"Latarnie" – kultowy autor obsmarował finał hitu HBO. Jego zdaniem ta decyzja nie ma sensu
Karol Urbański
12 października 2026, 15:01
Finał debiutanckiej odsłony "Latarni" podzielił widzów, wywołując skrajne emocje zarówno wśród miłośników DC, jak i tych nieco mniej obeznanych z pierwowzorem. Do grona tych rozczarowanych dołączył kultowy autor komiksów.
Finał debiutanckiej odsłony "Latarni" podzielił widzów, wywołując skrajne emocje zarówno wśród miłośników DC, jak i tych nieco mniej obeznanych z pierwowzorem. Do grona tych rozczarowanych dołączył kultowy autor komiksów.
"Latarnie" od początku nie miały dobrego startu o Granta Morrisona. Jeszcze przed premierą serialu HBO kultowy autor komiksów przyczepił się do projektu z powodu mało trafionych słów jednego z twórców. Tym razem jednak wyjątkowo ceniony w superbohaterskim medium Szkot miał sporo do zarzucenia niedawnemu finałowi 1. sezonu.
Latarnie – twórca komiksów krytykuje finał 1. sezonu
Do finałowego odcinka "Latarni" Morrison odniósł się na swoim Substacku, nie szczędząc słów krytyki w kontekście fundamentalnego założenia franczyzy znanej z przygód "kosmicznych gliniarzy". Zdaniem szkockiego autora zakończenie serialu HBO i DCU okazało się "moralnie niespójne", względem tego, jak rozpoczęła się fabuła – dlaczego?
Autor argumentuje, że scenarzyści zbyt łagodnie potraktowali morderców – zarówno Kelly (Kelly Macdonald), jak i Łowcę Ludzi, którym ostatecznie okazał się Noah (Shea Pritchard) – podważając tym samym zasadność samego Korpusu Zielonych Latarni. Według Morrisona tak wybiórcze podejście do sprawiedliwości absolutnie kłóci się z konceptem kultowej instytucji, która u swych podstaw traktuje bezwzględne stanie na straży prawa i porządku.
— Trudno było mi pogodzić się z tym, że Kerry Kane strzeliła Halowi Jordanowi w głowę, a wszyscy przyjęli ten psychotyczny wybuch jakby nic się nie stało. Prawdopodobnie powinna nastąpić jakaś reakcja na to zdarzenie, ponieważ w przeciwnym razie widzom naprawdę trudno jest zrozumieć, co w ogóle sprawia, że Korpus Zielonej Latarni jest międzygalaktyczną agencją ścigania. Strażnicy nie mają teraz nic przeciwko mordowaniu swoich agentów, podczas gdy inni funkcjonariusze po prostu ignorują ten fakt i pozwalają sprawcom odejść bezkarnie? – pyta ironicznie Morrison.

Pomimo swoich zarzutów szkocki autor przekonuje, że to, co wypadło w serialu najlepiej mieści się w partnerstwie i ekranowej chemii dwóch odtwórców ról głównych, Kyle'a Chandlera i Aarona Pierre'a. W związku z (najbardziej prawdopodobnym) odejściem pierwszego z nich Morrison kwestionuje, czy realizacja 2. sezonu (HBO do tej pory nie wydało oficjalnego komunikatu o przyszłości serialu) ma w ogóle sens.
— Krążą pogłoski o ewentualnym 2. sezonie, ale nawet pomimo fascynującej gry Aarona Pierre'a trudno sobie wyobrazić, by ta formuła sprawdziła się równie dobrze bez Kyle'a Chandlera w roli Hala Jordana. Twórcy musieliby znaleźć sposób na odtworzenie tej relacji (Sinestro wspomniał przecież, że mógłby przywrócić Hala do życia, więc może dobrym rozwiązaniem byłby Hal jako Parallax, a John musiałby go uratować). Zobaczymy – podsumowuje twórca.
Co do tej pory wiadomo na temat potencjalnej kontynuacji? Rozmawiając z twórcami hitu HBO i DCU, zapytaliśmy ich, czy będzie sezon 2 "Latarni" i czy jest szansa, by w przyszłości serial wyraźniej zabrał nas w kosmos? Jeśli już tęsknicie za serialem, koniecznie sprawdźcie nasze propozycje na dalsze seanse: seriale podobne do Latarni – co obejrzeć?