Hity tygodnia: "Doktor Who", "Person of Interest", "TBBT", "Castle", "Mentalista"

1 2 3 4 5 6 7 8 9

"Doctor Who": "The Day of the Doctor"


Bartosz Wieremiej: Szczerze mówiąc, nie wiem, czy użycie określenia: "wydarzenie telewizyjne", w jakikolwiek sposób oddaje, co właściwie się wczoraj zdarzyło.

Było to po prostu fascynujące 76 minut, w trakcie których zmieszano przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, zarysowano przygodę na kolejne lata, a nawet pokazano "zaległą" regenerację, której efektem był stosunkowo nietypowy i nieco zdziwiony własnym wyglądem Dziewiąty Doktor ("Rose" – 1x01).

Nawet nie spróbuję wymieniać wszystkich drobnostek, które wplecione zostały w "The Day of the Doctor" – z pewnością coś bym zgubił, coś pomieszał. Pomyślcie: niejako mimochodem wybrzmiało złowieszcze Trenzalore, Tom Baker zaliczył epizod raczej jako postać bliższa książce napisanej przez Amy ("Summer Falls") niż Czwarty Doktor, a ja naprawdę uwierzyłem, że to John Hurt był najmłodszym Doktorem z całej trójki dominującej na ekranie.

Stevenowi Moffatowi należą się wielkie brawa za dopracowany scenariusz, a na równie głośny aplauz zasłużyli Smith i Tennant. I naprawdę nie wiem, co jeszcze mogę napisać. Przychodzi mi do głowy tylko donośne: "Gallifrey falls no more", a po gdzieś po zakamarkach czai się myśl, że teraz pozostaje się tylko uśmiechnąć do siebie.

W końcu zobaczyłem coś naprawdę niezwykłego.

Marta Wawrzyn: Nie czuję się w żadnym razie kompetentna, by recenzować "Doktora Who", w zasadzie brak mi nawet kompetencji, by wybąkać coś poza "podobało mi się". Ale spróbujmy. Moffat zrobił coś szalonego, niesamowitego i bardzo, ale to bardzo kontrowersyjnego, przepisując na nowo historię - i ja mu za to biję brawo na stojąco. John Hurt, David Tennant i Matt Smith byli tak doskonali, jak tylko być mogli. Nie zabrakło cudownego humoru, pysznych dialogów, typowej dla "Doktora Who" lekkości ani - last but not least - wielkich emocji.

To był po prostu odcinek doskonały, i nawet jeśli uważam się za zbyt malutką i głupiutką, by go szczegółowo recenzować, nie mogę sobie odmówić powiedzenia na cały głos: WOW. Coś takiego zdarza się raz na 50 lat.

1 2 3 4 5 6 7 8 9
REKLAMA