Twórcy "Latarni" już tłumaczą się z tej decyzji w 1. odcinku. Wiedzieli, że fani komiksów będą wściekli
Karol Urbański
19 sierpnia 2026, 11:46
Zakończenie 1. odcinka "Latarni" podzieliło fanów DC na tych, którzy obrazili się na twórców serialu i tych, którzy są zaintrygowani opowieścią kreśloną przez ekipę nowego przeboju HBO. Skąd w ogóle wzięła się ta decyzja? Uwaga na bardzo duże spoilery.
Zakończenie 1. odcinka "Latarni" podzieliło fanów DC na tych, którzy obrazili się na twórców serialu i tych, którzy są zaintrygowani opowieścią kreśloną przez ekipę nowego przeboju HBO. Skąd w ogóle wzięła się ta decyzja? Uwaga na bardzo duże spoilery.
Hal Jordan i live-action to skomplikowane połączenie. Gdy w 2011 roku bohatera sportretował Ryan Reynolds w kinowym "Green Lantern", wszyscy chcieli jak najszybciej o tym zapomnieć. 15 lat później kultowa postać z komiksów powróciła w interpretacji Kyle'a Chandlera z serialu "Latarnie" – tylko po to, by została uśmiercona po 50 minutach. Decyzja ryzykowna, ale… potrzebna? Oto co mówi Damon Lindelof, jeden z twórców projektu HBO i DCU.
Latarnie – czemu Hal Jordan ginie w 1. odcinku? Wyjaśnienie
Reakcja widowni po 1. odcinku serialu "Latarnie" była do przewidzenia. Śmierć ukochanej postaci to gorzka pigułka do przełknięcia, ale twórcom nowego projektu HBO i DCU nie można odmówić odwagi. W rozmowie z serwisem Collider twórca takich hitów jak "Lost" czy "Watchmen" argumentował, że decyzja o uśmierceniu Hala nie przyszła ekipie łatwo. Ostatecznie jednak była potrzebna im zarówno do nakreślenia większej opowieści, jak i przedstawienia emocjonalnej stawki fabuły.
— Kiedy wraz z Tomem [Kingiem, współtwórcą serialu] zaczęliśmy rozważać pomysł zabicia Hala, spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy: "Nie możemy tego zrobić. Wszyscy nas znienawidzą. To jakaś tania sztuczka". [Chris] Mundy [współtwórca, showrunner] powiedział jednak: "To nie tania sztuczka. To zapewni historii dużo emocji, zwłaszcza jeśli widzowie zrozumieją, że John i Hal nie mieli dobrej relacji w momencie śmierci Hala". Z reguły w komiksach postacie zazwyczaj nie mogą umrzeć. Ale jeśli tworzymy coś, co ma być osadzone w rzeczywistości, może właśnie to powinniśmy zrobić? Stwierdziliśmy wówczas: "Jasne, ale i tak się nam za to oberwie".

Jak zasugerowała chociażby świetna zapowiedź dalszej części sezonu, śmierć Hala z końcówki 1. odcinka "Latarni" wcale nie oznacza definitywnego końca wątku kultowego bohatera. Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych odcinkach serial będzie rozwijał jego skomplikowaną relację "mistrz-uczeń" z Johnem Stewartem (Aaron Pierre), o czym Lindelof dodatkowo przekonywał na łamach "Entertainment Weekly".
— Gdyby [Hal] rzeczywiście zginął, wiązałoby się to z ogromną, istotną emocjonalną stawką, zwłaszcza gdyby zginął w momencie, gdy jego relacja z Johnem pozostawała nierozwiązana. Zaczęliśmy rozmawiać o filmie "Uwierz w ducha" i o tym, jak Patrick Swayze umiera już na samym początku pierwszego aktu, ale mimo to ogląda się tę niesamowitą historię miłosną między nim a Demi [Moore], która w dużej mierze rozgrywa się później, a widz wie, że on już nie powróci do życia.
W oczekiwaniu na rozwój wydarzeń koniecznie zobaczcie wspomnianą wcześniej widowiskową zapowiedź dalszej części debiutanckiej odsłony nowego serialu HBO: "Latarnie" – zwiastun kolejnych odcinków. Serialowa miała okazję obejrzeć już większość nowego serialu HBO. Naszą bezspoilerową opinię znajdziecie tutaj: Latarnie – recenzja serialu.
Jeśli chcecie być na bieżąco z projektem, koniecznie sprawdźcie pełny harmonogram emisji: Latarnie – kiedy kolejne odcinki? A czemu "Latarnie" osadzono na prowincji? Twórcy doskonale nam to wyjaśnili. W wywiadzie zapytaliśmy ich też o specyficzny klimat – skąd podobieństwa do serialu "Detektyw"?