Przebrała się miarka? To może być koniec podwyżek cen za Netfliksa, Disney+ i inne usługi – oto czemu
Jacek Werner
29 sierpnia 2026, 12:01
Jeśli i was drażnią maile informujące o podwyżkach cen za dostęp do tej czy innej usługi streamingowej, to wiedzcie, że wiele takich już do was nie przyjdzie – a przynajmniej tak twierdzą badacze rynku.
Jeśli i was drażnią maile informujące o podwyżkach cen za dostęp do tej czy innej usługi streamingowej, to wiedzcie, że wiele takich już do was nie przyjdzie – a przynajmniej tak twierdzą badacze rynku.
Czy to już koniec podwyżek cen za dostęp do Netfliksa, Disney+, HBO Max, Prime Video i innych platform streamingowych? Teza londyńskiej firmy Ampere Analysis brzmi pozytywnie, ale argumentacja już nie do końca. Poznajcie szczegóły.
Netflix, Disney+, HBO Max, Prime Video – podwyżki cen
Przywykliśmy już niestety do faktu, że raz po raz nasze skrzynki odbiorcze nawiedzają komunikaty o podwyższeniu cen za dostęp do streamingu. Właściwie każda z liczących się platform raz po raz podnosi koszt subskrypcji (właśnie zrobiło to za oceanem Apple TV) – choć w ostatnich latach i tak doszło do ograniczenia skali średnich podwyżek.
Na Deadline czytamy, że w przypadku Netfliksa, Disney+ i Prime Video w latach 2023-2024 wynosiły one około 24% na subskrypcję, a w ciągu dwóch kolejnych lat spadły do 14%. Wzrastała za to różnica cenowa między pakietami z reklamami i bez nich (jak możecie przypuszczać – droższe zrobiły się przede wszystkim pakiety bez przerywników). Co z tego wynika?

W przywołanym przez Deadline raporcie Ampere Analysis znalazł się wniosek, że platformy streamingowe już niebawem stracą możliwość podnoszenia cen – a to dlatego, że dotrą do granicy, która byłaby akceptowalna dla klientów.
Za sprawą nasycenia rynku rozmaitymi usługami streamingowymi – twierdzą badacze – konsumenci będą coraz częściej reagowali na wieści o podwyższeniu ceny decyzją o "wymienieniu" subskrypcji na inną. By utrzymać stabilny wzrost przychodów, włodarze platform będą analizowali opcje związane z reklamami wyświetlanymi w danym serwisie, zmniejszając uzależnienie od cen subskrypcji.
Firma precyzuje, że zmiany w podejściu do podwyżek cen odnotowano przede wszystkim na Disney+, gdzie wzrosty przebiegają w ostatnim czasie w sposób "umiarkowany". Najmniej zmian w cenach dostępu wprowadził natomiast Amazon, który wiąże subskrypcję Prime Video z szerszą działalnością handlową.
Pozytywny wniosek jest zatem taki, że tempo podwyżek cen w streamingu będzie radykalnie zwalniać, a w pewnym momencie, siłą rzeczy, te będą one musiały zatrzymać się zupełnie. Czy rzeczywiście tak będzie? Apple TV, do którego dostęp w USA od września zdrożeje z 12,99 do 14,99 dol. miesięcznie (w Polsce na razie wciąż jest to 34,99 zł i nie zanosi się na podwyżkę), wyraźnie nie przejęło się raportem.
Warto też zauważyć, że nawet przy mniejszych podwyżkach nadal będą to bardzo wysokie kwoty, z którymi już obecnie zmagają się widzowie. Zwłaszcza ci, którzy chcą być na bieżąco z większością najważniejszych produkcji porozrzucanych po różnych serwisach.