Hity tygodnia: "Wikingowie", "Person of Interest", "Gra o tron", "Mad Men", "Faking It"

1 2 3 4 5 6 7 8 9

"Gra o tron" (4x04 - "Oathkeeper")


Nikodem Pankowiak: Daenerys zdobywająca kolejne miasta i wyzwalająca niewolników naprawdę hipnotyzuje. Chyba żaden z bohaterów "Gry o tron" nie przeszedł na przestrzeni wszystkich sezonów takiej przemiany jak ona. Z zahukanej dziewczynki wykonującej polecenia otaczających ją mężczyzn nie zostało już nic, teraz to ona wydaje polecenia innym.

Dużo czasu nie zajęło nam domyślenie się, kto stoi za morderstwem Joeffreya, sprawcy ujawnili się sami, a w Królewskiej Przystani zaczyna się kolejne rozdanie w grze o tron. Starcie Margeary z Cersei zapowiada się fascynująco.

Coraz bardziej napięta atmosfera zaczyna panować także w Nocnej Straży. Wróg jest już niemal u bram Westeros, a panowie w czerni wciąż nie potrafią się ze sobą dogadać i gołym okiem widać, że o konflikt trudno nie będzie. Zwłaszcza że Jon decyduje się na kolejną wyprawę za mur, aby raz na zawsze rozwiązać problem buntowników, którzy zajęli zamek Crastera. Czyżby była kolejna szansa na jego spotkanie z Branem? A może bracia znowu miną się o kilka metrów?

Oczywiście nie można zapominać o scenie Jaimego z Brienne. Podczas gdy większość bohaterów staje się coraz mroczniejsza, Lannister wręcz przeciwnie, chętniej kieruje się sercem i jest mniej wyrachowany. To obecnie jedna z moich ulubionych postaci w tym serialu i chyba wiele osób się ze mną zgodzi. Ostatnia scena też zrobiła wrażenie - ze wszystkich momentów w historii "Gry o tron", w których mogliśmy zobaczyć Białych Wędrowców, ten był chyba najmocniejszy.

"Oathkeeper" to być może najlepszy z dotychczasowych odcinków w tym sezonie. Niby nie działo się wiele, ale każdą scenę obserwowałem z zainteresowaniem - wszystkie wniosły coś do fabuły i popchnęły ją do przodu. Przy okazji wyszło na jaw, że twórcy coraz częściej mogą wybiegać z fabułą poza opublikowane do tej pory książki. Ci, którzy ich nie czytali, z pewnością nie mają nic przeciwko. Cała reszta może mieć mieszane uczucia. Mnie osobiście ten fakt nie przeszkadza, pod warunkiem że HBO nie ujawni ponownie wielkich spoilerów w opisie odcinka.

Marta Wawrzyn: "Gra o tron" przez swoją wielowątkowość czasem mnie nudzi i denerwuje tym wszystkim, co uważam za zapychacze. W odcinku "Oathkeeper" takich zapychaczy nie było wcale, każda scena wydawała się czemuś służyć i każda była po prostu mocna sama w sobie. Zgadzam się oczywiście ze wszystkim, co napisał Nikodem - też z zachwytem patrzyłam na Daenerys zaprowadzającą sprawiedliwość, na rozmowę Olenny i Margaery oraz jej następstwa, na scenę z Białymi Wędrowcami. I kot mnie ucieszył, o, ten tutaj, ser Pounce.

Ale przede wszystkim zachwyca mnie Littlefinger, który rozpoczął podróż z Sansą. Dopóki siedział w Królewskiej Przystani, wydawało się, że to jest to, o co mu chodziło: mieć wygodne życie i pociągać za sznurki. Teraz widać, że jego ambicje są znacznie większe, on chce mieć w życiu... wszystko! I jest gotów wiele zaryzykować, żeby to dostać.

Nie mam pojęcia, jaką postać ma "wszystko", ale zdecydowanie lubię tę postać. To fenomenalny gracz polityczny, który działa rozważnie, planując precyzyjnie wszystkie ruchy. Oby pojawiał się na ekranie jeszcze częściej, bo nikt tak nie knuje jak on.

1 2 3 4 5 6 7 8 9
REKLAMA