Hity tygodnia: "Detektyw", "Suits", "Community", "Banshee", "Parenthood"

1 2 3 4 5

"Detektyw" (1x08 - "Form and Void")

"True Detective" (Fot. HBO)

"True Detective" (Fot. HBO)


Michał Kolanko: Finał pierwszego sezonu "Detektywa" był w pewnym sensie zaskakujący. Nikt chyba nie spodziewał się tak pozytywnego zakończenia całej historii, zwłaszcza na tle nihilistycznego wydźwięku większości pozostałych odcinków. Z jednej strony, odcinek był rozczarowaniem dla tych, którzy spodziewali się jakiejś bardziej konkretnej konkluzji, szerszego pokazania winnych całej zbrodni. Finał pozostawia bardzo wiele spraw niedopowiedzianych. Z drugiej, Pizzalato wielokrotnie udowodnił, że nie jest twórcą, który trzyma się utartych konwencji. Dla mnie ten finał udowodnił, że "Detektyw" - jeśli nie będzie dużych zaskoczeń - już teraz może pretendować do miana serialu 2014 roku.

Marta Wawrzyn: No pewnie, że może - bo nie dość że jest genialnie napisany, zagrany i zrealizowany, to jeszcze zrobił detektywów z nas wszystkich w zaledwie osiem tygodni. Też mnie cieszy, że Pizzolatto zdecydował się na kilka niekonwencjonalnych chwytów. Na przykład nie tylko pozwolił obu bohaterom przeżyć, ale jeszcze dał im tę iskierkę nadziei na koniec. Albo że sprawa nie została zamknięta do końca i nie aresztowano wszystkich najważniejszych ludzi w stanie. To ma sens, tu od początku morderca nie był najważniejszy, najważniejsi byli detektywi.

Te chwile, które spędziliśmy z nimi w Carcosie, to coś niesamowitego. To obrazy, które zostaną z nami na długo. Jeszcze więcej moich zachwytów znajdziecie w recenzji odcinka.

Bartosz Wieremiej: Wciąż nie jestem w stanie wyjść poza: "Podobało się. Bardzo". Co więcej, chyba nawet wolę się nie zastanawiać, które rozwiązania były udane, a co zwyczajnie nie wypaliło. Nie chcę dumać nad pytaniami w stylu: czy antagonista był wystarczająco postrzelony, a finałowa konfrontacja dostatecznie klimatyczna? Nie interesuje mnie też zupełnie czy to dobrze, że panowie Cohle (Matthew McConaughey) i Hart (Woody Harrelson) przeżyli.

Po prostu po zobaczeniu "Form and Void" mam się nieźle. Towarzyszy mi poczucie, że całkiem przyzwoicie ulokowałem tę część mojego wolnego czasu. Mogłem przecież ową godzinę (jak i pozostałe siedem) wykorzystać w znacznie gorszy sposób. A tak, cieszę się, że dotarłem do końca historii napisanej przez Pizzolatto.

1 2 3 4 5