Uwielbiana postać z "Supermana" wreszcie w serialu HBO. Gwiazda DCU zabiera nas za kulisy występu
Karol Urbański
22 września 2026, 14:16
Doczekaliśmy się! Wszyscy ci, którzy po "Supermanie" z wytęsknieniem wypatrywali debiutu Nathana Filliona jako Guya Gardnera w "Latarniach", wreszcie mogli odetchnąć z ulgą. Jest już odcinek 6, a w nim nowa Zielona Latarnia. Uwaga na spoilery.
Doczekaliśmy się! Wszyscy ci, którzy po "Supermanie" z wytęsknieniem wypatrywali debiutu Nathana Filliona jako Guya Gardnera w "Latarniach", wreszcie mogli odetchnąć z ulgą. Jest już odcinek 6, a w nim nowa Zielona Latarnia. Uwaga na spoilery.
Na serialowy debiut Guya Gardnera w DCU musieliśmy chwilę poczekać. "Latarnie" doleciały bowiem do 6. odcinka, w którym Nathan Fillion powtarza swą viralową rolę z cenionego "Supermana" w reżyserii Jamesa Gunna. Jego (super)bohater startuje z zupełnie innej pozycji niż pozostali Latarnicy, a my mieliśmy okazję zapytać ulubieńca fanów o pierwsze kroki w serialu HBO i DCU.
Latarnie odcinek 6 – Nathan Fillion jako Guy Gardner
W 6. odcinku serialu "Latarnie" dochodzimy do miejsca, w którym fabuła ostatecznie przeskakuje w czasie do 2026 roku. Hal Jordan (Kyle Chandler) zostaje zamordowany w Rushville, a jego niegdysiejszy "uczeń", John Stewart (Aaron Pierre) – który postanowił zrezygnować z roli Latarnika – przybywa do Nebraski, by poznać okoliczności śmierci swego "mentora". W akcie desperacji postanawia on zasięgnąć rady tego, który pełni obecnie funkcję ziemskiej Zielonej Latarni.
Tak oto na scenę wkracza Guy Gardner, który zastaje Johna… w więzieniu. Jego debiut w "Latarniach" służy oczywiście za łącznik z szerszymi zagrożeniami we wszechświecie – dostarcza on bowiem informację o tym, że Sinestro (Ulrich Thomsen) uciekł z więzienia, co przenosi śledztwo wokół śmierci Hala na zupełnie inny poziom. My tymczasem zapytaliśmy Filliona o to, jak opisałby położenie Guya w tej narracyjnej konfiguracji.
— Jak się nad tym zastanowić, to nikt nie rodzi się Zieloną Latarnią. Zostaje się wybranym, a to jest taka miła, taka ciepła myśl. Ale obok tych, którzy zostali wybrani, są też tacy, którzy zostali pominięci. Jeśli ktoś zostaje wybrany, to znaczy, że są inni, którzy nie zostali wybrani. Jest druga strona medalu tego cudu bycia wybranym, a mianowicie: czy to rodzi niezadowolenie wśród innych? To taka mała druga strona medalu, o której nigdy wcześniej nie myślałem, a która nadaje się na opowieść – zasugerował w intrygujący sposób aktor.
Arogancki charakter Guya i tak kontrastuje już ze stoickim niemalże usposobieniem Johna, tymczasem powyższe słowa odtwórcy rzeczonej roli zdają się sugerować, że w nowym Latarniku może tkwić swego rodzaju głęboko skrywane poczucie niższości względem swoich poprzedników. Świetnie łączy się to z przedstawieniami tego bohatera w komiksach, w których bezczelny samiec alfa był w rzeczywistości pancerzem ochronnym maskującym głębokie kompleksy.
To w końcu maczystowski wizerunek lidera stanowił o krecji Guya we wspomnianym "Supermanie". Tymczasem "Latarnie" – w zetknięciu z pozostałymi członkami Korpusu – dają kultowemu bohaterowi szansę na odsłonięcie kolejnych warstw. Jak zatem podszedł do tego wyzwania Fillion? Czy kompletnie odrębne tony i stylistyki obu produkcji wymusiły na aktorze inne podejście?
— Wiesz co? Świetne pytanie. Starałem się w ogóle nie zmieniać podejścia. Myślę, że najważniejsza była dla mnie ciągłość. Oczywiście otoczenie trochę się zmienia. To trochę tak jakby spędzić weekend w Metropolis w porównaniu ze spędzeniem weekendu w Gotham. To byłby zupełnie inny weekend, ale ty pozostałbyś tą samą osobą.
Starałem się więc podejść do tego z ciągłością. Starałem się zadbać o to, by ta sama postać, która pojawiła się w Gangu Sprawiedliwości w Metropolis w pierwszym filmie o Supermanie, była tą samą postacią, którą widzicie w "Latarniach". Różnica jest taka, że jest on pewnie mniej zadowolony z tego, że tam jest – mówił nam Fillion.

Do końca debiutanckiej serii nowego serialu HBO i DCU pozostały nam już tylko dwie odsłony. W oczekiwaniu na rozwój wydarzeń, koniecznie zobaczcie zwiastun 7. odcinka serialu "Latarnie", w którym… powrócimy do duetu głównych bohaterów. Serialowa miała okazję obejrzeć już większość nowego serialu HBO. Naszą bezspoilerową opinię znajdziecie tutaj: Latarnie – recenzja serialu.
Jeśli z kolei chcecie być na bieżąco z tytułem, sprawdźcie pełny harmonogram emisji: Latarnie – kiedy kolejne odcinki?