Czy nowy hit HBO skończy jak to frustrujące sci-fi? Widzowie nadal nie mogą przebaczyć tego finału
Jacek Werner
25 sierpnia 2026, 08:03
Ekipa "Latarni" wzbudza zaufanie, ale i.. pewne obawy. Mamy tu wszak Damona Lindelofa, czyli twórcę, w którego dorobku jest serial "Lost". Czy hitowi HBO pisane jest rozczarowanie widzów tak, jak zrobił to serial o rozbitkach?
Ekipa "Latarni" wzbudza zaufanie, ale i.. pewne obawy. Mamy tu wszak Damona Lindelofa, czyli twórcę, w którego dorobku jest serial "Lost". Czy hitowi HBO pisane jest rozczarowanie widzów tak, jak zrobił to serial o rozbitkach?
"Latarnie" startują jak wiele seriali Damon Lindelof: od zarzucenia sieci tajemnic, w którą prędko i gładko dają się złapać widzowie. Było tak już m.in. w jego "Watchmen" i wcześniej – przy okazji słynnego "Lost". Dobre pytania mają jednak to do siebie, że domagają się dobrych odpowiedzi. Czy twórca ma je w zanadrzu?
Latarnie vs Lost – różnice między serialami
Premiera "Latarni" wprowadziła zawiłą zagadkę małomiasteczkowej zbrodni, zapowiadając, że odpowiedzi będziemy otrzymywać na kilku płaszczyznach czasowych. Ambitna koncepcja to chleb powszedni Damona Lindelofa, który znalazł się w gronie twórców. Wielu widzom przypomniał się jednak kazus współtworzonego przez niego "Lost", które po wielu zwodzenia widzów podarowało ostateczny twist. Ten natomiast rozczarował potężną część fandomu.
Podczas spotkania z mediami, w którym wziął m.in. Polygon, Lindelof porównał pracę nad superbohaterskim kryminałem DC do lat spędzonych przy "Lost". Wyznał, że on i inni twórcy tamtego hitu doskonale zdawali sobie sprawę, że ciągłymi zagadkami wystawiają cierpliwość widzów na próbę – rzecz w tym, że nie mogli udzielić odpowiedzi zbyt prędko. Szefowie stacji ABC chcieli bowiem, by hitowy serial trwał najdłużej, jak to możliwe.
— Musieliśmy mocno zawalczyć o to, by ustalić datę zakończenia możliwie wcześnie, praktycznie już od momentu premiery serialu. W przypadku serialu, którego głównym motorem napędowym była tajemnica, widzowie pytali: "Kiedy w końcu powiecie nam, o co tu k*rwa chodzi?". A my odpowiadaliśmy: "Naprawdę chcemy wam powiedzieć, ale kiedy zaczniemy odpowiadać na zagadki, serial zacznie się kończyć – będzie coraz bliżej finału".

Rozciągnięcie tajemnicy na wiele lat zapewniło "Lost" ogromną popularność, ale wobec końcówki – mającej nareszcie podać rozwiązanie całej zagadki – narosły równie potężne oczekiwania. Zdaniem wielu fanów serial nie zdołał ich wypełnić. W "Watchmen", kontynuacji legendarnego komiksu Alana Moore'a, Lindelof przyjął odmienne podejście. Choć rozproszonych wątków i zagadek nie brakowało od premiery, całość zamknęła się na dziewięciu odcinkach.
W przypadku "Latarni" współtwórcy spróbowali połączyć obie metody – wyjaśnił Lindelof.
— [Showrunner Chris Mundy] powiedział: "Chcę opowiedzieć kompletną historię. Zrobimy tajemnicę, ale co ważniejsze, stworzymy historię relacji między tymi dwoma facetami, która pod koniec opowieści będzie wydawała się kompletna". Chcemy, żeby po zakończeniu widzowie nadal mieli apetyt na więcej. Myślę, że to powinno być jak naprawdę dobry posiłek – taki, po którym kilka godzin później mówisz: "Chyba chciałbym jeszcze trochę pobyć w tym świecie".
Czas pokaże, czy podejście twórców się sprawdzi, ale na chwilę obecną metody Lindelofa sprawdziły się doskonale. "Latarnie" są już wielkim hitem HBO Max.
Swoją drogą, Serialowa miała okazję obejrzeć już większość nowego serialu HBO. Naszą bezspoilerową opinię znajdziecie tutaj: Latarnie – recenzja serialu. Jeśli chcecie być na bieżąco z projektem, koniecznie sprawdźcie pełny harmonogram emisji: Latarnie – kiedy kolejne odcinki? A czemu "Latarnie" osadzono na prowincji? Twórcy doskonale nam to wyjaśnili. W wywiadzie zapytaliśmy ich też o specyficzny klimat i o to, skąd podobieństwa do serialu "Detektyw".