Nic śmiesznego #7: Lochy, smoki i sekrety

"Brooklyn 9-9" (Fot. FOX)

"Brooklyn 9-9" (Fot. FOX)

Kilka komedii udało się na krótki urlop, a ja niemal nie zauważyłem ich braku. Na szczęście te, które towarzyszyły mi w tym tygodniu, prezentowały naprawdę niezły poziom. Wiosenne przebudzenie? Uwaga na spoilery.

Podczas gdy wy cieszycie się wiosną, do mnie powrócił śnieg. Dużo śniegu. Marzenia o piłce na zielonym boisku należy na jakiś czas odłożyć na półkę i znaleźć sobie jakieś inne ciekawe zajęcia, z tym że w czterech ścianach.

Tak zrobił na przykład kapitan Holt w "Brooklyn Nine-Nine", choć niestety okupił to drobną kontuzją. Wszyscy na komisariacie zastanawiają się nad jej pochodzeniem, ale tylko Jake poznaje okrutną prawdę. Okrutną, bo gdyby chciał ją komuś ujawnić, nikt w to nie uwierzy. O czym mowa? Najlepiej sami obejrzyjcie najnowszy, przedostatni już w tym sezonie, odcinek. Zwłaszcza że więcej sekretów i sekretnych pomieszczeń wychodzi w nim na światło dzienne. Dobrze, że "Brooklyn Nine-Nine" kończy się już we wtorek. Oglądalność obecnie jest fatalna, a wszystko przez "Glee".

W "Community" bohaterowie znowu grali w "Dungeons and Dragons", wszystko po to, aby doprowadzić do pojednania Hickeya z jego synem. Tym razem zabrakło czarnego charakteru w postaci Pierce’a, ale uczestnicy gry szybko podzielili się na dwie grupy, co oczywiście musiało nieuchronnie doprowadzić do konfrontacji. Strzały latały nad głowami, słychać było szczęk mieczy, a trup ścielił się gęsto…

Tegoroczne bitwa w była jeszcze bardziej epicka, niż ta z 2. sezonu. Czy sam odcinek był lepszy? Trudno powiedzieć, za to z całą pewnością mogę przyznać, że Dan Harmon kolejny raz zaserwował nam świetną rozrywkę. I niby głównymi postaciami powinni być Hickey i jego syn (gościnny występ Davida Crossa), ale według mnie całe show (lub prawie całe) skradł dziekan. Faceta cieszy każda możliwość przebywania bliżej Jeffa, nawet jeśli musi odgrywać rolę jego syna. Scena, gdy patrzy na zdjęcie swojego "ojca" i ostrzy miecz? Mistrzostwo. Śmierć z powodu próby przytulenia? Mistrzostwo do kwadratu. Cała opowieść niesie za sobą oczywiście głębsze przesłanie. Jeśli przez godzinę stoisz u stóp wieży nekromanty i kłócisz się, kto powinien go zabić, ten zdąży uciec. Bo chyba o to w tym wszystkim chodziło, nie?

"Community" nadal jest w wybornej formie i byłoby szkoda, gdyby NBC nie zdecydowało się na zamówienie kolejnego sezonu. W końcu od syndykacji dzieliłyby tę produkcję tylko 3 odcinki, poza tym coraz bliżej do #sixseasonsandamovie.

Bardzo przyjemny odcinek zanotowało też "Parks and Recreation". Naprawdę, uśmiechałem się co chwilę, podobał mi się nawet krótki występ Ann, co do tej pory rzadko mi się zdarzało. Aż tu nagle, na sam koniec twórcy zdecydowali się wszystko zepsuć. Czy ten Larry naprawdę musiał się spierdzieć? Znowu. Czy naprawdę odgłosy wychodzące z jego tyłka musiały być puentą tych 20 minut?

Zupełnie inaczej wyglądało zakończenie ostatniego odcinka "How I Met Your Mother". I nie chodzi mi tu o to, że to Matka pocałowała Teda, nie na odwrót. Twórcy zrobili piękny ukłon w stronę widzów i w ciągu minuty na ekranie znów pojawiło się wiele dobrze nam znanych twarzy. Naprawdę miło było znów zobaczyć, choć na kilka sekund, Jennifer Morrsion, Jorge Garcię, Kal Penna i jeszcze parę innych osób. Wiem, że w ostatnich sezonach głównie narzekam na ten serial, ale jakoś tak dziwnie pisać o nim ze świadomością, że za chwilę już go nie będzie, że to już ostatnie strony tej opowieści.

A Wy będziecie tęsknić za "HIMYM"? Chcecie, żeby "Community" dostało kolejny sezon? A może komuś z Was podobają się pierdzące żarty? O tym wszystkim możecie dać mi o tym znać na Twitterze lub za pomocą hashtaga #serialowa. Nasza redakcja jest czujna, staramy się wychwytywać wszystkie Wasze wpisy i w miarę możliwości na nie odpowiadać. Oczywiście możemy także podyskutować w komentarzach. To tyle, widzimy się tu za tydzień.

Cześć i czołem.