"Archer" (5x01): Agent królowej matki

"Archer" (Fot. FX)

"Archer" (Fot. FX)

Animowany serial o agencie pracującym dla własnej matki powrócił. Tym razem jednak cała agencja przechodzi na ciemną stronę mocy. Dzięki temu serial może być jeszcze bardziej porywający. Spoilery!

Przyznam, iż od dawna uważałem, że temat parodii superagenta jest w popkulturze zamknięty. OK, Austin Powers jeszcze był momentami zabawny, ale wydawało mi się, że po setkach parodii Bonda temat się po prostu wyczerpał. No ale czasy się zmieniły, a dzisiejsze nastolatki uznają filmy z Bondem za rozrywkę dla emerytów, a Hansa Klossa – za projektanta mody.

Dlatego amerykańska stacja FX postanowiła stworzyć kreskówkę o superszpiegach z agencji ISIS. Od początku serialu zastanawiałem się, jak właściwie taka agencja może funkcjonować. Agenci wykonywali supertajne misje na całym świecie, mieli licencje na zabijanie i oczywiście uwielbiali widowiskowe akcje. Jednocześnie działali jak korporacja – pracowali dla tych, którzy akurat płacili najlepszą kasę. No i nie mieli żadnych politycznych zwierzchników. Jakim cudem coś takiego może być legalne, nawet w serialu komediowym? No i oczywiście okazało się, że legalne nie jest.

Na początku piątego sezonu agenci FBI "odwiedzają" nowojorską siedzibę ISIS i aresztują wszystkich kluczowych pracowników. Wszyscy słyszą mocne zarzuty i wygląda na to, że będą musieli odpowiedzieć za swoje szaleństwa. Jak się wszystko kończy? Oczywiście mama Archera jak zwykle wszystko załatwia i wszyscy wychodzą na wolność. Jednak agencja ISIS przechodzi do historii, a jej pracownicy nagle zostają na lodzie.

Co teraz? Okazuje się, że w siedzibie agencji znajduje się tytułowy "biały słoń" – czyli całkiem pokaźny zapas kokainy. W kolejnych odcinkach zatem agencji nie będą już stali po stronie prawa (zresztą nigdy tak naprawdę nie stali)... Pierwszy odcinek piątego sezonu kończy fantastyczny trailer całego sezonu. Szykuje się najlepszy sezon "Archera".