Gwiazdor 3. sezonu "Rodu smoka" był przerażony debiutem. "O Boże, jak mam to zrobić" – wspomina
Karol Urbański
20 lipca 2026, 08:31
Jakkolwiek nie wyglądałaby druga połowa 3. sezonu "Rodu smoka", jedną z największych zalet nowej serii jest obecność Jamesa Nortona. Gdy aktor dowiedział się o angażu, niewiele brakowało, by przesadził z przygotowaniem.
Jakkolwiek nie wyglądałaby druga połowa 3. sezonu "Rodu smoka", jedną z największych zalet nowej serii jest obecność Jamesa Nortona. Gdy aktor dowiedział się o angażu, niewiele brakowało, by przesadził z przygotowaniem.
James Norton jako Ormund Hightower to jeden z najjaśniejszych punktów 3. sezonu serialu "Ród smoka". Dzięki brawurowej roli ekranowe uniwersum "Gry o tron" zyskało kolejną pamiętną postać, którą możemy dodać do panteonu "cwanych skurczybyków z Westeros". W rozmowie z Serialową i innymi mediami najnowszy gwiazdor hitu HBO opowiedział o swoich – potencjalnie niepomyślnych – przygotowaniach do wkroczenia w kultowy świat fantasy.
Ród smoka sezon 3 – James Norton i jego przygotowania
Wejście w serialowy projekt o gargantuicznych rozmiarach nie należy do najłatwiejszych. W szczególności, gdy wcześniej brałeś udział w zdecydowanie skromniejszych – niemniej bardzo cenionych – produkcjach pokroju "Happy Valley", "Grantchester" czy nawet netfliksowego "Rodu Guinnessów". Z takiej pozycji startował James Norton, wciąż wschodzący gwiazdor (nie tylko) brytyjskiego ekranu, który opowiedział nam o nieco problematycznych kulisach swych prywatnych przygotowań do kreacji Ormunda Hightowera.
— W pewnym momencie pomyślałem sobie, że powinienem wiedzieć tyle samo co najbardziej zagorzały fan. A tak naprawdę dla aktora może to być dość niebezpieczne, bo gdy wchłaniasz zbyt wiele researchu, dochodzi do jakiegoś paraliżu. Tak samo może być, jeśli gra się żołnierza z czasów II wojny światowej – możesz sięgnąć po niemal nieskończoną ilość informacji na temat II wojny światowej, ale w momencie, gdy wcielasz się w tę postać, musisz to wszystko odrzucić. W rzeczywistości grasz po prostu ludzką historię. I w tym momencie zdajesz sobie sprawę, że najmniejsza rola, jaką kiedykolwiek zagrałeś – ten jeden dzień w małej telenoweli, twoja pierwsza praca – jest dokładnie taka sama jak granie Ormonda Hightowera w "Rodzie smoka".

Norton przekonuje bowiem, że każda rola – niezależnie od tego, czy jest to doskonale znana ludziom postać z cenionego uniwersum fantasy czy też kompletnie obcy wszystkim wokół bohater bez żadnego popkulturowego śladu – sprowadza się do tego samego, czyli przekazania ludzkich emocji. Swoją drogą, trzeba przyznać, że Ormund Hightower w 3. sezonie "Rodu smoka" przekazuje ich całkiem sporo.
— To ludzkie historie. Każdy z nas jest dzieckiem jakiegoś rodzica. Każdy wchodzi w interakcje z ludźmi, których kocha, i z tymi, których nie darzy tak wielką sympatią. Trzeba oprzeć się na tych bardzo prostych punktach odniesienia, które wynikają z samego faktu bycia człowiekiem i poruszania się po świecie. Zasadniczo na tym polega moja praca. Nie jestem w stanie oddać wszystkich światów, folkloru ani nieskończonej ilości informacji, bo wtedy zaczynam się gubić. [Przy "Rodzie smoka"] na początku pomyślałem: "O mój Boże, jak mam to zrobić? To jest coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem". Różnica polega chyba też na tym, że przy większych projektach czujesz wsparcie [różnych działów], jakie za tobą stoją – podsumował aktor.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o kulisach pracy Nortona nad spin-offem "Gry o tron", koniecznie rzućcie okiem na to, co powiedział nam aktor odnośnie tego, czym wyróżnia się Ormund na tle pozostałych przeciwników Rhaenyry (Emma D'Arcy ). Sama aktorka okresliła bowiem jego postać mianem "bogeymana", co, trzeba przyznać, pasuje do Hightowera doskonale.
Na deser rzućcie okiem na dokładną rozpiskę emisji: Ród smoka sezon 3 – kiedy odcinki.