Ekranowy tata żegna Hayden Panettiere. W mocnych słowach potępił jej prześladowców: "Była osaczana"
Jacek Werner
20 sierpnia 2026, 11:37
Na początku tygodnia świat obiegła smutna wiadomość o odejściu Hayden Panettiere. W social mediach aktorkę pożegnał jej ekranowy ojciec z serialu "Heroes", Jack Coleman. W emocjonalnym wpisie potępił paparazzich, którzy od lat ją prześladowali.
Na początku tygodnia świat obiegła smutna wiadomość o odejściu Hayden Panettiere. W social mediach aktorkę pożegnał jej ekranowy ojciec z serialu "Heroes", Jack Coleman. W emocjonalnym wpisie potępił paparazzich, którzy od lat ją prześladowali.
Hayden Panettiere zmarła 16 sierpnia w wieku 36 lat – o czym poinformował wpierw jej ojciec. Przyczyną śmierci mogło być przedawkowanie narkotyków – informowały źródła magazynu "People". Teraz aktorkę pożegnał Jack Coleman – we wpisie na Instagramie nie krył, skąd w dużym stopniu brały się kłopoty Panettiere, która od lat zmagała się z depresją i uzależnianiami.
Hayden Panettiere – Jack Coleman pożegnał aktorkę
Coleman, który występował w serialu "Heroes"" u boku Panettiere w latach 2006-2010, zamieścił na Instagramie poruszający wpis, w którym odniósł się do tragicznych wieści o swej ekranowej córce.
— Jestem zdruzgotany. Dopiero teraz byłem w stanie spróbować ubrać swoje myśli w słowa, choć i tak nie będą one wystarczające. Kochałem Hayden od pierwszego dnia zdjęć do pilotażowego odcinka "Heroes", 20 lat temu, kiedy przedstawiła się, wołając do mnie "tatusiu!" i rzucając mi się w ramiona. Od tamtej pory nazywała mnie "daddio". Była Haydini, bo była czarodziejką – pisał aktor.
Aktor był oczywiście świadomy problemów, z którymi zmagała się aktorka i we wpisie zwrócił uwagę, co tak mocno wpłynęło na Panettiere w najwcześniejszych dniach jej kariery.
— W wieku 17 lat była numerem 1 w rankingu IMDb. Regularnie zadawano jej obcesowe pytania, najczęściej w stylu: "Kiedy w końcu zejdziesz na złą drogę?". Dziś uznalibyśmy te pytania za mizoginistyczne prowokacje, którymi w rzeczywistości były.
Była osaczana. Gdziekolwiek się pojawiła, czekali na nią fotografowie z obiektywami 300 mm. Takimi, które potrafią sprawić, że nawet najbardziej niewinna czynność wygląda podejrzanie. Pewnego razu, gdy przyjechała do naszego domu, paparazzi ukryli się w krzakach za naszym podwórkiem i wjechali na trawniki sąsiadów. Zachowywali się jak drapieżcy. Nikt, a już szczególnie nastolatka, nie powinien być w ten sposób atakowany.
Coleman nie krył, że po śmierci aktorki towarzyszą mu rozmaite uczucia – i że nie jest w stanie powstrzymać gniewu.
— Dziś przepełnia mnie smutek i żal. I gniew. Ale o tym innym razem. Teraz chcę wspominać niezwykłą młodą kobietę, która była jednocześnie obdarowana i przeklęta. Była wrażliwa. Wszystko odczuwała bardzo mocno. To uczyniło z niej wyjątkową aktorkę, ale jednocześnie narażało na ból serca i tysiące naturalnych wstrząsów, na które ciało ludzkie jest skazane.