"Mentalista" (6x22): Dobry, lekki finał

"The Mentalist" (Fot. CBS)

"The Mentalist" (Fot. CBS)

Finał 6. sezonu "Mentalisty" był lekki, dowcipny i przyjemny, ale potrafił też wzruszyć. Był też jedną z niewielu okazji do zobaczenia Patricka w chwili szczerości. Uwaga na duży spoiler.

Jak dla mnie, odcinek "Blue Bird" mógłby spokojnie być nie tylko finałem 6. sezonu, ale też finałem serialu w ogóle. Mam nadzieję, że Bruno Heller sprawi, że zmienię zdanie, ale w tej chwili wolałbym, aby finałowa scena była końcową klamrą spinającą serial w całość.

Byłby wtedy "Mentalista" opowieścią o mężczyźnie podnoszącym się z ciężkiej tragedii, która go dotknęła i o tym, że szukając tylko zemsty można znaleźć coś więcej. I że to nie zemsta jest tym, co się liczy najbardziej, bo istnieją znacznie ważniejsze rzeczy. To też swoista opowieść o dorastaniu wiecznego chłopca i manipulatora do odpowiedzialności (no, do pewnych granic odpowiedzialności). A poza tym, przyzwoity procedural, któremu zdarzało się nas bawić, ale i zanudzać.

Finał 6. sezonu zwieńczony został pocałunkiem Lisbon i Jane'a, co skłania mnie do cichej refleksji, że mili faceci zostają zawsze na lodzie, jak biedny agent Pike, który tak bardzo się w Teresie zakochał. Z drugiej strony, widział, że Lisbon czuje coś do Patricka, bo tego ukryć się nie dało. Podobnie jak uczuć Jane'a do niej.

W "Blue Bird" dostaliśmy dwie zagadki kryminalne, jako pretekst i tło do historii jak z komedii romantycznej. Szczególnie podobała mi się pierwsza, rozwiązana przez Patricka od niechcenia, wraz z pięknym i prawdziwym stwierdzeniem, że "żaden student nie wyrzuciłby pół butelki dobrej wódki". Druga zagadka była mniej zgrabna, ale też służyła tylko za pretekst do końcowej sceny i kilku naprawdę zgrabnych dialogów.

Można, oczywiście, po tym wszystkim odczuwać pewien niedosyt. Można nawet krytykować bliską komediom romantycznym konwencję odcinka, ale w ostatecznym rozrachunku ja byłem bardzo zadowolony. Wbrew pozorom nie było aż tyle lukru, a i warto było obserwować, jak Simon Baker zmienił mikroekspresję w momencie, gdy Patrick mówił prawdę, zamiast kłamać i zwodzić. Nie spodziewałem się też, że Robin Tunney tak świetnie potrafi zagrać tyle uczuć.

Choć jednak najważniejszy wątek jest już zakończony, bo Patrick wyraźnie wreszcie się pozbierał po śmierci żony i córki, to "Mentalista" dostał jeszcze kolejny sezon. Liczę na to, że Bruno Heller pokaże coś więcej niż dotychczas, bo odświeżenie serialu nowymi postaciami wystarczyło na dwie trzecie sezonu. Zagadki, niestety, pozostały takie same.

REKLAMA