Jeśli lubicie się bać, to mamy coś specjalnie dla was. Te serialowe horrory udowodnią wam, że telewizja ma naprawdę sporo do zaoferowania wszystkim fanom tego gatunku. Oto najlepsze seriale grozy ostatnich lat.
Reklama
Jeśli lubicie się bać, to mamy coś specjalnie dla was. Te serialowe horrory udowodnią wam, że telewizja ma naprawdę sporo do zaoferowania wszystkim fanom tego gatunku. Oto najlepsze seriale grozy ostatnich lat.
Naprawdę dobrych telewizyjnych horrorów, choć ten gatunek niewątpliwie rozwinął się w ostatnich latach, wciąż mamy relatywnie niewiele. Jeśli jednak lubicie się bać, a przy tym chcecie, aby serial, który oglądacie, nie obrażał waszego rozumu, przygotowaliśmy dla was zestawienie najlepszych, a przy okazji inteligentnych serialowych horrorów ostatnich lat. Gatunek przeżywa w ostatnich latach prawdziwy renesans w kinach, a i telewizja ma tutaj sporo do zaoferowania.
Terror: Devil in Silver
"Terror: Devil in Silver" (Fot. AMC)
Tego zestawienia nie można było zacząć inaczej niż od serii, która właśnie, po siedmiu latach przerwy, powraca z nowym sezonem. 1. sezon "Terroru" zadebiutował na AMC w roku 2018, w momencie, gdy horrory coraz mocniej pukały do telewizyjnych drzwi. Jego fabuła zabrała nas do mroźnej Arktyki w połowie XIX wieku, gdzie załoga uwięzionego na lodzie statku musiała stawić czoła nie tylko ekstremalnym warunkom pogodowym, ale także tajemniczemu zagrożeniu, które krył lód i śnieg. W 2. sezonie, noszącym tytuł "Terror: Dzień hańby", odwiedziliśmy obóz dla Amerykanów japońskiego pochodzenia w czasie II wojny światowej, a teraz przyszła pora na kolejną zmianę.
"Terror: Devil in Silver" przenosi widzów do szpitala psychiatrycznego, w którym niesłusznie ląduje Peter "Pepper" Coffin (Dan Stevens, "Legion"), pochodzący z klasy robotniczej pracownik firmy przeprowadzkowej, który wskutek splotu pechowych wydarzeń i własnego porywczego charakteru zostaje umieszczony w szpitalu psychiatrycznym New Hyde. Okazuje się, że szpital, do którego trafił, jest miejscem, gdzie nic nie jest takie, jakim się wydaje, a obecność nienaturalnej mocy szybko staje się oczywista. Główny bohater skonfrontuje się jednak nie tylko z nią, ale także z innymi pacjentami i nieprzyjaznym personelem skrywającego tajemnice szpitala.
Reklama
"Terror" to jeden z tych telewizyjnych horrorów, które udowadniają, że pod płaszczykiem historii grozy można opowiadać o niewygodnych, a przy tym ważnych społecznie tematach. Nie inaczej jest i teraz, bo "Terror: Devil in Silver" konfrontuje się z amerykańskim systemem opieki psychiatrycznej, oddając głos osobom, które zostały przez niego poszkodowane. Szpital New Hyde pełen jest pacjentów, o których społeczeństwo najchętniej by zapomniało, tak jak kiedyś chciało zapomnieć o amerykańskich obywatelach, którzy trafiali do obozów ze względu na "złe" pochodzenie.
Siłą tej serialowej antologii, której nowy sezon składa się z sześciu odcinków, od zawsze była także obsada i nie inaczej jest tym razem. Oprócz Stevensa w "Terror: Devil in Silver" pojawiają się m.in. Judith Light ("Transparent"), CCH Pounder ("Przylądek strachu") i Aasif Mandvi ("Evil"). Jeśli byliście fanami poprzednich sezonów "Terroru", jego najnowsza odsłona także powinna przypaść wam do gustu, bo choć znów prezentuje zupełnie nową historię, to ma w sobie wszystko to, za co ceniliśmy poprzednie sezony – bardzo realne miejsce akcji zmieszane z nadprzyrodzoną atmosferą, a do tego bohaterów z krwi i kości oraz pełną napięcia historię.
Reklama
"Terror: Devil in Silver" zadebiutuje w Polsce na kanale AMC równolegle z amerykańską premierą telewizyjną. Premierowy odcinek zostanie wyemitowany w poniedziałek 21 września o 3:00 w nocy w oryginalnej, angielskiej wersji językowej, a jego powtórka – tego samego dnia o 22:00 w polskiej wersji językowej. Kolejne odcinki pokazywane będą w poniedziałki o 3:00 i 22:00.
Wywiad z wampirem/Anne Rice's The Vampire Lestat
"Anne Rice's The Vampire Lestat" (Fot. AMC)
Choć wydawało się, że moda na telewizyjne wampiry minęła już jakiś czas temu, gdy pożegnaliśmy "Czystą krew" i "Pamiętniki wampirów", ta hitowa produkcja to mocny dowód, że to nieprawda. Serialowy "Wywiad z wampirem" to po trzech sezonach prawdziwy fenomen. Serial telewizji AMC pokochali także widzowie w Polsce – również dlatego, że to produkcja mająca zdolność do wymyślania się na nowo, o czym najlepiej świadczy 3. sezon, emitowany już pod tytułem "Anne Rice's The Vampire Lestat".
