Nic śmiesznego #2: Spadające gwiazdy

"Episodes" (Fot. Showtime)

"Episodes" (Fot. Showtime)

Dosłownie za chwilę zacznie się olimpiada, wszystkie seriale udadzą się na odpoczynek, a ja będę się zastanawiał, o czym pisać. To jednak problem na przyszły tydzień, obecny był jeszcze całkiem owocny. Uważajcie na spoilery z "Brooklyn Nine-Nine", "The Big Bang Theory" i "Episodes".

Tydzień skończy się z przytupem. Świat zobaczy ceremonię otwarcia najdroższych zimowych igrzysk w historii, Putin będzie pękał z dumy, a w niedzielę Polak stanie na podium podczas konkursu skoków narciarskich (oby). Rozpoczyna się wspaniały okres dla wszystkich fanów sportu i dużo gorszy dla wielbicieli seriali. Z powodu imprezy w Soczi większość seriali udaje się nad przerwę, która potrwa do ostatniego tygodnia lutego. A to wszystko przez imprezę, z której najbardziej zapamiętamy zdjęcie dwóch kibli w jednej kabinie.

Na szczęście jest Andy i spółka…

…na nich zawsze można liczyć. W tym tygodniu komisariat na Brooklynie odwiedziliśmy dwukrotnie i były to całkiem miłe spotkania, choć pozostał po nich lekki niedosyt. Niestety, emisja po Super Bowl (i "New Girl") nie przełożyła się w żaden sposób na ilość widzów we wtorkowy wieczór. Naprawdę szkoda, bo nadal nie mamy stuprocentowej pewności, że obecnie najlepsza emitowana komedia doczeka się drugiego sezonu.

Trochę żal, że nie do końca wykorzystano potencjał emisji po finale Super Bowl. Ekipa z posterunku była naprawdę zabawna podczas gry w futbol, ale wiem, że stać ich na więcej. To samo tyczy się odcinka o urodzinach kapitana Holta. Poznaliśmy jego męża, dowiedzieliśmy się, który z nich jest tym bardziej zabawnym i okazało się, że Diaz w stroju wieczorowym wygląda jakoś tak mniej przerażająco. To jednak cały czas nie to, "Brooklyn Nine-Nine" stać na dużo więcej. Co nie zmienia faktu, że i tak uwielbiam ten serial.

Pociąg donikąd

Sheldon pocałował Amy. W usta. Smakowało jak brownie, które jedli na deser.

I to wszystko, co zapamiętam z najnowszego odcinka. W zeszłym tygodniu kilka osób osądzało mnie od czci i wiary, gdy ośmieliłem się skrytykować "The Big Bang Theory", ale ten serial naprawdę zmierza donikąd. Tym razem nie było może tak źle, ale nadal wiało nudą na kilometr. Odcinka nie uratował Sheldon zafascynowany wycieczką pociągiem, a Penny i Leonard znów udowodnili, że są najgorszą komediową parą od czasu Ann i Marka w 2. sezonie "Parks and Recreation". Widać, że ta dwójka wyraźnie się ze sobą męczy, więcej chemii jest w soku z Biedronki, niż między nimi.

"TBBT" swój urok straciło już jakiś czas temu, ale sezon z numerem 7 to zdecydowanie najgorsza rzecz, jaka do tej pory przytrafiła się temu serialowi.

Podmiejski czar prysł

Gdy "Modern Family" przez większość czasu prezentuje formę zupełnie przeciętną (na tyle przeciętną, że o ostatnim odcinku nie potrafię powiedzieć nic więcej, oprócz tego, że był), "Suburgatory" było moją jedyną nadzieją na dobrą komedię od ABC. I co? I pstro. Nowy sezon jest strasznie nijaki, odczuwam trochę brak Alana Tudyka, który w roli Noah zawsze wypadał rewelacyjnie.

Absurdu jest jakby dużo mniej, Sheila i Fred coraz częściej irytują, a Tessa straciła nieco swój pazur. Tylko Dalia jest nadal sobą. Całe szczęście, bo w innym wypadku pomyślałbym, że oglądam podróbkę "Suburgatory". Mam nadzieję, że serial wróci do dobrej formy. W innym wypadku, jeśli będę chciał obejrzeć porządną komedię od ABC, będę musiał zabrać się za nadrabianie kilku sezonów "The Middle"…

Ciężkie jest życie aktora

O czym znów przekonał się Matt LeBlanc w "Episodes". Grasz w jednym z najpopularniejszych seriali w historii, dostajesz milion dolarów za odcinek, a 10 lat później Jay Leno zaprasza cię do swojego programu, żebyś wystąpił po Zacu Efronie… Twój serial okazuje się klapą, od której nie możesz się uwolnić, a na dodatek zostaje przeniesiony na sobotę (!), gdzie ma doczekać szybkiej śmierci. Przełknięcie tej gorzkiej pigułki musi być niezwykle trudne dla osoby z tak ogromnym ego.

No ale takie jest życie aktora – w jednej chwili jesteś gwiazdą, a kilka lat później mało kto o tobie pamięta. Spójrzcie na innych "przyjaciół". Każdy z trzech ostatnich seriali Matthew Perry'ego okazał się klapą. David Schwimmer musi brać udział w nagrywaniu pilota i być może wtedy ABC zdecyduje się na zamówienie serialu. Courtney Cox wylądowała gdzieś w odmętach PBS, a Lisa Kudrow od kilku lat prowadzi internetową terapię w serialu, którego prawie nikt nie ogląda. Ciekawe, jak często oni wszyscy wspominają "Przyjaciół" i jak bardzo chcieliby wrócić do tamtych czasów. Ja wracam do nich co chwilę. Pokochałem ten serial.

Powrót, który nie wyszedł

O tym, że wielkie powroty do telewizji nie zawsze muszą się udać, przekonał się także przed chwilą Michael J. Fox, którego serial z hukiem wyleciał z ramówki po 15 odcinkach. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to w ogóle, zrezygnowałem z dalszego oglądania zaraz po premierze. Jakoś nie dziwi mnie porażka produkcji, przy pisaniu której pracowali między innymi scenarzyści 4. sezonu "Community".

To już drugi rok z rzędu, gdy NBC nie może przebić się z żadną nową komedią. Choć to akurat dobra wiadomość dla wszystkich fanów wspomnianego wyżej "Community" – dzięki temu rosną szansę na zamówienie kolejnego sezonu. Póki co na kolejne odcinki 5. serii musimy poczekać do końca lutego. W tym czasie można posłuchać pełnej wersji "Ass Crack Bandit". Polecam.

A czy Was coś (nie) rozbawiło w tym tygodniu? A może jakąś komedią jesteście już totalnie znudzeni? Możecie dać mi o tym znać na Twitterze lub za pomocą hashtaga #serialowa. Nasza redakcja jest czujna, staramy się wychwytywać wszystkie Wasze wpisy i w miarę możliwości na nie odpowiadać. Oczywiście możemy także podyskutować w komentarzach. To tyle, widzimy się tu za tydzień.

Cześć i czołem.