherlocka (Jonny Lee Miller).

Najważniejsze jednak, że w dwóch Mycroftowych odcinkach serialu stacji CBS udało się stworzyć bardzo świeżą opowieść o skomplikowanych relacjach panów H. – co jest rzeczą bardzo trudną. Nawet w fantastycznym "Sherlocku" wciąż się to nie udało.

Trio w akcji... ("Elementary" | Fot. CBS)

Trio w akcji... ("Elementary" | Fot. CBS)


Żmudnie nadrabiam...

...w zasadzie wszystko, co mam pod ręką i chyba trochę przesadziłem z ilością. Mieszają mi się teraz tytuły, daty, sezony, numery odcinków; nie wspominając o bohaterach czy miejscach akcji. Na dodatek całe to moje oglądanie przesiąknęło słodko-gorzkim klimatem rodem z "M*A*S*H", bo zaliczam również dziwnie sentymentalną podróż w okolice swoich ulubionych serialowych wspomnień.

W efekcie, poza wspomnianym już mieszaniem się wszystkiego, gubię niektóre sceny i rechoczę się w nieodpowiednich momentach, a średnio co kwadrans liczę, że w końcu podane zostanie to bardzo oczekiwane martini.

W telewizji zabrzmiało...

..."God Bless The Child". Utwór zaśpiewany przez Billie Holiday pojawił się w ostatnim odcinku "Sleepy Hollow" i towarzyszył Abbie (Nicole Beharie) w czasie krótkiej drzemki za kółkiem. O ile jednak chyba nikt nie popiera chrapania za kierownicą, to muszę przyznać, że wybrano całkiem niezły kawałek do tymczasowego pożegnania się porucznik Mills ze światem żywych.

Pamiętajcie więc: jeśli kiedykolwiek usłyszycie Billie Holiday w radiu w trakcie długiej, samotnej podróży słabo oświetloną drogą prowadzącą przez sam środek lasu, to od razu zatrzymajcie się w jakimś bezpiecznym miejscu. Tak na wszelki wypadek. W końcu Katrina (Katia Winter) nie śpi i zawsze może się nudzić w tych nieszczęsnych zaświatach.

A Wam jak minęły ostatnie tygodnie? Piszcie w komentarzach, tweetujcie, obserwujcie mnie oraz Serialową na Twitterze, a jak coś fajnego oglądacie i chcecie podzielić się tym z nami, używajcie w tweetach hashtagu #serialowa. Z pewnością wasze wpisy odnajdziemy, bo i bardzo często na owym Twitterze rozmawiamy o serialach, dzielimy się wrażeniami i żartujemy. Czasem także nieco marudzimy, choć tylko wtedy, gdy w okolicy zaczyna brakować kawy.

Do zobaczenia w przyszłym tygodniu!