Z nosem przy ekranie #35: Przeszłość na życzenie

"Arrow" (Fot. The CW)

"Arrow" (Fot. The CW)

Pogoda jest, jaka jest, styczeń zamienił się w luty, a już za chwilę Amerykanie odfajkują kolejny Super Bowl. Tak po prostu zleciało sobie 31 dni i nawet trudno powiedzieć kiedy. Spoilery.

Trochę się zmieniło w ostatnich tygodniach. Postanowienia noworoczne w dużej części wróciły do sfery niezrealizowanych marzeń, niektórzy uczniowie zaliczają ferie, a studenci powoli zaczynają sprawdzać, na jakie to przedmioty właściwie uczęszczali przez ostatnie kilka miesięcy. Dodatkowo książki, które planowało się przeczytać, akurat się kończą, a ludzie dookoła z jakiegoś powodu albo się szczerzą, albo im zwyczajnie odbija... albo szczerzą się, bo im odbija.

No dobrze, to kto chciałby cofnąć czas o miesiąc lub dwa?

A tymczasem...

...w "Arrow" postanowiono udowodnić, że przeszłość jest potrzebna tylko jako bardzo dosłowny przypis do teraźniejszości. W "Tremors" wydarzenia na wyspie pomagały naszym bohaterom na zasadzie: "A oto instrukcja obsługi tegoż fabularnego cepa. Teraz idź i nie grzesz więcej" i nawet nie dano widzom szansy na choćby chwilowe użycie kilku szarych komórek.

Chciałbym, aby w najbliższych tygodniach obie historie w "Arrow" zaczęły toczyć się nieco bardziej obok siebie. By scenarzyści pozwolili sobie na trochę swobodniejsze opowiadanie, a po jakimś czasie wręcz uwierzyli, że ich widzowie są w stanie dojść do pewnych rzeczy na własną rękę.

Pojętny uczeń, nie ma co... ("Arrow"/ Fot. The CW)

Pojętny uczeń, nie ma co... ("Arrow"/ Fot. The CW)


Za to ostatnio...

...w "Bones" wykorzystano "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi" Verne'a, a wszystko dzięki nielicznym podobnym wspomnieniom z dzieciństwa dwóch nieznających się wcześniej panów Hodginsów, czyli Jacka (T. J. Thyne) i Jeffrey'a (Jonno Roberts). Wiecie, w ostatnich latach narzekanie na "Kości" stało się bardzo łatwe, jednak po całym tym czasie trudno udawać, że się nie zżyło z pewnymi bohaterami i nie czeka się na ich kolejne życiowe perypetie. A właśnie, Verne:

The year 1866 was signalised by a remarkable incident, a mysterious and puzzling phenomenon, which [...]

Zaledwie kilka minut...

…wystarczyło, aby docenić kilka naprawdę ciekawych gościnnych występów w ostatnim tygodniu. Po pierwsze do "Hawaii Five-0" zawitał Michael Madsen, choć szkoda, że jego jednoodcinkowa wizyta w Honolulu była, no właśnie, tak krótka. Z kolei w "Community" nie tylko wbijano konkurencji różne rzeczy, a to i owo udało się spacyfikować, ale i jakimś cudem w "Analysis of Cork-Based Networking" zmieszczono także Nathana Filliona oraz Paget Brewster. Wszystko dzięki wędrówce Annie (Alison Brie) i Buzza (Jonathan Banks) po różnych dziwnych miejscach, do których w Greendale normalnie się nie zagląda.

Skoro już mowa o "Community": jeszcze trochę, a z powodu całego tego pastwienia się i wyżywania niejaki pan Gas Leak Year zacznie się ubiegać o bardzo wysokie odszkodowanie.

Tak, nawet Castle zmienił branżę... ("Community"/ Fot. NBC)

Tak, nawet Castle zmienił branżę... ("Community"/ Fot. NBC)


Żmudnie nadrabiam...

…"Hustle" i przyznam szczerze: oglądanie tej produkcji w dużych dawkach bywa męczące. Nie wiem, może tematyka się opatrzyła, może nadmiar książek zaszkodził (o ile jest to możliwe) albo wreszcie wychodzą wszystkie te godziny przepędzone przed ekranem, jednak czasem poszczególne rozwiązania wydawały się nieco zbyt oczywiste.

Z drugiej strony, pomysł z kopalnią złota praktycznie w samym centrum Londynu (premierowy odcinek 2. serii) był całkiem niezły.

"Hustle" (Fot. BBC)

"Hustle" (Fot. BBC)


W telewizji zabrzmiała...

…grupa The Vespers i utwór "Better Now". Fragmentu piosenki można było posłuchać w finałowej scenie ostatniego odcinka "Elementary". Podoba mi się kierunek i droga, którą wyznaczono Sherlockowi (Jonny Lee Miller) w tym sezonie. Podoba mi się również to, jak budowane są jego relacje z Randym (Stephen Tyrone Williams). Swoją drogą pomyśleć, że tak marginalny wątek zapadł w pamięć pomimo konkurencji w postaci wszystkich tych czaszek, wiertarek i dinozaurów.

I (tradycyjnie już) dajcie znać, jak Wam minęły ostatnie dni. Piszcie w komentarzach, tweetujcie, obserwujcie mnie oraz Serialową na Twitterze, a jak coś fajnego oglądacie i chcecie się tym podzielić, używajcie w tweetach hashtagu #serialowa. Z pewnością wasze wpisy odnajdziemy, bo i bardzo często na owym Twitterze rozmawiamy o serialach, dzielimy się wrażeniami i żartujemy. Czasem także nieco marudzimy, choć tylko wtedy, gdy w okolicy zaczyna brakować kawy.

Do zobaczenia w przyszłym tygodniu!