"Wywiad z wampirem" miał przed sobą trudne zadanie, w końcu powieść Anne Rice, na której go oparto, doczekała się już ponad 30 lat temu filmowej adaptacji z Tomem Cruise'em i Bradem Pittem w rolach głównych, którą pokochały miliony widzów. Serial AMC nie próbuje jednak być jego kopią, a szuka własnej drogi – i znów, najlepszym dowodem na to może być 3. sezon, który wygląda jak ociekający krwią rockowy musical. Jednak najważniejszym filarem, na którym opiera się cała produkcja, jest bez wątpienia fantastyczna obsada, na czele z Samem Reidem jako Lestatem i Jacobem Andersonem w roli Louisa. Obaj są tak świetni, że oglądając ich na ekranie możemy odnieść wrażenie, jakbyśmy faktycznie zostali zahipnotyzowani przez wampiry.
Reklama
Stamtąd
"Stamtąd" (Fot. MGM+)
Serial dla wszystkich sierot po "Lost: Zagubionych", który jest jednak czymś więcej niż wyłącznie kopią hitu sprzed lat, za którą odpowiadają ci sami producenci. Produkcja o grupce ludzi, którzy nie mogą wydostać się z mrocznego miasteczka nawiedzanego nocą przez upiorne, bezlitosne istoty, to coś dla osób stawiających w horrorach przede wszystkim na klimat. Bywa tu brutalnie, bywa strasznie, ale przede wszystkim chodzi o to, by utrzymać widza na krawędzi fotela, powoli budując napięcie.
I owszem, "Stamtąd" miewa swoje wady – czasem jest przegadane, co w dużej mierze wynika ze zbyt licznej obsady, ale gdy już wejdzie na swoje najwyższe obroty, niewiele jest produkcji, które potrafią tak przykuć do ekranu. Zwłaszcza że to serial, który przede wszystkim bazuje na tajemnicy – tutaj każda odpowiedź rodzi kolejne pytania, a twórcy ewidentnie dają sobie czas zanim odsłonią wszystkie karty. Jeśli więc lubicie klimat jak u Stephena Kinga, to zdecydowanie serial dla was.
American Horror Story
"American Horror Story" (Fot. FX)
Serial, o którym można powiedzieć, że przywrócił horrory do telewizji. Produkcja Ryana Murphy'ego, wciąż jednego z najgłośniejszych twórców w telewizyjnym światku, co sezon odkrywa się na nowo. Zwiedzaliśmy tu już nawiedzone domy, szpital psychiatryczny, hotel, cyrk i wiele innych miejsc, wielokrotnie bawiliśmy konwencją, a nawet angażowaliśmy politycznie, bo każdy sezon "American Horror Story" to nowa historia, choć część obsady, jak np. Evan Peters czy Sarah Paulson, lubi powracać tutaj w różnych rolach.
Reklama
Nie ma co pudrować rzeczywistości – "American Horror Story" ma momenty lepsze i gorsze, nie wszystkie sezony – wkrótce premierę będzie miał już 13. – są warte naszej uwagi, ale mówiąc o serialowych horrorach, po prostu nie można pominąć tej produkcji. Zwłaszcza że nawet w tych gorszych momentach antologia Murphy'ego potrafi zachwycić swoim stylem, bo zdjęcia, scenografia i szeroko pojęty klimat są tu zawsze na najwyższym poziomie. Jeśli więc nie w całości, warto sprawdzić chociaż pojedyncze sezony tej produkcji.
Antologia Nawiedzony Mike'a Flanagana
"Nawiedzony dom na wzgórzu" (Fot. Netflix)
"Nawiedzony dom na wzgórzu" i "Nawiedzony dwór w Bly" to produkcje, którymi Mike Flanagan wyważył sobie drzwi (po tym, jak zrobił to już w kinie) do świata telewizyjnego horroru. Jeśli lubicie historie o duchach, obok tych seriali nie możecie przejść obojętnie. Zwłaszcza pierwszy z tych tytułów – choć zdecydowanie warto obejrzeć oba – jest horrorem, jakie wciąż, mimo ewidentnego renesansu tego gatunku, zdarzają się nieczęsto. Uwierzcie, że niektórych obrazów, które zobaczycie na ekranie, nie zapomnicie przez jeszcze bardzo długi czas.
Bo "Nawiedzony dom na wzgórzu" i jego następca są naprawdę straszne, tak po prostu. Jeśli więc uwielbiacie się bać i kochacie adrenalinę, musicie po nie sięgnąć. Ale seriale Flanagana robią wrażenie również dlatego, że ich twórcy udało się stworzyć bohaterów, których losami naprawdę się przejmujemy. Żadne z nich nie jest tutaj mięsem armatnim, którego jedynym celem jest zginąć w odpowiednim momencie. Tymi dwoma tytułami Flanagan potwierdził swoje aspiracje do bycia jedną z czołowych postaci w świecie horroru, a jego kolejne produkcje tylko utwierdzały ten status.