Wasze hity i kity tygodnia. Które seriale wygrały?

1 2

HITY TYGODNIA

Zestaw hitów w tym tygodniu wybraliście bardzo ciekawy. Wygrało "Castle", za nim "The Big Bang Theory", "Glee" i "Person of Interest".

1. "Castle" (6x09 - "Disciple")

Alee: Zaczęło się niewinnie i zabawnie, i chyba nikt nie spodziewał się tak intensywnego odcinka. Duch 3XK wdzierał się do każdego zakamarka tego mrocznego epizodu, doprowadzając do końcówki pozostawiającej przerażonych bohaterów bez słów. Takiego odcinka w dziejach "Castle'a" jeszcze nie było.

2. "The Big Bang Theory" (7x09 - "The Thanksgiving Decoupling")

kashanty: Już dawno tak się nie uśmiałam na żadnym sitcomie, po prostu cudeńko! Sheldon pijany, dogadujący się z ojcem Bernadette, klauny w toalecie, małżeństwo Penny i gotujący Raj w tym cudnym fartuszku, wszystko razem sprawiło, że te 20 minut minęło zdecydowanie za szybko. Oby jak najwięcej takich odcinków!

3. "Glee" (5x06 - "Movin' Out")

michu: Ostatnio serialowi było bliżej raczej do kitu, ale ten odcinek był naprawdę dobry! Świetnie muzycznie, dobre sceny z NY i fajny pomysł na Sama jako modela. Billy Joel potwierdza, że najlepsze "Glee" to takie, które robi stare i znane wszystkim kawałki.

"Person of Interest" (3x09 - "The Crossing")

aj: Odcinek wgniótł mnie w fotel. Kiedy lekko zawiedziona, że wszystko potoczyło się po myśli bohaterów, zobaczyłam końcówkę, zaniemówiłam z wrażenia. Takie momenty chce się oglądać! Nigdy nie spodziewałabym się takiego zakończenia, dalej nie mogę w to uwierzyć. Oby tak dalej!

"Chirurdzy" (10x10 - "Somebody That I Used to Know")

everyman: Jeden z najsmutniejszych odcinków "Chirurgów". I to nie z racji spektakularnych, tragicznych przypadków medycznych, wielkich tragedii pacjentów czy miłosnych historii któregoś z lekarzy. Ten odcinek był po prostu przygnębiający. Patrzenie na Bailey, którą pogrąża napięcie, stres i brak zrozumienia. Wątek Cristiny i Meredith, które nie potrafią nawet ze sobą rozmawiać. Wreszcie - kolejny raz - wielki zawód Callie. Pod względem dramaturgii, realizacji - klasa sama w sobie. Emocjonalnie - odcinek mnie rozwalił na kawałki. I chyba właśnie za to, że ciągle "GA" mają zdolność tego "rozwalania" - w tym tygodniu dla mnie "hit" (choć słowo to w pełni nie oddaje nastroju i nie do końca odpowiednio klasyfikuje ten odcinek).

"Homeland" (3x08 - "A Red Wheelbarrow")

JaNieTy: Za kolejną intrygę, powrót wiadomo kogo i postawę Quinna.

"Mentalista" (6x07 - "The Great Red Dragon")

hp: Blisko, bliżej, coraz bliżej... a jednocześnie wciąż daleko do RJ. Kto nim jest? Dowiemy się w niedzielę. Ale ten epizod godnie zapowiedział odcinek, na który czekamy sześć sezonów. Jest dobrze!

"Masters of Sex" (1x08 - "Love and Marriage")

Biały kruk: Cudowny odcinek, którego cichą bohaterką była doktor DePaul przedstawijąca na prezentacji nieświadomym niczego lekarzom swoje własne wyniki, które jasno dawały do zrozumienia, że zostało jej mało czasu.

"Arrow" (2x07 - "State v. Queen")

Kawu: Odcinek bogaty w tak wiele świetnych niespodzianek, że aż zapierało mi dech. Pomysł z powrotem Hrabi, jednego z moich ulubionych czarnych charakterów pierwszego sezonu niezwykle mnie ucieszył i oglądałam całą akcję z ogromną przyjemnością. Ale kiedy pojawił się Malcolm, aż poczułam wzrost adrenaliny. Teraz nie może nie być ciekawie. Twórcy wyłożyli na stół wszystkie karty i jak na razie wychodzi im to na bardzo dobre!

1 2
, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
REKLAMA