Hitowy serial Taylora Sheridana nie powstałby, gdyby nie ta gwiazda. Oto skąd wziął się świetny pomysł
Karol Urbański
5 listopada 2026, 11:46
Zanim dany serial trafi na nasze ekrany, ścieżki jego rozwoju prowadzą przez różne miejsca. W przypadku tego hitu Taylora Sheridana zaczęło się od ambitnego pomysłu męża jednej z gwiazd.
Zanim dany serial trafi na nasze ekrany, ścieżki jego rozwoju prowadzą przez różne miejsca. W przypadku tego hitu Taylora Sheridana zaczęło się od ambitnego pomysłu męża jednej z gwiazd.
Serial "Lioness" nie powstałby, gdyby nie Jill Wagner. Odtwórczyni roli Bobby – która pełni również funkcję producentki wykonawczej – okazała się kluczową postacią w przeniesieniu pomysłu na ekran. Inspirowany rzeczywistością koncept wziął się bowiem prosto od jej męża. Poznajcie szczegóły.
Lioness – serial nie powstałby, gdyby nie Jill Wagner
Kulisami powstania pomysłu na serial skupiony wokół elitarnej jednostki CIA stworzonej z kobiet zatrudnionych jako antyterrorystki Wagner podzieliła się w rozmowie z serwisem Decider. Dowiadujemy się z niej o kluczowej konwersacji z mężem aktorki, Davidem Lemanowiczem, czyli majorem amerykańskiej armii, który był pełen podziwu dla wielu kobiet zatrudnionych w jego fachu.
— Pomysł przyszedł do mnie i mojego męża pewnej nocy, kiedy byliśmy na naszej farmie we wschodnim Tennessee. Było ognisko i butelka whisky. Rozmawiałam z nim o tym, że czułam, jakbym znalazła się w takim momencie mojej kariery, w którym Hollywood postrzegało mnie jako aktorkę o jednym obliczu. Uwielbiam grać w filmach rodzinnych, ale wiedziałam, że mam do zaoferowania znacznie więcej.
Zapytał mnie, czy jest coś, co zawsze chciałam zrobić. Odpowiedziałam mu, że zawsze marzyłam o zagraniu postaci z wojska. (…) Kilka godzin i kilka kieliszków whisky później mój mąż – który służył w wywiadzie wojskowym – opowiadał mi o tych wszystkich niesamowitych kobietach, z którymi pracował. Opowiedział mi o programie "Lioness". Od chwili, gdy usłyszałam o tych kobietach, wiedziałam, że to coś wyjątkowego. Napisaliśmy więc krótki zarys scenariusza.

Jak to się w ogóle stało, że pomysł trafił do Taylora Sheridana? Okazuje się, że twórca "Yellowstone" był niegdyś… aktorskim nauczycielem Wagner (w momencie gdy tych dwoje pracowało ze sobą po raz pierwszy, Sheridan pisał scenariusz do filmu "Sicario").
— Taylor to mój dawny nauczyciel aktorstwa. Skontaktowałam się z nim i powiedziałam, że mam coś, co moim zdaniem jest naprawdę wyjątkowe. To opowieść o wojsku z kobiecej perspektywy i ta historia zasługuje na to, by ją opowiedzieć. Odniosłam wrażenie, że Taylor był jedyną osobą, która mogłaby opowiedzieć tę historię. (…)
Bałam się, że ktoś podchwyci ten pomysł i stworzy Barbie z karabinami albo spróbuje sprawić, by kobiety wyglądały za bardzo jak superbohaterki. Ludzie muszą zrozumieć, że na świecie jest wiele bohaterek i niekoniecznie występują one w filmach Marvela. One tam są, poświęcają się dla naszego kraju i mają naprawdę ciekawe historie do opowiedzenia. Głos i umysł Taylora sprawił, że wiedziałam, że to on jest jedyną osobą, która może oddać im sprawiedliwość.
Choć Paramount+ nie zamówił jeszcze 4. sezonu "Lioness", wiele wskazuje na to, że kontynuacja powstanie. Od kwestii przedłużenia serialu jeszcze ciekawszy jest jednak wątek potencjalnych spin-offów. Możemy przypuszczać, że skoro projekt cieszy się popularnością, Paramount rozmyśla nad następnymi tytułami w świecie "lwic". Zdaniem gwiazdy spin-off "Lioness" powinien opowiedzieć o tej postaci.