Koniec "Kulawych koni" jest już na horyzoncie? Słowa gwiazdy hitu Apple TV mogą was zaskoczyć
Karol Urbański
10 października 2026, 15:01
Na przestrzeni kilku lat "Kulawe konie" zdołały dobić do sześciu sezonów, a kolejne dwa są już zamówione przez Apple TV. Czy to oznacza, że zbliżamy się do końca przeboju Apple TV? Z tym pytaniem zmierzyliśmy jedną z gwiazd.
Na przestrzeni kilku lat "Kulawe konie" zdołały dobić do sześciu sezonów, a kolejne dwa są już zamówione przez Apple TV. Czy to oznacza, że zbliżamy się do końca przeboju Apple TV? Z tym pytaniem zmierzyliśmy jedną z gwiazd.
Serialowa miała niedawno przyjemność spotkać się wirtualnie z Saskią Reeves, czyli odtwórczynią uwielbianej przez fanów Catherine Standish. W naszej rozmowie poruszyliśmy m.in. wątek tego, czy na horyzoncie widać koniec serialu "Kulawe konie". Rzućcie okiem, co na ten temat sądzi gwiazda wielkiego przeboju Apple TV.
Kulawe konie – czy zbliża się koniec serialu Apple TV?
Emitowany obecnie 6. sezon "Kulawych koni" oparto na 6. i 7. tomie bestsellerowego cyklu Micka Herrona. Oznacza to najpewniej, że (zamówione już) sezony 7 i 8 zaadaptują kolejno książki 8 i 9 z serii. Choć autor pracuje już ponoć nad 10. częścią, serial dotarł do miejsca, w którym w gruncie rzeczy dogonił literacki pierwowzór. Czy w związku z tym wśród ekipy produkcyjnej panuje przekonanie o tym, że ten wspaniały projekt zbliża się do końca?
— Tak. Niektórzy z nas odczuwają to bardziej niż inni. To zależy, z kim się rozmawia. Myślę, że jako aktorzy jesteśmy wystarczająco cyniczni i doświadczeni, by traktować [każdy sezon] jako ten ostatni. Nigdy niczego nie biorę za pewnik. Robię to już zbyt długo, żeby mieć jakieś życzenia czy nadzieje. Niczego nie można być pewnym. Nawet gdyby mówili o 9. czy 10. sezonie, nie będę tego rozważać, dopóki nie pojawię się na planie w peruce. Tak więc, jeśli o mnie chodzi, ten rok [w którym pracujemy nad 8. sezonem] jest ostatni i właśnie w ten sposób o nim myślę – mówiła nam Reeves.

A czy wieloletni związek z jedną postacią ostatecznie sprawia, że praca nad serialem staje się łatwiejsza? A może przeciwnie, kolejne rzeczy, wątki i cechy charakteru, których aktorka dowiedziała się na przestrzeni lat o Catherine Standish, sprawiają, że portretowanie ulubienicy fanów jest trudniejsze niż na początku? Choć gwiazda "Kulawych koni" nie ma prostej recepty, szczerze przyznaje, że z biegiem czasu opuściły ją nerwy.
— Myślę, że to zawsze może stanowić wyzwanie. Niektóre rzeczy są trudniejsze od innych, ale dzięki temu mam okazję nieustannie zgłębiać tę postać. Gdyby to były tylko dwa sezony, to za kilka lat mogłabym sobie ją wyobrażać i myśleć: "O, wiesz co? Byłoby cudownie zobaczyć ją w tej czy innej historii." Ale mamy okazję to kontynuować, więc jako aktorka czerpię z tego ogromną satysfakcję. Nie nudzę się. To cudowne móc założyć ten kostium i perukę, czuć się bardzo swobodnie. Nie jestem tak zdenerwowana i niespokojna. To wspaniałe, móc wejść na plan i czuć się tak swobodnie, być gotowym opowiedzieć wraz z nią kolejną historię.
Jeśli zastanawialiście sie, co w ogóle doprowadziło do decyzji, by podzielić nową serię między dwa tomy, rzućcie okiem na argumentację reżysera wokół tego, jakie książki wykorzystał 6. sezon "Kulawych koni". Serialowa przedpremierowo widziała całą serię, a jeśli chcecie dowiedzieć się, co o niej myślimy, zajrzycie tutaj: Kulawe konie sezon 6 – recenzja.