"Carrie" – skąd ta wielka zmiana w serialu Stephena Kinga? Twórca ma bardzo mocne wyjaśnienie
Jacek Werner
10 października 2026, 13:31
Nową wersję "Carrie" znajdziecie już w całości w serwisie Prime Video, a jeśli już na wstępie zaskoczyło was przeniesienie akcji do współczesności, to spieszymy z wyjaśnieniem. Skąd tak duża zmiana w klasyku Kinga?
Nową wersję "Carrie" znajdziecie już w całości w serwisie Prime Video, a jeśli już na wstępie zaskoczyło was przeniesienie akcji do współczesności, to spieszymy z wyjaśnieniem. Skąd tak duża zmiana w klasyku Kinga?
Mike Flanagan powrócił do streamingu z kolejną adaptacją Stephena Kinga – tym razem jednak zmiany względem książkowego odpowiednika idą o wiele dalej niż choćby w przypadku niedawnego "Życia Chucka" czy starszego "Doktora Sen". Czemu "Carrie" dzieje się współcześnie i dlaczego zrezygnowano z settingu lat 70.?
Carrie – czas akcji serialu. Twórca wyjaśnia, skąd zmiana
Choć czas akcji to bynajmniej nie jedyna zmiana, którą dla znawców powieści Kinga przewidziała nowa "Carrie", właśnie inny setting – jazgotliwa rzeczywistość roku 2026, w którą wkracza wychowana w odosobnieniu bohaterka (Summer H. Howell) – stał się punktem wyjścia projektu.
— Tematy, które poruszamy, są dziś niezwykle aktualne dla nastolatków – w sposób, który nie byłby możliwy, gdy ja byłem w ich wieku, a tym bardziej wtedy, gdy nastolatkiem był Stephen. Zrobienie po prostu adaptacji osadzonej w realiach epoki sprawiałoby wrażenie ponownego czytania tej samej historii.
Nie chodziło o nostalgię ani o zrobienie tego samego, lecz o przedstawienie opowieści, która jest niezwykle aktualna także dziś – o wyjątkowych doświadczeniach współczesnych nastolatków, ukazanych za pośrednictwem nowej wersji bohaterki Stephena – wyjaśniał Flanagan w rozmowie z Radio Times.

Filmowiec dodał, że świat, w którym znalazła się nowa Carrie White, przeraża go o wiele bardziej niż licealna rzeczywistość, w której sam funkcjonował.
— Moja pierwsza reakcja była chyba taka sama jak wszystkich: po co następna "Carrie"?" Ale kiedy zastanawiałem się nad serialem, mój najstarszy syn miał właśnie rozpocząć liceum. Zacząłem wyobrażać sobie świat, do którego wkracza – jak bardzo różni się on od liceum, do którego sam chodziłem w latach 90.
Gdy zacząłem myśleć o przemocy w szkołach, ćwiczeniach na wypadek strzelaniny, social mediach i o tym, jak bardzo znormalizowane stało się okrucieństwo, nagle zdałem sobie sprawę, że to może być okazja do zrobienia takiej adaptacji, jakimi były "Nawiedzony dom", "Nawiedzony dwór" i "Usherowie" – do rozłożenia znanej historii na części i zbudowania czegoś nowego. I to nagle wydało mi się naprawdę ekscytujące – czytamy w TVLine.
A jak zamysł Flangana przełożył się na efekt końcowy? Sprawdźcie, jak serial na motywach Stephena Kinga oceniła Serialowa: Carrie – recenzja serialu.